Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Jak oceniasz swoje zbiory kukurydzy na kiszonkę?
 
Dobrze
Źle
Trudno powiedzieć


Artykuł z numeru: 11/2017

Szkodniki kukurydzy

W tym sezonie plantacje kukurydzy od siewów do zbiorów atakowane były przez szkodniki, spośród których największe zagrożenie kolejny już rok stanowiła omacnica prosowianka. Po raz pierwszy szkody wyrządzały wije. Czy z tegorocznej wegetacji można wyciągnąć jakieś wnioski na przyszłość?

Tegoroczny kwiecień i połowa maja były jednymi z najchłodniejszych od wielu lat. W drugiej połowie kwietnia na przeważającym obszarze kraju spadł śnieg, a temperatura przy gruncie obniżyła się w niektórych regionach nawet do -5 st. C. Wcześnie wysiana kukurydza borykała się z problemem wydłużonych (lokalnie nawet do 2-3 tygodni!) wschodów. Długo zalegające w glebie ziarno było bardziej narażone na oddziaływanie organizmów szkodliwych, głównie śmietki kiełkówki, drutowców i pędraków. Nowym problemem na plantacjach kukurydzy były wije. Poza tym wczesną wiosną szkody powodowały ptaki i zwierzyna łowna.

Szczególnie groźna była śmietka, która od kilku lat zaczyna stanowić coraz większy problem na plantacjach kukurydzy, a jej żerowanie prowadzi do zmniejszenia obsady roślin. W tym roku największe szkody wyrządziła w środkowej i północnej Polsce, gdzie lokalnie trzeba było wykonać przesiewy. Problem śmietki był najdotkliwszy na polach prowadzonych w monokulturze i na stanowiskach bogatych w materię organiczną, np. resztki pożniwne zbóż i kukurydzy, które zostały słabo przykryte glebą – zapach unoszący się z rozkładających się tkanek zwabiał wiosną samice do składania jaj do gleby.

Drutowce oraz pędraki wyrządzały niewielkie szkody i tylko lokalnie, powodując placowe wypadanie roślin, zwłaszcza w pasach brzeżnych upraw.

Nowym problemem było wyjadanie napęczniałych ziarniaków przez przedstawicieli wijów (gatunków nie udało się jak do tej pory ustalić). Ich żerowanie skutkowało brakiem wschodów.

Chłodna wiosna ograniczająca rozwój wielu owadów, które są naturalnym pożywieniem dla ptaków sprawiła, że w okresie wylęgu piskląt ptaki licznie nalatywały na plantacje wydziobując ziarniaki z gleby i wyrywając młode rośliny, przez co lokalnie powodowały bardzo poważny spadek obsady roślin, zwłaszcza tam, gdzie nie spodziewano się ich pojawu i nie zastosowano zaprawy nasiennej o repelentnym oddziaływaniu. Podobne zagrożenie stanowiła zwierzyna łowna, zwłaszcza dziki, które wkraczały na pola uprawne od początku wegetacji.

Atak późną wiosną

Późną wiosną najpowszechniej występowała ploniarka zbożówka. Lokalnie jej larwy uszkadzały nawet 50-70 proc. roślin na stanowiskach niechronionych chemicznie. Tam gdzie kukurydzę wysiano w kwietniu i na początku maja, gatunek ten stanowił większy problem niż przy siewach późnomajowych, gdyż w warunkach ograniczonego rozwoju roślin, larwy miały wystarczająco dużo czasu, aby je silniej uszkodzić. Ploniarka uszkadzała stożek wzrostu, co powodowało karłowacenie roślin i wybijanie pędów bocznych. Na wielu plantacjach uszkodzenia były niewielkie, w postaci nadżerek i lekkich deformacji na liściach. Niestety, nawet te słabsze uszkodzenia były nieraz problemem, gdyż na stanowiskach, które zawierały w glebie lub na resztkach pożniwnych materiał infekcyjny głowni guzowatej, obserwowano liczniejszy pojaw pierwszej generacji choroby.

Obok ploniarki zbożówki w tym samym czasie lokalnie pojawiała się ploniarka gnijka, która w tym sezonie wystąpiła liczniej niż w poprzednich latach, a żerowanie jej larw doprowadziło do poważnego uszkodzenia liści, któremu tworzył szablasty nibypęd, a następnie liście przełamywały się i gniły. Zgłaszane do IOR-PIB sygnały wykazały, że owad ten uszkadzał niekiedy do 5 proc. roślin na plantacjach, co wskazuje, że w sprzyjających warunkach może być poważnym problemem.

Późną wiosną zagrożenie na plantacjach kukurydzy stanowiły też larwy stonki kukurydzianej, które coraz częściej pojawiają się na monokulturach (w płodozmianie nie występują), gdzie powodują placowe wyleganie roślin. Uszkodzenia powodowane przez larwy stonki nie zagrażają jeszcze istotnie plonom, ale są sygnałem, że monokultura prowadzi do wzrostu populacji szkodnika, zwłaszcza że nie ma żadnego zarejestrowanego insektycydu do zwalczania larw żerujących w glebie.

W bieżącym roku coraz częściej obserwowano też żerowanie skrzypionek na kukurydzy (zwłaszcza kiedy plantacje sąsiadowały ze zbożami), a także lednicy zbożowej i żółwinka.

Groźne latem i jesienią

Latem kukurydzy zagrażały mszyce i wciornastki, które żerowały aż do połowy października. W przypadku mszyc wykazano jednak, że nasilenie ich pojawu było niższe niż w roku ubiegłym, co wynikało z przebiegu pogody. O ile zwykle pluskwiaki te najliczniej występują w lipcu, tak w tym roku w większym nasileniu pojawiły się dopiero pod koniec września i na początku października, w czasie, gdy już się ich nie zwalcza. Tak późny liczny pojaw mszyc dla kukurydzy jest już nieistotny, niemniej trzeba pamiętać, że z rośliny tej owady uskrzydlone mogą migrować np. na trawy, a potem na oziminy, co zwiększa ryzyko wzrostu zagrożenia zbóż przez żółtą karłowatość jęczmienia.

Wciornastki występowały mniej licznie niż w roku ubiegłym. Szczyt liczebności osiągnęły pod koniec lipca. Sporadycznie tylko powodowały uszkodzenia dolnych liści w postaci ich przebarwiania się.

Od lipca do końca września na południu kraju, a także w Polsce środkowej na plantacjach kukurydzy pojawiał się przędziorek chmielowiec. Jest to kolejny już rok występowania tego gatunku w tej uprawie, co wskazuje, że kukurydza, podobnie jak burak cukrowy, dołączyła do grona gatunków żywicielskich. Mimo że warunki pogodowe nie były zbyt sprzyjające dla rozwoju przędziorka, to jednak bez większego problemu można było dostrzec rośliny, u których następowało stopniowe przebarwianie się blaszek liściowych wskutek jego żerowania. Pajęczak ten nie powoduje dotąd strat gospodarczych, ale od dwóch lat zaczął się coraz liczniej się pojawiać, co wskazuje na zmiany zachodzące w agrocenozach. Były już przypadki na Podkarpaciu w 2015 r., gdy okazywało się, że w warunkach wysokich temperatur i suszy szkodnik opanowywał do 100 proc. roślin, w tym poważnie uszkadzał rośliny w pasach brzeżnych, które przedwcześnie zasychały z powodu utraty powierzchni asymilacyjnej liści.

Latem i jesienią bez wątpienia największym zagrożeniem dla kukurydzy była omacnica prosowianka. Gąsienice tego motyla obserwowano w całym kraju. Ich szkodliwość była różna, w zależności od odmiany, panującej w regionach pogody i ochrony prewencyjnej podejmowanej przez plantatorów. Na południu, a także w pasie środkowym owad uszkadzał lokalnie nawet 85 proc. roślin. Na plantacjach monitorowanych przez IOR-PIB szkodliwość omacnicy mieściła się w granicach 15-50 proc. roślin uszkodzonych oraz 2,5-42,7 proc. uszkodzonych kolb. W rejonach północnych gatunek występował mniej licznie, niemniej można już było w okolicach Malborka, Białegostoku oraz Szczecina spotkać takie pola, na których uszkodzonych było do 15-25 proc. roślin. W tym sezonie efekty zwalczania omacnicy prosowianki nie na wszystkich polach były zadowalające. Okazało się bowiem, że wskutek lipcowych wichur, ulew i gradobić w niektórych regionach, w tym dużych skoków temperatur w ciągu dnia i nocy, zakłócona została dynamika lotu motyli, a tym samym składania jaj i wylęgu gąsienic. Pod koniec lipca, gdy zakończyły się już zabiegi chemiczne, lokalnie pojawił się niespodziewany liczny nalot motyli. Na takich polach obserwowano słabszy efekt owadobójczy zastosowanych insektycydów. Z obecnością omacnicy wiązał się też problem fuzariozy kolb i łodyg. Na plantacjach silniej opanowanych przez tego szkodnika istotnie wzrosła liczba roślin z objawami porażenia fuzariozami, którym dodatkowo sprzyjały warunki pogodowe m.in. uszkodzenia tkanek po gradobiciach oraz opady deszczu we wrześniu i na początku października.

Od końca lipca do trzeciej dekady sierpnia, głównie lokalnie na południu kraju, dość licznie pojawiły się chrząszcze stonki kukurydzianej, które można coraz łatwiej zauważyć na roślinach, bez stosowania pułapek feromonowych. Chrząszcze same w sobie nie powodują strat gospodarczych, ale trzeba pamiętać, że samice składając jaja do gleby na polach prowadzonych w monokulturze dają początek nowemu pokoleniu szkodnika, a więc zwiększają liczebność larw na takich stanowiskach. Lokalnie można było w bieżącym roku bez większego problemu zaobserwować pojedyncze kolby z przegryzionymi znamionami, czy też uszkodzone blaszki liściowe. Są to sygnały informujące, że chrząszczy stonki kukurydzianej jest coraz więcej. Występują one również na kwitnących chwastach, np. mniszku, mleczu i nawłoci oraz w kwiatach np. dyni, ogórka, cukinii. Alternatywni żywiciele dają samicom stonki kukurydzianej cenny pyłek pod koniec okresu wegetacji kukurydzy, który jest konieczny do prawidłowego przebiegu procesów reprodukcyjnych – dzięki temu samice żyją dłużej i dłużej składają jaja.

Cały tekst przeczytasz w listopadowym numerze miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”

Tekst i fot. dr hab. inż. Paweł K. Bereś, prof. IOR-PIB
Instytut Ochrony Roślin-PIB
TSD w Rzeszowie



Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone