Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
W jakim stanie są oziminy na Twoim polu?
 
Dobrym
Złym
Trudno powiedzieć


Artykuł z numeru: 3/2021

Wysokie ceny nasion i śruty


Plantatorzy rzepaku mają powody do zadowolenia. W lutym uprawy na polach w większości regionów przykryła gruba warstwa śniegu, więc rośliny nie odczuwały ujemnych temperatur, a ceny nasion ze zbiorów w 2020 r. urosły do ponad 2000 zł/t. Są najwyższe od siedmiu lat.

- Pogoda nam sprzyja, na polach jest dużo śniegu – mówił w połowie lutego Ryszard Zarudzki, dyrektor Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie podczas konferencji „Rzepak – nowe rozwiązania w uprawie”, przeprowadzonej on-line.

- Jeszcze zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja, myślę jednak, że po roztopach też będzie dobrze – miał nadzieję Artur Kozera z firmy Rapool Polska, zajmującej się hodowlą odmian rzepaku.

Dobre zbiory

W Polsce w ub.r. rolnicy zebrali rzepak ozimy z co najmniej 840 tys. ha (plus rzepak jary z 5-6 tys. ha). W Niemczech z 954 tys. ha, we Francji z 1119 tys. ha, a na Ukrainie z 1035 tys. ha. – Niemcy odbudowują swoją produkcję nasion rzepaku, ale na przykład we Francji czy na Ukrainie areał upraw zmniejsza się – mówił Artur Kozera.

Średnie plony rzepaku w 2020 r. w Unii Europejskiej wyniosły niewiele ponad 3 t/ha (w Polsce było to średnio – 3,16 t/ha, w Niemczech – 3,68 t/ha, we Francji – 2,93 t/ha, na Ukrainie – 2,3 t/ha). Tak niskie zbiory w zachodniej Europie wynikały z niekorzystnych warunków pogodowych w czasie wegetacji rzepaku.

W naszym kraju przeciwnie, pogoda sprzyjała, więc rolnicy zebrali w ub.r. 2,9 mln t nasion rzepaku – o 23 proc. więcej niż w 2019 r.

Małe zapasy

Powierzchnia uprawy rzepaku na świecie sięga obecnie 32 mln ha, przy czym areał większy od rzepaku ozimego zajmuje rzepak jary (canola), który jest dominującą uprawą w Kanadzie, USA, krajach Ameryki Południowej, Australii, w Rosji i Chinach.

W Unii Europejskiej obsiano rzepakiem ozimym pod tegoroczne zbiory 5,3 mln ha, tj. 8-9 proc. mniej niż rok wcześniej. Największy spadek odnotowała Bułgaria – o ok. 40 proc. w porównaniu z zasiewami w 2019 r. W Polsce rzepak rośnie na 860-880 tys. ha, w Niemczech na ponad 1 mln ha, podobnie we Francji.

A na Ukrainie na 880 tys. ha (mniej o 27 proc. w porównaniu z 2019 r.), przy czym tam wiele upraw ozimych (rzepak i zboża) ma teraz wyjątkowo słabą kondycję, ponieważ rolnicy bardzo opóźnili siewy z powodu jesiennej suszy. Zresztą ubiegłoroczne zbiory też nie były dobre. Z tego względu Ukraina może stracić w roku gospodarczym 2021-22 pozycję największego eksportera rzepaku do UE. Ponadto ceny rzepaku na Ukrainie nie rosną w taki sposób jak ceny światowe czy europejskie. Na podstawie aktualnej sytuacji na polach i obaw dotyczących kondycji rzepaku szacuje się, że produkcja wyniesie tylko 1,7-2,1 mln t nasion, więc w sezonie 2021/22 ukraiński eksport ponownie spadnie. Odbije się to na europejskim rynku, ponieważ Ukraina pokrywa połowę popytu importowego.

Natomiast Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA) szacuje, że tegoroczne światowe zbiory nasion rzepaku wyniosą 69 mln t, ale zapasy końcowe będą niższe o 1/3 od ubiegłorocznych i wyniosą tylko ok. 5 mln t. – To pozwala prognozować dobre ceny nasion rzepaku z tegorocznych zbiorów – przekonuje Artur Kozera.

A już i tak jest dobrze, jeśli weźmie się pod uwagę wskaźnik wydajności rzepaku w porównaniu z pszenicą. – Gdy kształtuje się on powyżej 0,5, bardziej opłaca się uprawiać rzepak niż pszenicę – wyjaśniał Kozera. W Polsce wskaźnik wynosi obecnie 0,63, podczas gdy w Niemczech – 0,43, we Francji – 0,46, a w Wielkiej Brytanii – 0,43.

W połowie lutego na podparyskiej giełdzie MATIF cena rzepaku wynosiła 454 euro/t, a w kontraktach terminowych ceny rzepaku były wyższe o ok. 80 euro/t od ubiegłorocznych i sięgały: na maj – 458 euro/t, na sierpień – 416 euro/t, a na listopad – 410 euro/t.

Firmy skupujące rzepak w Polsce w lutym płaciły rolnikom średnio 2050 zł/t nasion, przy czym nierzadko ponad 2100 zł/t, a ceny w umowach kontraktacyjnych były o ok. 70 zł/t wyższe od ubiegłorocznych kontraktów zawieranych w tym samym czasie (1850 zł/t). Problemem dla skupujących jest to, że trudno już znaleźć większe partie rzepaku na sprzedaż.

Rekordowa produkcja oleju

Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych podało w lutym, że przerób rzepaku w 2020 r. w zrzeszonych w Polskim Stowarzyszeniu Producentów Oleju tłoczniach wyniósł łącznie 3,15 mln t, wobec 2,96 mln t nasion w 2019 r. Tym samym ubiegłoroczny rekord zrzeszonych w PSPO zakładów został po raz kolejny pobity (o 190 tys. t), co było możliwe dzięki większej krajowej podaży rzepaku. Polska bowiem jako jedyny znaczący jego producent w UE zwiększyła poziom krajowych dostaw.

Żeby nie było za dobrze, przetwórcy zwracają uwagę na niższy poziom zaolejenia nasion ze zbiorów ubiegłorocznych, co przełożyło się na mniejszy uzysk oleju surowego w stosunku do oczekiwanego względem wcześniejszych wyników. Wzrost przerobu nasion rzepaku przełożył się na zwiększenie produkcji oleju przez członków PSPO o 30 tys. t, do 1,25 mln t, co oznacza, że zaolejenie nasion wyniosło średnio ok. 40 proc., a w latach poprzednich było na poziomie 42-43 proc.

Z kolei produkcja oleju rafinowanego w 2020 r. wyniosła 470 tys. t, wzrastając tym samym o 23 tys. t w porównaniu z 2019 r.

- Pierwszy raz w historii branży przekroczyliśmy próg przerobu wynoszący trzy miliony ton nasion, co jest sukcesem całego łańcucha dostaw i zagospodarowania produktów przerobu rzepaku. Przez ostatnie 10 lat notowaliśmy systematyczny wzrost, którego tempo spowalniały sezonowe ograniczenia dostępności krajowego surowca. Teraz wydaje się, że kluczową kwestią na przyszłość jest ustabilizowanie podaży rzepaku, do której udało doprowadzić się polskim rolnikom, a jeśli będzie to możliwe dalszy jej wzrost, co oczywiście wymaga podjęcia konkretnych działań choćby w kontekście wyzwań, jakie stawia przed rolnictwem Europejski Zielony Ład – powiedział Mariusz Szeliga, prezes Polskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju. 

Cały tekst można przeczytać w marcowym numerze miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”

Małgorzata Felińska
Fot. Jarosław Pruss



Komentarze
Dodaj komentarz