Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Jak oceniasz swoje zbiory kukurydzy na kiszonkę?
 
Dobrze
Źle
Trudno powiedzieć


Artykuł z numeru: 12/2017

Czarne chmury nad branżą futrzarską


Dwa projekty nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt wpłynęły w listopadzie do Sejmu RP. Jeden autorstwa posłów Prawa i Sprawiedliwości, drugi Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Obydwa zwiększają ochronę prawną zwierząt, w tym wprowadzają zakaz hodowli i chowu zwierząt futerkowych w celu pozyskiwania futer, z wyjątkiem królików.

Najpierw, szóstego listopada w Sejmie został złożony projekt PiS, a 20 listopada Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Projekty są do siebie bardzo podobne. Różnią się tylko dwoma zapisami. Dokument autorstwa posłów opozycji określa inną datę wejścia w życie przepisów zakazujących hodowli i chowu zwierząt futerkowych i nie zawiera zapisu o zakazie uśmiercania zwierząt gospodarskich bez uprzedniego pozbawienia świadomości oraz wyjątku w tym zakresie dotyczącego uboju rytualnego. – Projekt został złożony przez posłów pracujących między innymi w Parlamentarnym Zespole Przyjaciół Zwierząt, ponieważ nie mieliśmy okazji podpisać się pod projektem, który złożyło Prawo i Sprawiedliwość – wyjaśnia w rozmowie z Polską Agencją Prasową Paweł Suski (PO). Podkreśla, że jest on wyrazem poparcia dla proponowanych zmian w zakresie ochrony zwierząt, które wywołują wiele emocji. Szczególnie propozycja zakazu hodowli i chowu zwierząt futerkowych.

Naruszenia na fermach

PiS początkowo zaproponował w swoim projekcie, by zaczął on obowiązywać od 1 stycznia 2018 r., ale w autopoprawce złożonej 9 listopada termin przesunięto na 1 stycznia 2022 r. PO i Nowoczesna postulują wygaszenie produkcji do 1 stycznia 2025 r. W uzasadnieniach obydwu projektów posłowie wskazują, że chów i hodowla zwierząt na futra przysparza zwierzętom cierpienie, a ponadto niektóre fermy negatywnie wpływają na środowisko naturalne. Podkreślają, że zwierzęta utrzymywane są w ciasnych klatkach (często na podłodze z metalowych krat), które ograniczają ich naturalne potrzeby. Wskazują też na niehumanitarne sposoby ich uśmiercania. „Fermy zwierząt oddziałują na otoczenie i okolicznych mieszkańców poprzez odory zawierające związki szczególnie cuchnące i szkodliwe dla zdrowia” – czytamy dalej w uzasadnieniu. Powoduje to spadek atrakcyjności terenów wokół ferm. Problemem, według posłów, jest również zanieczyszczenie wód przez produkty pochodzenia zwierzęcego, w tym spowodowane przenawożeniem gleb. Jednym z argumentów likwidacji chowu i hodowli zwierząt futerkowych jest również brak właściwego nadzoru nad funkcjonowaniem ferm przez organy administracji państwowej, na co wskazuje zresztą raport Najwyższej Izby Kontroli z 2015 r. Spośród 20 skontrolowanych ferm w 15 stwierdzono naruszenie ustawy Prawo wodne z 18 lipca 2001 r. oraz ustawy z 14 grudnia 2012 r. o odpadach. W 10 fermach nie przestrzegano przepisów weterynaryjnych dotyczących zabezpieczeń przeciw epizootycznych obiektów, prowadzenia rejestracji i identyfikacji zwierząt oraz postępowania z ubocznymi produktami pochodzenia zwierzęcego, a także warunków utrzymania zwierząt. Podczas kontroli stwierdzono nieprawidłowości we wszystkich kontrolowanych fermach zlokalizowanych na terenie woj. zachodniopomorskiego.

NIK wytknęła inspekcjom państwowym brak właściwego nadzoru nad fermami zwierząt futerkowych już w 2011 r., po kontroli ferm w woj. wielkopolskim. Izba stwierdziła wówczas, że w 87 proc. ferm nie przestrzegano wymagań ochrony środowiska, w 48 proc. działalność hodowlana prowadzona była w obiektach nielegalnie wybudowanych lub użytkowanych, a w 35 proc. niezgodnie z przepisami weterynaryjnymi.

W uzasadnieniu powołano się także na wyniki badań opinii społecznej, które wskazują, że większość społeczeństwa opowiada się za wprowadzeniem zakazu hodowania zwierząt na futra. Petycję do posłów obecnej kadencji w sprawie wprowadzenia tego zakazu (do 23 lutego 2016 r.) podpisało 83 243 osób. Pod podobną petycją na stronie Fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva podpisy złożyło 112 tys. osób. Argumenty organizacji broniących prawa zwierząt w dużej mierze pokrywają się z argumentami podnoszonymi przez posłów, którzy podpisali się pod projektami ustaw.

Naturalny utylizator

Nie zgadzają się z nimi oczywiście hodowcy zwierząt futerkowych, choć nie tylko. Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi na początku listopada swój sprzeciw wobec zakazu wyrazili niektórzy naukowcy, przedstawiciele samorządów, ubojni oraz zakładów przetwórstwa mięsnego i rybnego. Jednomyślności nie ma także wśród posłów, w tym partii, które złożyły projekty.

Obrońcy hodowli i chowu zwierząt futerkowych wskazują na silną pozycję Polski na arenie międzynarodowej w produkcji skór. Dr Marian Szołucha, adiunkt w Akademii Finansów i Biznesu Vistula podkreślał, że Polska zajmuje czwarte miejsce w Unii Europejskiej pod względem wartości produkcji skór zwierząt futerkowych, z udziałem wynoszącym 11,6 proc. Przed nami są tylko Holandia (12,7 proc.), Finlandia (17,4 proc.) oraz Dania (47,8 proc.). Europa jest największym producentem skór zwierząt futerkowych na świecie. Ma 46-procentowy udział w produkcji. Na drugim miejscu jest Azja (37 proc.), na trzecim Ameryka Północna (10 proc.), a pozostałe części świata mają zaledwie 3-procentowy udział. Do tego trzeba doliczyć Rosję, która odpowiada za 4 proc. światowej produkcji. Zdaniem dr. Szołuchy, likwidacja hodowli zwierząt futerkowych spowoduje, że nasze miejsce na rynku zajmie jakiś inny kraj, ponieważ branża ma perspektywy rozwoju. Wskazywał na wpływy do budżetu państwa jakie przynosi (1-2 proc. budżetu) oraz na jej pozytywny wpływ na handel zagraniczny. W latach 2012-15 wartość eksportu skór z Polski wzrosła z 1,09 mld zł do 1,4 mld zł. W zeszłym roku wyniosła 0,3 mld euro, czyli ok. 1,5 mld zł.

- Według danych z Inspekcji Weterynaryjnej, w drugiej połowie 2016 roku, w Polsce działały 1022 fermy zwierząt futerkowych, z czego 730 stanowiły fermy zwierząt mięsożernych, głównie norek – mówiła podczas posiedzenia komisji Ewa Lech, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. – Najwięcej ferm zlokalizowanych jest w województwie wielkopolskim, bo aż 152, w zachodniopomorskim 69, w podkarpackim 54, w pomorskim 57, w lubelskim 47, w mazowieckim 42 i w podlaskim 37. W pozostałych liczba ferm nie przekracza 30 – dodał dr Szołucha. Stwierdził, że w branży pracuje ok. 13 tys. osób. Jej przedstawiciele wskazują jednak, że włączając do szacunków firmy współpracujące, może to być nawet 50-60 tys. osób.

Wiele uwagi poświęcono korzyściom płynącym z zagospodarowania przez fermy produktów ubocznych przemysłu mięsnego i rybnego, które nie mogą być przeznaczone do spożycia przez ludzi, a które wykorzystywane są do karmienia zwierząt futerkowych. - To naturalni utylizatorzy - podkreślał Jacek Podgórski, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Poza tym, sprzedaż tych produktów fermom stanowi dla zakładów mięsnych i rybnych dodatkowy zastrzyk gotówki. A więc nie dość, że nie płacą za utylizację, to jeszcze zarabiają. Wpływa to na poprawę opłacalności funkcjonowania tych firm. W 2016 r. w taki sposób zagospodarowano ok. 750 tys. t odpadów poubojowych z branży rybnej i drobiarskiej.

Zwolennicy chowu i hodowli zwierząt futerkowych przekonywali, że związane z tym uciążliwości dla otoczenia są niewielkie, ponieważ producenci stosują wysokie standardy hodowli. Wskazywali, że korzyści z funkcjonowania na swoim terenie ferm mają także samorządy, ponieważ ich właściciele chętnie dorzucają się do różnych inicjatyw społecznych.

Cały tekst można przeczytać w grudniowym numerze miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”

Alicja Siuda
Fot. Tytus Żmijewski



Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone