Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy Twoje gospodarstwo poniosło straty z powodu suszy?
 
Tak, powyżej 70 proc.
Tak, poniżej 70 proc.
Nie


Artykuł z numeru: 5/2018

Współpraca im się nie opłaca?


Niestabilne ceny, do tego brak możliwości ich negocjowania z odbiorcami, a także trudności ze znalezieniem nowych rynków zbytu – to codzienność zwłaszcza właścicieli mniejszych gospodarstw. Lekarstwem miało być łączenie się w grupy producentów. Niestety, powstaje ich coraz mniej, a wiele spośród tych, które dotąd funkcjonowały, rozwiązuje się.

Od lat Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, razem z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz izbami rolniczymi namawia producentów rolnych do wspólnego działania na trudnym i coraz bardziej konkurencyjnym krajowym oraz unijnym rynku. Zachęca, podając przykłady Niemiec i Francji, w których zrzeszanie się rolników w grupy jest dziś normą. - Tamtejsi producenci rolni nie wyobrażają sobie, by mogli działać inaczej. Wiedzą, że w grupie jest siła i tylko tak mogą zdobywać rynki i zarabiać konkretne pieniądze – mówi Jacek Bogucki, wiceminister rolnictwa. - Ich współpraca polega również na grupowych, więc znacznie tańszych zakupach sprzętu, a także wspólnym przechowywaniu towarów. Co jednak szczególnie istotne, daje silną pozycję negocjacyjną w rozmowach z sieciami handlowymi i innymi odbiorcami, którzy nie są zainteresowani handlem z pojedynczymi rolnikami – podkreśla minister dodając: - Polacy wolą, niestety, działać na własną rękę. Nawet, jeśli nie mają z tego zbyt wielu korzyści.

Więcej ubywa niż przybywa

Słowa ministra potwierdzają dane z rejestru prowadzonego przez ARiMR. Wynika z niego, że w Polsce działa 968 grup producentów rolnych. To znacznie mniej niż jeszcze niespełna trzy lata temu. Wówczas było ich 1249. Jednak już wtedy widoczna była tendencja spadkowa. W 2015 r. przybyło tylko 12 nowych grup, natomiast wykreślone z rejestru zostały aż 62. Kolejny rok, wbrew pozorom, wcale nie był lepszy. Choć zawiązały się 144 grupy, to jednak 103 zadecydowały o zakończeniu działalności. Efekt? W rejestrze było ich 1290, czyli niewiele więcej niż rok wcześniej. Prawdziwy regres nastąpił jednak w 2017 r. Z rejestru wypadły aż 372 grupy, zaś wpisane do niego zostały tylko 52. W sumie na rynku funkcjonowało ich już tylko 970.

To przełożyło się na frekwencję w prowadzonych przez ARiMR naborach wniosków o dofinansowanie na „Tworzenie grup producentów i organizacji producentów”, udzielane z PROW 2014-20. W 2016 r. agencja otrzymała 145 wniosków. Nie wszystkim grupom wypłaciła jednak pieniądze. - Wydaliśmy 131 decyzji przyznających finansową pomoc – wyjaśnia biuro prasowe ARiMR. Natomiast w naborze przeprowadzonym pod koniec ub.r. dofinansowaniem zainteresowane były wszystkie nowo powstałe grupy, czyli 52. Ile z nich ma szansę na wsparcie? - 4 kwietnia na naszej stronie internetowej została ogłoszona lista rankingowa, która w zależności od złożonych przez grupy wyjaśnień, może się jeszcze zmienić. Decyzje o przyznaniu pomocy finansowej wszystkie grupy otrzymają do 4 czerwca – dodają urzędnicy.

ARiMR wyjaśnia, że wraz z wnioskiem o uznanie grupa producentów rolnych musi złożyć do zatwierdzenia plan biznesowy, który jest podstawą do udzielenia jej wsparcia finansowego z PROW. - Z informacji uzyskanych z naszych oddziałów regionalnych wynika, że grupy mają trudności z uzasadnieniem w planach wpływu działań na realizację poszczególnych celów, a także ze wskazaniem spodziewanego postępu wdrażania tych działań. Zgłaszane propozycje są bardzo ogólne, co może później utrudniać ARiMR monitorowanie i rozliczanie planów biznesowych – tłumaczą urzędnicy. Agencja postanowiła więc opracować przykłady dobrych praktyk, które ułatwiłyby grupom i ich doradcom zadanie.

Zaostrzone przepisy

Skąd jednak topniejące zainteresowanie rolników działaniem w grupie? Powodów jest kilka. ARiMR zwraca uwagę na zmiany w przepisach, które nastąpiły w ostatnich latach. Zaczęło się w drugiej połowie 2015 r., gdy nowelizacją ustawy o grupach producentów nakazano wszystkim tym, które były już w rejestrze (wówczas prowadzonym przez Agencję Rynku Rolnego), by w ciągu półtora roku dostosowały swoje statuty, struktury organizacyjne i zasady działania do nowych wymogów ustawowych. - Chodziło o większą transparentność w zasadach funkcjonowania grup producentów rolnych – przypominają urzędnicy ARiMR. Ustawa wprowadziła m.in. wymóg ograniczenia maksymalnych praw do głosowania dla pojedynczego członka grupy do 20 proc., z uwzględnieniem praw pośrednich. Doprecyzowała także wymóg sprzedaży do grupy przez każdego jej członka co najmniej 80 proc. wyprodukowanych przez siebie produktów, ze względu na które grupa została uznana.

Zmiany w ustawie były pokłosiem wizyt w Polsce unijnych urzędników. Przypomnijmy, w listopadzie 2010 r. KE ustaliła m.in., że kontrole grup przeprowadzone w zakresie spełniania przez nie kryteriów uznania były nieskuteczne i nie odbywały się z częstotliwością wymaganą przepisami. Z kolei w 2013 r. Europejski Trybunał Obrachunkowy przeprowadził kontrole w ARiMR i kilku urzędach marszałkowskich. Ich wyniki były miażdżące. Wykazały bowiem poważne uchybienia w zatwierdzaniu planów dochodzenia do uznania grup producentów, niespełnianie przez nie kryteriów kwalifikowalności, a nawet tworzenie sztucznych grup, głównie z członków rodziny. Urzędnicy nie sprawdzali prawidłowości wykazywanej w planach dochodzenia do uznania infrastruktury technicznej, maszyn, wyposażenia będącego w dyspozycji członków grupy i racjonalności kosztów inwestycji. Okazało się, że wiele grup przyjęło zbyt długi czas zwrotu wydatków. W 14 planach przekraczał 40, a w jednym... 307 lat. Spośród 17 sprawdzonych grup w 12 kontrolerzy zakwestionowali zawarte transakcje związane z inwestycjami pomiędzy grupą a jej członkami lub podmiotami blisko powiązanymi. W 11 grupach 49 transakcji dotyczyło gruntów, budynków, używanych maszyn i wyposażenia.

W związku z tak licznymi nieprawidłowościami Polskę zobowiązano do wdrożenia planu naprawczego. Znalazł się on w nowelizacji ustawy o grupach producentów rolnych. - Miał prowadzić do uznawania i przyznawania pomocy grupom dającym większe szanse na trwałe funkcjonowanie i poprawę pozycji rynkowej swoich członków. Chcieliśmy wspierać grupy, które wykażą rentowność oraz wartość dodaną w stosunku do sytuacji wyjściowej. Wiele grup nie spełniło jednak nowych wymogów. Stąd też wykreślenie ich z rejestru – wyjaśniają w ARiMR.

Dodatkowo, w PROW 2014-20 ze wsparcia wyłączono grupy producentów drobiu, których w poprzednich latach było sporo. - Uznaliśmy, że branża produkcji drobiu rzeźnego jest już dobrze zorganizowana i posiada ugruntowaną pozycję rynkową, nie wymagającą dodatkowego wsparcia ze strony państwa – dodają urzędnicy.

Wyjście bez konsekwencji

Kluczowym powodem szybkiego rozpadania się grup producentów okazały się jednak nie zmiany w przepisach, a pieniądze. Unijne dofinansowanie przysługuje bowiem tylko przez pięć lat. Ministerstwo rolnictwa zakładało, że po tym czasie grupy będą już na tyle silne, by tworzyć organizacje i samodzielnie, bez wsparcia konkurować na rynku. - W bardzo wielu przypadkach tak się nie stało, bo nie było takiej woli ze strony członków grup – przyznaje Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. - Byłem obecny przy tworzeniu różnych grup. Zazwyczaj padało wtedy jedno podstawowe pytanie: jak po pięciu latach będę mógł wyjść z grupy nie ponosząc konsekwencji? Ci rolnicy z góry zakładali, że po wygaśnięciu dofinansowania zlikwidują grupę zamiast ją rozwijać. Chodziło tylko o skorzystanie ze wsparcia na zakup na przykład drogiego, specjalistycznego sprzętu. Co więcej, już na samym starcie główkowali, co by tu zrobić, żeby ostatecznie ten sprzęt był tylko ich własnością. Ot, polska mentalność – rozkłada ręce prezes Szmulewicz.

- Niestety, wielu rolników nacięło się. Nierzadko dochodziło do tego, że zarząd grupy oszukiwał swoich członków. Nie zależało mu, by dzięki dofinansowaniu budować coś, co będzie służyło całej grupie. Priorytetem było pomnażanie własnych majątków – potwierdza wiceminister Jacek Bogucki.

Cały tekst można przeczytać w majowym numerze miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”

(kap)
Fot. Tytus Żmijewski



Komentarze
Dodaj komentarz
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności | Regulamin | Regulamin prenumerat