Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Jak oceniasz swoje zbiory zbóż?
 
Bardzo dobrre
Dobre
Złe


Artykuł z numeru: 6/2017

Atak stonki kukurydzianej


Stonka kukurydziana wkrótce może stanowić poważne wyzwanie dla producentów kukurydzy. Zdając sobie sprawę z zagrożenia, należy zrobić wszystko, aby je ograniczyć do minimum, tym bardziej, że od 2014 r. stonka nie jest już szkodnikiem kwarantannowym.

Szkodnik obserwowany jest w Polsce od 12 lat. Po raz pierwszy został wykryty na Podkarpaciu w 2005 r. Od tego czasu występuje każdego roku, a jego liczebność systematycznie wzrasta.
 
Ma już swoją historię

Z chwilą pojawienia się stonki kukurydzianej w Polsce, zasiedlała ona tylko jedno województwo. Pomimo natychmiastowego podjęcia przez Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa (PIORiN) działań zwalczających szkodnika, nie udało się powstrzymać jego ekspansji. W kolejnych latach stonka zasiedlała dalsze województwa, głównie w południowej i środkowej części kraju. Pewnym przełomem był rok 2013, w którym gatunek ten po raz pierwszy dotarł na Podlasie. Obok podlaskiego, w tamtym czasie stonka notowana była także na obszarze województw: dolnośląskiego, lubelskiego, łódzkiego, małopolskiego, mazowieckiego, opolskiego, podkarpackiego, śląskiego, świętokrzyskiego i wielkopolskiego.

 Pomimo tego, że rok 2013 charakteryzował się wzrostem zasięgu występowania stonki w Polsce, to następny sezon wegetacyjny (2014) przyniósł zasadnicze zmiany – skreślono ją z listy organizmów kwarantannowych UE, co oznaczało, że stonka może, ale nie musi być zwalczana przez plantatorów. Decyzja Komisji Europejskiej znosząca kwarantannę oparta była na stwierdzeniu, że stonka stała się gatunkiem powszechnie występującym (do 2013 r. opanowała aż 22 kraje europejskie), a podejmowane metody jej zwalczania w ramach obowiązujących wówczas przepisów fitosanitaarnch okazały się mało skuteczne.

Również PIORiN zaprzestał dalszego monitorowania rozprzestrzeniania się stonki, stąd też od 2014 r. żadna jednostka nie zajmowała się i do dziś nie zajmuje dokładnym śledzeniem kierunków jej rozprzestrzeniania się. Pewną odpowiedź na pytanie, gdzie obecnie szkodnik występuje, dają obserwacje prowadzone w 2016 r. przez pracowników Instytutu Ochrony Roślin – PIB (Rzeszów i Sośnicowice), Uniwersytetu Jagiellońskiego, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, którzy podróżowali po kraju z pułapkami feromonowymi i prowadzili wyrywkowe odłowy chrząszczy.

Najnowsze obserwacje

Stonka kukurydziana występuje już powszechnie, gdyż notuje się ją w 12 na 16 województw. Są to te same województwa co w 2013 r., plus Lubuskie. W minionym roku zaobserwowano bardzo niepokojące zjawisko związane z liczbą odławianych za pomocą pułapek feromonowych osobników, kiedy to w ciągu kilku godzin nocnych w jedną tylko pułapkę łapało się do kilkuset, a w jednym przypadku nawet nieco ponad 3 tys. osobników. Oznacza to, że w pobliżu musiały być wieloletnie monokultury kukurydzy, niechronione chemicznie, w których szkodnik się namnożył. O ile jeszcze kilka lat temu stonkę można było wykryć tylko za pomocą pułapek feromonowych, tak obecnie na niektórych polach w południowej i częściowo środkowej części kraju można ją bez problemu zauważyć na roślinach (głównie na kolbach). Lokalnie obserwuje się poprzegryzane znamiona kolb oraz wyżerki w blaszkach liściowych. Świadczy to o tym, że stonka ma się coraz lepiej. Poważnym problemem są uszkodzenia roślin powodowane przez larwy. Są już pierwsze sygnały od przedsiębiorców uprawiających kukurydzę w kilkuletniej monokulturze, że z powodu podgryzania przez larwy stonki systemu korzeniowego rośliny placowo wylegają (nieraz nawet na kilku czy kilkunastu ha).

Alert dla wielkoobszarowych

W związku z obserwowanym wzrostem liczebności chrząszczy stonki kukurydzianej i pojawiającymi się informacjami o lokalnej szkodliwości jej larw warto zacząć wdrażać wszelkie możliwe metody ochrony plantacji kukurydzy przed niszczącym działaniem tego szkodnika. Jest to bardzo ważne w szczególności dla gospodarstw wielkoobszarowych, wyspecjalizowanych w produkcji kukurydzy, w których jest ona wysiewana w kilku- lub wieloletniej monokulturze. To tutaj obecne są dwa szkodliwe stadia rozwojowe gatunku – larwy oraz chrząszcze. Znacznie mniej zagrożone są plantacje prowadzone w płodozmianie – nie ma na nich problemu larw podgryzających korzenie, a chrząszcze, jeżeli się pojawią, nie żerują zwykle masowo. Wyjątkiem może być sytuacja, gdy w pobliżu pól prowadzonych w zmianowaniu jest duży areał kukurydzy wysiewanej w wieloletniej niechronionej chemicznie monokulturze, na którym owady licznie występują. Wówczas mogą przelatywać na sąsiednie pola, zwłaszcza jeżeli są one obsiane odmianami późnymi. Gatunek ten słynie bowiem z przelotów chrząszczy na większe odległości, w poszukiwaniu bardziej atrakcyjnego pożywienia, tj. pyłku oraz świeżych znamion kolb.

Bardzo ważne jest również, żeby informować ośrodki naukowe, ośrodki doradztwa rolniczego, PIORiN, czy też firmy fitofarmaceutyczne o rosnącej liczebności stonki kukurydzianej na polach, gdyż tylko w ten sposób można będzie rozpocząć działania zmierzające do rejestracji insektycydów przeciwko larwom (których nie ma od wielu lat). Nadal wiele gospodarstw mylnie uważa, że przyznanie się do obecności stonki na polach uruchomi procedury fitosanitarne. Jest to błędne myślenie, zważywszy na zniesienie kwarantanny przed przeszło trzema laty. Teraz stonka to taki sam szkodnik jak np. omacnica, o której problemie aktywnie się rozmawia na różnych forach, próbując zaradzić jej rosnącej szkodliwości. Taka sama dyskusja musi dotyczyć stonki, tak, aby zacząć aktywnie działać, zanim powstaną ogromne straty gospodarcze w plonach na plantacjach wyspecjalizowanych w uprawie kukurydzy, w szczególności prowadzących monokulturę.

Niezastąpiona metoda agrotechniczna

Niewątpliwie bardzo duże znaczenie w ograniczaniu populacji stonki kukurydzianej ma metoda agrotechniczna. W związku z tym, że na razie nie został zarejestrowany żaden insektycyd ani biopreparat do zwalczania larw znajdujących się w glebie, stąd też jedynym sposobem pozbycia się tego bardzo groźnego stadium rozwojowego jest wdrożenie zmianowania z pominięciem wysiewu soi po kukurydzy, lub przed nią, ponieważ na tej uprawie stonka może się także rozwijać. Jeżeli z różnych względów nie można przerwać wysiewu kukurydzy po sobie zaleca się, aby nie trwało to dłużej niż 4-5 lat. Po tym czasie wzrasta ryzyko wystąpienia pierwszych wylegających placowo roślin. Wystarczająca jest wówczas 1-2 letnia przerwa w wysiewie kukurydzy po sobie na tym samym polu, po której ponownie można wrócić do kilkuletniej monokultury i po kilku latach znowu zastosować przerwę.

Do metody agrotechnicznej należy także dbanie o prawidłowy rozwój roślin. Jeżeli będą miały zapewnione optymalne warunki do wzrostu lepiej będą sobie radziły z żerowaniem szkodnika, o ile ten nie będzie występował licznie. Stosując zabiegi pielęgnacyjne wskazane jest ograniczanie liczebności kwitnących chwastów, których pyłek jest źródłem pożywienia dla chrząszczy. W szczególności należy zwalczać: komosę białą, ostrożeń polny, mlecz polny, włośnicę siną, chwastnicę jednostronną oraz szarłat szorstki. Po zbiorze plonu konieczne jest dokładne rozdrobnienie resztek pożniwnych mulczerem, a następnie ich przyoranie jeszcze przed nastaniem zimy. Orka przedzimowa w tym przypadku wydobywa na powierzchnię część jaj złożonych przez samice do gleby, gdzie padają łupem drapieżników oraz są bardziej narażone na destrukcyjne oddziaływanie warunków pogodowych (zwłaszcza przesuszenie), a z drugiej strony niszczy warstwę izolacyjną (słomę zalegającą na polu) chroniącą jaja przed penetracją w głąb gleby przesuszającego wiatru oraz niskiej temperatury.

Cały tekst można przeczytać w czerwcowym numerze miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”

Tekst i fot. dr hab. inż. Paweł K. Bereś, prof. nadzw.
Instytut Ochrony Roślin – PIB
Terenowa Stacja Doświadczalna w Rzeszowie


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone