Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Jak oceniasz swoje zbiory zbóż?
 
Bardzo dobrre
Dobre
Złe


Artykuł z numeru: 6/2013
Puszyste i cenne
 
Nie plują, nie kopią, nie gryzą, lubią się bawić, są łagodne, wesołe, przyjacielskie, ciekawskie. No i mają wełnę, która zimą grzeje, latem chłodzi, jest miękka i kosztuje ponad 1000 zł za kg. Pewnie dlatego w Polsce zapanowała moda na alpaki.
 
 
Alpaki (Lama pacos) to zwierzęta z rodziny wielbłądowatych. Bardziej popularna jest rasa huacaya, mniej – suri. Zwierzęta obu ras różnią się wyglądem i rodzajem okrywy włosowej. Huacaya (jak mówią hodowcy – takie puszyste miśki) produkują wełnę kędzierzawą, lekko pofałdowaną, natomiast wełna suri jest delikatniejsza, ma silniejszy połysk i zwisa w długich, falistych lokach przypominających dredy. Roczne przyrosty runa wynoszą 10-12cm. Huacaya strzyże się raz w roku, a suri - raz na dwa lata, ale można częściej.
Dorosłe alpaki mają około 85 cm wysokości w kłębie, ważą 50-80 kg. Zwierzęta hodowlane dożywają 20-25, a nawet 30 lat. Pochodzą z Ameryki Południowej, głównie z Boliwii, Chile i Peru. W naturze zamieszkują wysokie Andy, ale łatwo adaptują się do innych warunków.
W Peru, gdzie żyje 80 proc. światowej populacji alpak, którą szacuje się na 3 mln sztuk (dla porównania: owiec na świecie jest ponad 1 mld), traktowane są jak dobro narodowe i tamtejszy rząd ogranicza eksport tych zwierząt do ok. 800 sztuk rocznie (wystawiane są na aukcjach). Łatwiej kupić alpaki w Chile. Dlatego głównie stamtąd pochodzą zwierzęta, które dały początek naszym stadom. Polscy hodowcy mają na razie niecały tysiąc alpak, daleko nam więc do brytyjskich rolników, którzy utrzymują ponad 30 tys. tych zwierząt, czy niemieckich, którzy mają ok. 12 tys. alpak.
 
Cieńsze runo, wyższa cena
- Założenie stada jest kosztowne, ale kiedy ma się szczęście i ciężarne alpaki rodzą samiczki, dwie trzecie inwestycji zwraca się już po roku – twierdzi Mariusz Wierzbicki, właściciel stada alpak we wsi Bujenka pod Ciechanowcem (woj. podlaskie) i wiceprezes Polskiego Związku Hodowców Alpak, który działa od 11 kwietnia 2012 r.
Samice osiągają dojrzałość płciową w wieku 18-24 miesięcy. Można je kryć przez cały rok, ale w Polsce najlepszy okres to wiosna, bo młode rodzą się po ok. 345 dniach ciąży, czyli wtedy, gdy już jest ciepło. Samica rodzi jedno młode o wadze 6-8 kg. Po dwóch tygodniach od porodu jest gotowa do kolejnego rozmnażania. Natomiast samce kwalifikują się do rozpłodu po ukończeniu 3-4 roku życia.
Młode przez sześć miesięcy są przy matkach, a później samiczki można sprzedać po 4-5 tys. zł za sztukę. Roczne samce sprzedaje się po niższych cenach, ale bardzo dobre reproduktory trzyma się w gospodarstwie 3-4 lata, po których osiągają cenę 15-20 tys. zł. Za najtańszą samicę w ciąży trzeba zapłacić ok. 7 tys. zł, za najdroższą – ok. 30 tys. zł. Cena zależy od grubości wełny - im mniejsza średnica włosa, tym zwierzę jest droższe. – Nie trzeba jednak kupować aż tak drogich zwierząt, genetykę w stadzie można poprawić kryjąc średniej jakości samice bardzo dobrym samcem. Wtedy wełna potomstwa ma dużo lepsze cechy niż wełna matki – radzi Mariusz Wierzbicki i podpowiada chętnym, że na początek wystarczy stadko złożone z pięciu samic i dwóch samców. – Po 10 latach stado będzie liczyło 130 zwierząt.
 
Przez przypadek
Hodowla alpak w Bujence została założona w 2004 r. – Po dziewięciu latach naszej działalności 98 procent alpak w polskich stadach to zwierzęta spod Ciechanowca – twierdzi prezes Wierzbicki. Dlaczego sprowadził alpaki do Polski? - To był przypadek. Poznałem Chilijczyka Rodrigo De La Garza i dowiedziałem się o alpakach. Postanowiłem spróbować. Na szczęście zwierzęta z Chile zaaklimatyzowały się w Polsce bardzo dobrze – wspomina. Hodowla w Bujence nadal współpracuje z chilijską firmą Quintessence Alpaca, której właścicielami są Maria Herlinda Carmen De La Garza i jej dzieci – Alejandra i Rodrigo. Już kilka razy Mariusz Wierzbicki sprowadzał do Polski kupione u nich alpaki. Teraz jego stado liczy 160 zwierząt (w tym 20 samic stada podstawowego). - Już 80-100 sztuk to duże hodowle, ale w Polsce jest wiele takich, które mają nie więcej niż 10 sztuk – mówi Mariusz Wierzbicki. - Żeby utrzymać rodzinę wystarczy 30 samic.
 
Spojrzeć maluchowi w oczy
Dużą hodowlę – ok. 100 alpak na dwóch hektarach pastwisk mają Marta i Piotr Pietrzykowscy w Szyszyńskich Holendrach pod Ślesinem (woj. wielkopolskie). – O tam biegnie Śnieżka, za nią Przebiśnieg, Mrozo, Campanula, Kelly... Pamiętamy imiona wszystkich naszych alpak – zapewniają. – Tylko czasem mylą nam się najmłodsze. Wtedy trzeba odgarnąć grzywkę i spojrzeć maluchowi w oczy.
Państwo Pietrzykowscy zaczęli w 2005 r. od kupna 15 samic i jednego samca. – Zobaczyłem w internecie zdjęcie alpaki i zakochałem się w tych zwierzętach – mówi o początkach hodowli Piotr Pietrzykowski. Po trzech miesiącach od kupna pierwszych alpak hodowcy sprowadzili z Chile kolejne 33 zwierzęta. – Miały to być ciężarne samice, ale jak się szybko okazało, w ciąży były tylko trzy. Ponieważ trudno to sprawdzić na odległość, bo ciążę może potwierdzić jedynie badanie USG, radzimy przyszłym hodowcom kupować zwierzęta w Europie, a najlepiej w Polsce – mówi Marta Pietrzykowska. – Jest jeszcze jeden powód, żeby nie sprowadzać alpak zza oceanu – tamtejsze zwierzęta potrzebują rok na aklimatyzację.   
 
Mają małe wymagania
Hodowla alpak jest dość prosta. Zwierzęta rzadko chorują, mają małe wymagania co do temperatury i paszy. Hektar łąk wystarczy jako wybieg dla 40-50 alpak. - Największym problemem jest przekarmianie – uważa prezes Wierzbicki. Alpaki latem pasą się na pastwisku, zimą jedzą siano (w ilości 1 kg na dobę na sztukę) i rzadko wychodzą na śnieg. Siano w mniejszych ilościach trzeba im też podawać latem. Nie można zapomnieć o dodatkach mineralno-witaminowych - 1-2 g na kg masy ciała, czyli ok. 50 g dziennie. W Polsce najpopularniejsze są dwie komplementarne pasze dla wielbłądowatych: Camilibra NG-2 i Fibregest. Podaje się je w ilości 150-250 g/sztukę/dobę. Alpaki są przeżuwaczami, mają trzykomorowy żołądek i mogą wykorzystywać w swojej diecie pasze gospodarskie, podobne jak dla owce i kozy. – Zimą dietę naszych alpak uzupełniamy marchwią i burakami pastewnymi – mówi Piotr Pietrzykowski. Zwierzęta przez cały czas muszą mieć dostęp do czystej wody.
Trzeba im też zapewnić schronienie pod drewnianą wiatą lub w stodole z podłożem pokrytym słomą, w której będą się mogły schować przed deszczem i śniegiem. – Nie potrzeba im żadnych murowanych i ocieplanych budynków inwentarskich – zapewnia Mariusz Wierzbicki. Dwa razy w roku (wiosną i jesienią) zwierzęta muszą przejść odrobaczanie.
 
Kołdra z alpaki
Alpaki świetnie sprawdzają się w agroturystyce i rehabilitacji dzieci. Są łagodne, nie gryzą, nie kopią, nie plują. Lubią bawić się z innymi zwierzętami. Nie wyrywają trawy jak owce czy kozy, tylko przygryzają ją jak kosiarka. Odchody zostawiają w określonym miejscu na łące i w stodole. Są one doskonałym nawozem.
Oprócz wełny zwierzęta dostarczają skór oraz futer, a także chudego mięsa o wysokiej wartości odżywczej (ma dużo białka i żelaza, a mało tłuszczu) i niskiej zawartości cholesterolu. Ale alpaki je się tylko w Ameryce Południowej – w innych częściach świata hodowcy zarabiają na sprzedaży samych zwierząt i wełny.  
W Polsce strzyża odbywa się maju i czerwcu, żeby do zimy zwierzęta znów pokryły się runem. Podczas strzyżenia wełnę sortuje się na trzy kategorie: I – z grzbietu i brzucha (tzw. welon), II - z okolic pośladków i barków, III – z nóg i szyi. Najlepsza i najdroższa jest wełna I kategorii. – Z wełny ręcznie wybiera się grubsze zanieczyszczenia, a mniejsze – ziemię, czy piasek oddziela się maszynowo w tumblerze. Tak oczyszczoną wełnę pierzemy za pomocą ultradźwięków, według technologii, nad którą pracowaliśmy cztery lata z prof. Zdzisławem Czaplickim z łódzkiego oddziału Instytutu Włókien Naturalnych – jej pomysłodawcą. Trwa teraz postępowanie patentowe – zdradza Piotr Pietrzykowski.
Po oczyszczeniu wełnę trzeba zgrzeblić. Z takiej robi się kołdry, poduszki i filc. Większego zachodu wymaga otrzymanie włóczki na swetry, czapki, rękawiczki. – Nauczyłam się prząść wełnę na kołowrotku, co wcale nie jest takie proste, bo żeby nitka była cienka i równa trzeba skoordynować pracę rąk i nóg – mówi Marta Pietrzykowska. – Włóczkę można farbować lub wybielać, ale nie trzeba tego robić, bo alpaki mają runo w 22 kolorach i 250 odcieniach - od białego do czarnego przez beże, brązy i szarości. Nie ma na świecie drugiego zwierzęcia, które występuje w tylu kolorach.
Marta Pietrzykowska sama robi z alpaki kołdry, poduszki, swetry, czapki, szaliki, skarpetki, rękawiczki, a nawet kapelusze, torebki, wkłady do kaloszy. – Chcemy sprzedawać gotowe produkty – mówi.
 
Bardzo droga wełna
A klienci są skłonni sporo ze te wyroby zapłacić, bo wełna alpak nie zawiera lanoliny, a więc nie uczula, nadaje się dla alergików. Jest trzy razy trwalsza od wełny owczej, pięć razy bardziej rozciągliwa i sześć razy cieplejsza. Ale jest gładka, ślizga się na maszynach, dlatego trudna w obróbce przemysłowej. – Jeśli na metce producent informuje, że to wyrób z alpaki, jest jej na pewno nie więcej niż 3 procent – mówi Marta Pietrzykowska.
To możliwe, ponieważ alpaka jest bardzo droga, a droga jest dlatego, że ma bardzo dobre właściwości i jest jej na rynku bardzo mało. Rocznie produkuje się na świecie 6-8 tys. ton włókna alpaki, z czego prawie połowa pochodzi z Peru. – Wełnę nieoczyszczoną, prosto ze zwierzęcia sprzedaję po 50-100 złotych za kilogram, a kilogram czystej kosztuje od 400 do 1000 złotych, w zależności od jej jakości, a przede wszystkim grubości – mówi Mariusz Wierzbicki.
Jedna alpaka daje 3-5 kg wełny rocznie, tymczasem duże fabryki włókiennicze chcą kupować po 20 ton. - Takiej podaży jeszcze w Polsce nie ma – przyznaje prezes Wierzbicki. - Dlatego wełnę kupują mali wytwórcy. Ale jeśli produkcja się rozwinie, będziemy mogli zaspokoić potrzeby kilku większych fabryk.
 
Czy to owca, czy sarna?
Jeśli produkcja się rozwinie, urzędnicy powinni także umieć zakwalifikować stado alpak i nadać mu numer. Na razie hodowcy mają z tym kłopot. Powiatowi lekarze weterynarii albo w ogóle nie chcą stad rejestrować, albo nadają im numery uznając alpaki za owce, sarny lub zwierzęta dzikie utrzymywane jako gospodarskie. – O wszystko musimy wystarać się sami, urzędnicy nam nie pomagają – narzekają hodowcy.
Mariusz Wierzbicki twierdzi, że od kiedy działa Polski Związek Hodowców Alpak, zrzeszający 35 hodowli, sytuacja jest łatwiejsza: - Może za dwa lata wywalczymy dopłaty do naszych zwierząt, tak jak w Niemczech, gdzie państwo co roku do każdej alpaki dopłaca 31 euro.
 
***
Światowym liderem w hodowli alpak jest Peru, ale oprócz krajów Ameryki Południowej alpaki hodowane są też w Australii, Nowej Zelandii, USA, Kanadzie, w Chinach. W latach 80. XX w. pierwsze stada alpak pojawiły się w Europie Zachodniej, a od 2004 r. zwierzęta te hodowane są również w Polsce.
 
Małgorzata Felińska
Fot. Tytus Żmijewski
 


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone