Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Jak oceniasz swoje zbiory kukurydzy na kiszonkę?
 
Dobrze
Źle
Trudno powiedzieć


Artykuł z numeru: 8/2017

Ciągniki jeżdżą same


Ziemniaki (przemysłowe i konsumpcyjne), marchew, cebula, groch siewny, pszenica, buraki cukrowe i kukurydza uprawiane są w tym gospodarstwie na 84 ha. Mimo że powierzchnia nie jest zbyt duża, właściciele sukcesywnie wprowadzają elementy rolnictwa precyzyjnego.

Cały areał gospodarstwa Alicji i Waldemara Przygodzińskich z Dąbrowy Biskupiej (woj. kujawsko-pomorskie) jest mniej więcej równo podzielony na wszystkie uprawy, co oznacza, że poszczególne gatunki zajmują po kilkanaście hektarów. Czasem zdarzają się jednak odstępstwa. Tegoroczne przymrozki spowodowały trwałe uszkodzenia jednej z odmian cebuli i trzeba ją było zastąpić marchwią.

Warzywa na szóstej klasie

- Gospodarstwo przejąłem od moich rodziców w 1972 roku. Wtedy obejmowało 5,5 hektara i było tu wszystko – produkcja zwierzęca i roślinna: zboża, rzepak, buraki cukrowe i ziemniaki.

30 lat temu zrezygnowaliśmy z produkcji zwierzęcej. Warzywa uprawiamy od 25 lat – wspomina Waldemar Przygodziński.

Rolnicy systematycznie powiększają areał. Ziemię kupują zarówno od innych gospodarzy, jak i z zasobu Agencji Nieruchomości Rolnych. Ostatni zakup (11 ha) to właśnie ziemia nabyta w drodze przetargu od ANR. Rozłóg nie jest więc zwarty, a powierzchnia gospodarstwa podzielona jest na osiem działek położonych w różnych miejscowościach, najdalej 4 km od siedliska.

Nie chcemy kupować więcej ziemi, lepiej skupić się na poprawianiu jakości zbiorów – mówi Alicja Przygodzińska. – Poza tym w większym gospodarstwie musielibyśmy zatrudnić pracowników, a to teraz nie jest łatwe. Dajemy radę sami, czasem z niewielką pomocą znajomych rolników, którym też w wolnym czasie pomagamy. Póki co jesteśmy niezależni.

W płodozmianie na poszczególnych polach rolnicy sieją pszenicę, następnie ziemniaki, buraki cukrowe, cebulę, marchew, kukurydzę i groch siewny, a także poplony ścierniskowe i międzyplony: facelię oraz gorczycę. Decydując się na tyle gatunków warzyw i roślin rolniczych producenci dywersyfikują ryzyko, zachowując jednocześnie odpowiedni płodozmian. Ponadto zwiększają zawartość azotu i próchnicy w glebie. – Mamy słabe ziemie – stwierdza Waldemar Przygodziński. – Mozaikowe, od klasy II do VI. U nas hektar fizyczny jest jednocześnie przeliczeniowym. Na dodatek gospodarujemy w rejonie, w którym występuje deficyt opadów, w związku z czym konieczne jest nawadnianie pól.

Gospodarstwo ma deszczownie szpulowe i rurowe, które czerpią wodę ze studni głębinowych. – Jesteśmy w stanie nawadniać cały nasz areał, chociaż oczywiście nie deszczujemy zbóż – mówią rolnicy i dodają, że średnio na hektar w sezonie wylewają ok. 200 tys. l wody.

Nie zaniedbują też nawożenia organicznego – przyorują przedplony, stosują obornik kurzy potraktowany efektywnymi mikroorganizmami. Pochodzi on z fermy drobiu, której w zamian dostarczają słomę. Stosują też standardowe nawożenie mineralne, z tym że dawki azotu są obniżone o połowę (do 60-70 kg N/ha) ponieważ warzywa poprzedzają facelia i gorczyca. Badania gleby zlecają co trzy lata. Dzięki temu plony są wysokie. Zbierają średnio ok. 80 t/ha buraków cukrowych, 60 t/ha ziemniaków konsumpcyjnych, 50 t/ha ziemniaków przemysłowych, 100-120 t/ha marchwi, 60 t/ha cebuli i 15 t/ha ziarna kukurydzy o 30-procentowej wilgotności.

Białoruś ratuje ceny

- Cały czas eksperymentujemy z odmianami – co roku wprowadzamy co najmniej jedną nową – mówi rolnik. – Na przykład w tym sezonie mieliśmy trzy odmiany cebuli, w tym dwie nowe. Niestety ze względu na przymrozki jedna z nich wypadła. Wybierając odmiany kierujemy się informacjami od hodowców lub rekomendacją znajomych. W przypadku ziemniaków przemysłowych – zawartością skrobi, jadalnych – smakiem. U nas sprawdziły się odmiany Gala, Lilly i Jelly. Dobór odmian to kompromis pomiędzy możliwościami produkcyjnymi naszej ziemi a preferencjami odbiorców. Staramy się corocznie wysadzać materiał kwalifikowany wysokiej jakości.

Ziemniaki przemysłowe rolnicy odstawiają do Przedsiębiorstwa Przemysłu Ziemniaczanego w Trzemesznie, a buraki do Cukrowni KSC w Kruszwicy. – Początkowo uprawialiśmy buraki nawet na 18 hektarach, ale od kiedy weszły kwoty cukrowe – tylko na 11, ponieważ ceny korzeni pozalimitowych są nieopłacalne. Teraz też podpisaliśmy umowę kontraktacyjną na taki tonaż, jak wcześniejsza kwota cukrowa.

Państwo Przygodzińscy jako pierwsi w okolicy zaczęli uprawiać marchew. Teraz korzenie odbierają od nich trzy chłodnie. – Jeden odbiorca to za duże ryzyko – twierdzą rolnicy. – Zdarzało nam się wcześniej, że nie dostaliśmy pieniędzy za dostarczony towar.

- Natomiast ceny cebuli są zmienne, ostatnio bardzo niskie – dodaje Alicja Przygodzińska. – Na szczęście w ubiegłym roku udało nam się sprzedać całe zbiory firmie eksportującej cebulę na Białoruś. Obieralnie płaciły wtedy średnio 13 groszy za kilogram, a my za cebulę nieobraną w workach dostaliśmy trzykrotnie więcej.

Ziemniaki jadalne sprzedają jednemu odbiorcy spod Kalisza, z którym współpracują od kilku lat. – Wymaga on bardzo wysokiej jakości bulw – przyznają państwo Przygodzińscy i zastanawiają się, dlaczego w sklepach nie ma takich ziemniaków, jakie sami produkują. Od rolników wymaga się bulw wysokiej jakości, bez uszkodzeń, objawów chorobowych i zazielenienia, tymczasem ziemniaki kupione w markecie czy na targowisku są często niskiej jakości, w czasie gotowania czernieją, rozsypują się, śmierdzą i mają zły smak. – To jest kwestia słabej selekcji i złego przechowywania – podejrzewa Waldemar Przygodziński. – Poza tym zdarza się, że hurtownicy mieszają odmiany jadalne z przemysłowymi lub sprzedają ziemniaki skrobiowe jako jadalne. Ostatnio przystąpiliśmy do programu Global G.A.P., żeby zdobyć certyfikat, który potwierdzi wysoką jakość naszych ziemniaków i taką informację dostaną kupujący.

Rodzina z sąsiadami

W gospodarstwie są dwie przechowalnie, które pomieszczą ok. 1000 t płodów rolnych, co wystarcza na zmagazynowanie wymaganej ilości ziemniaków, cebuli i marchwi. – Zaraz po przywiezieniu z pola sortujemy warzywa, odrzucamy drobne oraz uszkodzone bulwy, główki i korzenie. Przechowujemy tylko pełnowartościowy towar – tłumaczy rolnik. Ziemniaki i marchew przechowywane są w drewnianych skrzyniopaletach, a cebula luzem. Przechowalnie mają wymuszoną wentylację. - Są w nich komory do chłodzenia warzyw z odpowiednią automatyką, trzeba tylko wstawić agregaty. Zrobimy to, gdy zajdzie taka potrzeba – mówią właściciele gospodarstwa.

Marchew przed sprzedażą musi być odpowiednio ogłowiona, a cebula zapakowana w worki. – Nie zatrudniamy na stałe pracowników, praktycznie sami wszystko robimy – zapewnia Alicja Przygodzińska. – Potrafimy dziennie we czwórkę przygotować do wysyłki dwa tiry.

Także do prac polowych pracownicy sezonowi zatrudniani są rzadko. – Wszystko wykonujemy my i dwaj synowie oraz synowa, czasem sąsiedzi – wyjaśniają rolnicy. – Większość prac polowych jest zmechanizowana.

Pod dyktando GPS

Park maszynowy gospodarstwa w Dąbrowie Biskupiej jest imponujący. Osiem ciągników o różnej mocy, kombajn zbożowy (bez przystawki do kukurydzy, dlatego – tak jak w przypadku buraków cukrowych – gospodarstwo korzysta z usług). Rolnicy mają też kombajn ziemniaczany, opryskiwacz, rozsiewacz nawozów, ładowarkę teleskopową, wózki widłowe oraz inne potrzebne maszyny i urządzenia.

W gospodarstwie stosowana jest zarówno technologia orkowa jak i bezorkowa. - Gdy na polu pozostaje dużo resztek pożniwnych, na przykład po kukurydzy, wykonujemy orkę – wyjaśnia Waldemar Przygodziński. – Kiedy resztek jest mało lub nie ma ich wcale, na przykład po cebuli, stosujemy uprawę uproszczoną. Wystarczy wtedy głębokie spulchnienie i agregat uprawowo-siewny. Nie mamy jeszcze profesjonalnego agregatu uprawowo-siewnego do technologii bezorkowej, więc nie możemy tych czynności wykonać w jednym przejeździe.

Kilka lat temu gospodarze kupili oprzyrządowanie do rolnictwa precyzyjnego. – Część naszych ciągników wyposażona jest w systemy GPS, mają też system automatycznego prowadzenia firmy Claas i gdyby była taka możliwość prawna mogłyby jeździć bez operatora – żartuje Waldemar Przygodziński. Na razie czasem jeżdżą same po polach.

Mechanizacją gospodarstwa zajmują się synowie państwa Przygodzińskich – młodszy Arkadiusz, który pracuje z rodzicami w gospodarstwie i starszy Przemysław pracujący zawodowo, dla którego rolnictwo jest pasją.

Sygnał korekcyjny RTK pozyskujemy z sieci ASG-EUPOS – wyjaśnia Arkadiusz Przygodziński i dodaje, że roczny abonament kosztuje gospodarstwo 1600 zł. Poza tym potrzebne są karty SIM z dostępem do internetu, po jednej dla każdego odbiornika.

Aktywna Sieć Geodezyjna EUPOS to ogólnopolska sieć stacji referencyjnych, uruchomiona w 2008 r. i zarządzana przez Główny Urząd Geodezji i Kartografii. Stacje stale obserwują satelity systemów GNSS (czyli GPS i GLONASS). Częścią systemu ASG-EUPOS jest sprzęt i oprogramowanie umożliwiające obliczanie i udostępnianie poprawek DGNSS i RTK (w tym poprawek sieciowych), zapis i udostępnianie obserwacji satelitarnych ze stacji referencyjnych oraz wykonywanie automatycznych obliczeń z pomiarów statycznych. Sieć składa się ze 102 stacji zlokalizowanych w instytucjach naukowych oraz w ośrodkach dokumentacji geodezyjno-kartograficznych, ze średnią wzajemną odległością 70 km oraz 24 stacji przygranicznych. System służy do generowania i wysyłania do odbiorców poprawek do sygnału GNSS, dzięki czemu można znacznie zwiększyć dokładność lokalizacji – do 2,5 cm.

Cały tekst można przeczytać w sierpniowym numerze miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny” 

Małgorzata Felińska

Fot. Tytus Żmijewski



Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone