Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Na jakie ugrupowanie zagłosujesz w wyborach do Europarlamentu?
 
Koalicja Europejska
Prawo i Sprawiedliwość
Inne ugrupowanie
Nie zagłosuję


Artykuł z numeru: 2/2019

Rasy mięsne, a nie mleczne


Sytuacja na rynku wołowiny jest dość stabilna. Branża postanowiła jednak nie spoczywać na laurach i opracowała strategię dla sektora wołowiny w Polsce, by zapewnić opłacalność produkcji w przyszłości.

Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB w Warszawie podaje, że w I połowie ub.r. średnia cena skupu bydła wynosiła 6,52 zł/kg, a młodego bydła rzeźnego 6,68 zł/kg. Była więc wyższa niż rok wcześniej odpowiednio o 4,5 oraz 3,9 proc. W III kwartale przewaga ta nieco zmalała, ale średnie ceny żywca wciąż były wyższe w stosunku do tego samego okresu sprzed roku, bydła ogółem o 2,9 proc. (6,47 zł/kg), a młodego bydła rzeźnego o 3,4 proc. (6,71 zł/kg). Wyraźna tendencja spadkowa cen względem 2017 r. zarysowała się w ostatnich dwóch miesiącach roku, choć nie była znacząca. Według danych Zintegrowanego Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w ostatniej dekadzie grudnia przeciętna cena bydła ogółem kształtowała się na poziomie 6,68 zł/kg netto i była o 1,5 proc. niższa niż przed rokiem. Najwięcej płacono za byki 1-2-letnie, bo 7,42 zł/kg netto. Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego i jednocześnie hodowca bydła mięsnego z woj. warmińsko-mazurskiego zwraca jednak uwagę, że dane ministerialne są uśrednione, a za bydło rasy mięsnej można otrzymać nawet 9-10 zł/kg żywca. Jak zaznacza, to właśnie w kierunku zwiększania udziału ras mięsnych w pogłowiu bydła powinien zmierzać sektor wołowiny w Polsce.

Poprawa genetyki, to jeden z kluczowych punktów strategii „Polska wołowina 2022”, którą wspólnie opracowały branżowe organizacje rolników i przetwórców. Oprócz PZHiPBM w jej przygotowanie zaangażowało się również Polskie Zrzeszenie Producentów Bydła Mięsnego, Federacja Związków Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych, Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego, Stowarzyszenie Rzeźników i Wędliniarzy RP oraz Związek Polskie Mięso. – Środki na jej opracowanie pochodziły z Funduszu Promocji Mięsa Wołowego. Jesteśmy pierwszym sektorem, który sam z własnej inicjatywy przygotował taką strategię – podkreśla Zarzecki. W ramach opracowania zostały określone najważniejsze problemy, a także strategiczne inicjatywy, które należy podjąć. Oprócz poprawy genetyki na liście znalazła się również certyfikacja produkcji, poprawa jakości kulinarnej mięsa wołowego, kompetencji producentów, innowacyjności przetwórców, a także promocja polskiej wołowiny. – Inicjatywy te mają wpłynąć na obniżenie kosztów, poprawę rentowności i jakości produkcji wołowiny – wskazuje prezes PZHiPBM.

Kiepska genetyka

W Polsce niestety nie możemy pochwalić się wysoką jakością materiału genetycznego bydła. Głównym dostawcą cieląt przeznaczonych do chowu są producenci mleka, którzy przeważnie krowy mleczne pokrywają buhajami ras mlecznych. Udział krów mlecznych inseminowanych nasieniem buhajów ras mięsnych (krzyżowanie towarowe) w ostatnich latach wynosił zaledwie 10-20 proc. Przy czym jakość genetyczna tych cieląt również pozostawia wiele do życzenia. Jak wskazują autorzy strategii, producenci mleka poszukują do inseminacji najtańszego materiału genetycznego. Brakuje im wiedzy, że droższe nasienie może skutkować lepszymi jakościowo cielakami. Obawiają się też trudnych porodów, przez co priorytetem są dla nich małe cielęta. Stąd w ofertach firm inseminacyjnych dominuje nasienie buhajów ras mięsnych, po których cielęta są małe o słabym lub średnim potencjale wzrostu. Autorzy strategii nie najlepiej oceniają także jakość cielaków pochodzących od krów mamek wskazując, że i w tym przypadku największe znaczenie w doborze buhajów do krycia haremowego ma jak najniższa cena, która nie idzie w parze z jakością. Cena często stanowi także barierę dla poprawy genetyki stada podstawowego krów mamek. „Producenci ras mięsnych, ze względu na ograniczone kompetencje w zakresie genetyki i ekonomiki oraz nieznajomość oczekiwań rynkowych często produkują cielęta o słabej lub średniej genetyce” – podsumowują twórcy strategii.

Nie tylko jakość cieląt jest problemem, także ich ilość, ponieważ popyt ciągle przewyższa podaż. Szczególnie dotyczy to cieląt cenionych ras mięsnych i mieszańców. Stąd niedobór cieląt uzupełniany jest importem (43,4 tys. szt. w 2016 r.), co – jak zaznacza prezes Zarzecki – zwiększa ryzyko zawleczenia chorób bydła do naszych stad.

Istnieje więc pilna potrzeba poprawy genetyki cieląt produkowanych w Polsce. Autorzy strategii proponują wprowadzenie systemu dopłat do zakupu czystorasowych zwierząt ras mięsnych i dwukierunkowych, w celu wymiany krów i buhajów w stadzie podstawowym krów mamek oraz bydła w małych stadach krów mlecznych. Postulują także modyfikację systemu płatności bezpośrednich tak, by wsparciem zostały objęte krowy mamki oraz krowy mleczne w typie kombinowanym.

Inna sprawa, to konieczność zwiększenia przejrzystości na rynku cieląt, żywca oraz mięsa, m.in. poprzez uporządkowanie regulacji dotyczących paszportów oraz weryfikację zawartych w nich informacji. Autorzy strategii wskazują na potrzebę opracowania bazy danych i mechanizmu gromadzenia danych rzeczywistych dotyczących jakości tusz wołowych wg EUROP, warunków chowu oraz genotypów, w celach porównawczych. Jak podkreślają, niezbędne jest także wdrożenie systemu obiektywnej klasyfikacji tusz wołowych EUROP dla co najmniej połowy ubijanych sztuk bydła. Zastrzeżenia i ograniczone zaufanie producentów wzbudza fakt, że ocena jakości przeprowadzana jest w sposób wizualny przez zatrudnionych przez rzeźnie inspektorów, mimo że posiadają oni uprawnienia nadawane przez Główny Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.

Trzecim krokiem do poprawy jakości materiału genetycznego ma być zacieśnianie współpracy między rolnikami poprzez niwelowanie barier i wsparcie dla producentów w rozwijaniu grup, spółdzielni oraz innych organizacji producenckich również po to, żeby zwiększyć wolumen sprzedawanego przez nie żywca wołowego do poziomu 30 proc. sprzedaży krajowej. Autorzy projektu wskazują szczególnie na potrzebę wsparcia kooperacji między producentami żywca wołowego a producentami cieląt oraz między producentami a przetwórcami. Ich zdaniem, należy także przygotować i wdrożyć program współpracy producentów mleka z producentami żywca wołowego. Prezes Zarzecki zaznacza jednak, że na początku wystarczającą zachętą do tworzenia grup byłoby ograniczenie biurokracji w ich funkcjonowaniu. – Chodzi o stworzenie jasnych, czytelnych zasad, które pozostawiałyby jak najmniej możliwości interpretacji urzędnikom – wyjaśnia.

Wzrasta konsumpcja wołowiny

Przedstawiciel PZHiPBM wskazuje, że chów bydła ras mięsnych jest bardziej opłacalny niż chów ras mlecznych. Przede wszystkim ze względu na lepsze przyrosty oraz wyższą wartość wskaźnika wydajności poubojowej, tzw. wybojowość. Lepsza jest także jakość takiego mięsa. Wołowina zyskuje bowiem cenione walory, jak np. marmurkowatość. Wzrasta też wydobycie wartościowych części, w tym mięśni grzbietu, rostbefu, antrykotu czy polędwicy. – Bydło ras mięsnych, to towar poszukiwany na rynku, za który można uzyskać wyższą cenę – podkreśla prezes Zarzecki.

Obecnie ok. 90 proc. naszej wołowiny trafia za granicę, gdzie konkurujemy głównie niższą o 15-20 proc. ceną. Przy tym nasze produkty pozostają na tamtejszych rynkach anonimowe. Marka polskiej wołowiny praktycznie nie istnieje. – Doszliśmy do momentu, w którym nie chcemy już konkurować tylko ceną. Zależy nam na tym, by polska wołowina była wybierana ze względu na wysoką jakość – wskazuje Zarzecki. – Naszym celem jest także zwiększenie spożycia wołowiny w kraju – dodaje.

W ostatnich latach zaszły pewne pozytywne zmiany w poziomie konsumpcji tego mięsa. Jeszcze w 2013 r. średnie spożycie wołowiny w Polsce wynosiło zaledwie 1,5 kg/osobę, podczas gdy w 2016 r. już 2,1 kg, w 2017 r. – 3,2 kg, a w 2018 r. – według szacunków IERiGŻ-PIB – 3,3 kg/osobę. Instytut przewiduje, że w tym roku spożycie zanotuje kolejny niewielki wzrost do 3,4 kg/osobę (podczas gdy średnia unijna wynosi ponad 10 kg rocznie na osobę). Potrzeba jednak dalszej wytężonej pracy, by podtrzymać ten trend, zwłaszcza że wśród wielu konsumentów wciąż pokutuje przekonanie, że wołowina jest za droga, a jej jakość niesatysfakcjonująca. Brakuje też tradycji spożywania wołowiny w naszym kraju. Dlatego, jak przyznają autorzy strategii, należy poprawić jakość kulinarną polskiej wołowiny i zapewnić jej powtarzalność. Wskazują, że istnieje potrzeba opracowania i wdrożenia systemu zapewnienia jakości kulinarnej mięsa wołowego.

Innym wyzwaniem stojącym przed branżą jest objęcie jak największego wolumenu produkcji certyfikatem potwierdzającym przestrzeganie zasad dobrostanu zwierząt, zrównoważonego rozwoju oraz ochrony klimatu w całym łańcuchu produkcji, na co w coraz większym stopniu zwracają uwagę konsumenci w kraju, ale przede wszystkim za granicą. Nie obejdzie się też bez odpowiednich działań promocyjnych na tych rynkach, po to, żeby zbudować zaufanie do polskiej wołowiny oraz jej markę.

Cały tekst można przeczytać w lutowym numerze miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”

Alicja Siuda

Fot. Tytus Żmijewski



Komentarze
Dodaj komentarz
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności | Regulamin | Regulamin prenumerat