Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy w Twoim regionie panuje susza glebowa?
 
Tak
Nie
Jest sucho, ale nie tragicznie


Artykuł z numeru: 6/2018

Sołtysi się buntują


Znowelizowane Prawo łowieckie, które weszło w życie 1 kwietnia wprowadziło sporo zamieszania w szacowaniu szkód. Zobowiązani do uczestniczenia w nich przedstawiciele gmin, w tym sołtysi domagają się zmiany przepisów.

Krajowe Stowarzyszenie Sołtysów w wydanym 18 maja stanowisku wyraziło oburzenie z powodu nałożenia na sołtysów nowych obowiązków związanych z szacowaniem szkód, do których nie są przygotowani merytorycznie i na które nie mają czasu. „Znowelizowana ustawa budzi nasze zastrzeżenia legislacyjne. Jej projekt nie był konsultowany, a nawet nie był opiniowany ze środowiskiem sołtysów, w tym z Krajowym Stowarzyszeniem Sołtysów” – czytamy w stanowisku. Organizacja podkreśla, że otrzymuje wiele pytań od sołtysów oraz urzędów gmin zbulwersowanych zaistniałą sytuacją i domagających się wyjaśnień. Pojawiają się też zapowiedzi rezygnacji z funkcji sołtysa.

Mają uwagi

Stowarzyszenie zaznacza, że w ustawie nie wskazano, kto miałby pokrywać koszty pracy sołtysów w zespołach szacujących szkody łowieckie, jakie narzędzia będą mieli do dyspozycji oraz czy będą mogli korzystać z pomocy biegłych lub innych instytucji. „Ustawodawca chyba nie przewidział faktu, że sołtys nie jest pracownikiem etatowym w gminie i często pracuje zawodowo, a funkcję sołtysa wykonuje społecznie w czasie wolnym od zajęć zawodowych, a przede wszystkim nie podlega służbowo wójtowi” – wskazuje organizacja. A skoro tak, to rodzi się pytanie, czy wójt ma w ogóle prawo zlecić sołtysowi wykonanie szacowania?

KSS podkreśla, że sołtysi nie będą w stanie rzetelnie oszacować szkód w ciągu ustawowych siedmiu dni. Wielu z nich nie ma wystarczającej wiedzy odnośnie dzikiej zwierzyny, sposobów żerowania itp. Przecież sołtysi nie zawsze są rolnikami, a tylko znikoma liczba spośród nich pełni funkcję biegłego w zakresie szacowania szkód w uprawach rolniczych spowodowanych przez dziką zwierzynę – wyjaśnia organizacja. Nowelizacja nakłada, co prawda na Lasy Państwowe obowiązek przeszkolenia sołtysów, ale KSS ma wątpliwości, czy uda się zrobić szybko. „Urzędy gmin są już zalewane wnioskami o szacowanie strat w płodach rolnych, których według danych Polskiego Związku Łowieckiego może być 80-100 tysięcy rocznie” – informuje KSS. Pozostaje też sprawa czysto społeczna. Sołtysi obawiają się, że ich udział w szacowaniu szkód zrodzi wiele konfliktów z rolnikami, a niewykluczone, że skłóci całe sołectwa. Poza tym ustawa nie precyzuje, kto ma szacować szkody u sołtysa, który jest rolnikiem. W związku z licznymi problemami KSS domaga się pilnej nowelizacji ustawy Prawo łowieckie.

Wielkopolskie Stowarzyszenie Sołtysów zebrało ponad dwa tysiące podpisów pod protestem dotyczącym tej ustawy. Organizacja już 21 kwietnia opracowała i upubliczniła swoje stanowisko odnośnie wprowadzonych zmian. W zdecydowanej większości zawarte w nim uwagi pokrywają się z uwagami KSS. Dodatkowo stowarzyszenie wskazało na zmarginalizowaną rolę izb rolniczych w szacowaniu szkód, a przecież ich przedstawiciele mają niezbędną wiedzę do tego, żeby w sposób prawidłowy przeprowadzić taką ocenę. Dlatego postulują, aby już w pierwszym etapie szacowania szkód (tzw. oględziny) można było powołać jako biegłego członka izby rolniczej. Według obecnych zapisów przedstawiciel izby może brać udział dopiero w drugim etapie szacowania, w tzw. szacowaniu ostatecznym.

Będą zmiany

Krytycznie odnośnie udziału sołtysów w szacowaniu szkód łowieckich wypowiedział się także Związek Gmin Województwa Lubuskiego. Chociaż przede wszystkim skupił się na niedogodnościach dla samych gmin wskazując, że szacowanie szkód to kolejne zadanie nałożone w ostatnim czasie na samorząd, które nie służy realizacji celów, dla których został on powołany. Nie określono przy tym źródeł finansowania tego zadania, co oznacza, że gminy będą musiały wyłożyć pieniądze z własnej kieszeni. „Jego realizacja wymaga wyszkolenia lub zatrudnienia osób, które będą szacowały szkody. Niejednokrotnie spowoduje to, że pracownicy gmin zostaną odciągnięci od swoich dotychczasowych obowiązków w celu realizacji nowych” – wskazuje w oświadczeniu związek podkreślając, że zatrudnione w gminach osoby nie mają kwalifikacji do szacowania szkód.

Ministerstwo Środowiska wyjątkowo ostrożnie wypowiada się na temat znowelizowanej ustawy Prawo łowieckie. Jednak w związku z licznymi skargami napływającymi do resortu, pod koniec kwietnia minister Henryk Kowalczyk zwrócił się do prezesa Polskiego Związku Łowickiego z prośbą, by szacowaniem szkód zajęły się koła łowieckie. Zalecił przy tym, by koła zawierały z rolnikami porozumienia podpisując ugody (na zasadach określonych w Kodeksie cywilnym), bez wchodzenia w procedurę odszkodowawczą wskazaną w znowelizowanej ustawie. „Jednak gdy ugoda nie wyczerpie całości roszczenia, tj. gdy poszkodowany nie zgodzi się z wysokością odszkodowania, to może odwołać się do nadleśniczego” – czytamy w piśmie ministra. Resort środowiska poinformował nas ponadto, że „ministerstwo rozpoczęło prace nad rozwiązaniem kwestii udziału sołtysów w zespołach do spraw szacowania szkód łowieckich”.

Trybunał osądzi

Nie czekając na ich efekty, 21 maja Bartosz Józwiak, poseł Kukiz'15 oraz Urszula Pasławska, posłanka PSL-UED złożyli do Trybunału Konstytucyjnego wniosek zaskarżający część zapisów znowelizowanej ustawy Prawo łowieckie, m.in. dotyczących szacowania szkód łowieckich. Wnioskodawcy wskazali, że w proces likwidacji szkód zostały zaangażowane gminy, dla których nie zarezerwowano środków na realizację związanych z tym zadań. Tymczasem zgodnie z Konstytucją RP zmiana zadań lub kompetencji jednostek samorządu terytorialnego może następować wyłącznie po zagwarantowaniu środków na ich realizację. Posłowie wskazują też, że nie uregulowano kwestii wynagrodzenia dla sołtysów.

Inny wniosek dotyczy odpowiedzialności PZŁ za zobowiązania kół łowieckich. Według znowelizowanej ustawy, w przypadku likwidacji koła łowieckiego lub niedotrzymania przez nie 30-dniowego terminu wypłaty rekompensat, jego zobowiązania przejmuje PZŁ, który będzie mógł później ubiegać się o zwrot tych środków (od zarządu byłego koła lub od istniejącego koła). Wnioskodawcy wskazują, że takie rozwiązanie narusza swobody obywatelskie, ogranicza wolność zrzeszania się oraz zniechęca do zasiadania w zarządach kół, a przejmowanie zobowiązań jednego podmiotu przez drugi to przejaw stosowania odpowiedzialności zbiorowej, która „nie jest dopuszczalna w demokratycznym państwie prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”.

Trybunał ma ocenić także nowy sposób powoływania władz PZŁ, w którym uczestniczy minister środowiska wskazując m.in. łowczego krajowego spośród trzech kandydatów zaproponowanych przez Naczelną Radę Łowiecką. Zdaniem wnioskodawców, zarówno bezpośrednia podległość łowczego krajowego, jak i uzależnienie składu zarządu głównego od woli ministra, są niezgodne z Konstytucją RP, ponieważ pozbawiają organizację samorządności.

Cały tekst można przeczytać w czerwcowym numerze miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”

Alicja Siuda
Fot. Tytus Żmijewski



Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności | Regulamin | Regulamin prenumerat