Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy zmiana na stanowisku ministra rolnictwa jest korzystna dla producentów rolnych?
 
Tak
Nie
Nie mam zdania


Aktualno?ci

NIK sprawdziła, co siejemy

2018-04-23

NIK sprawdziła, co siejemy
Polska zajmuje ostatnie miejsce w Unii Europejskiej pod względem udziału kwalifikowanego materiału siewnego w zasiewach zbóż. W latach 2014-16 udział ten wyniósł niecałe 16 proc. przy średniej unijnej na poziomie 50 proc. – poinformowała 20 marca w komunikacie Najwyższa Izba Kontroli.  

Celem kontroli NIK była odpowiedź na pytanie, czy spółki hodowli roślin o szczególnym znaczeniu dla gospodarki narodowej skutecznie realizowały zadania postępu biologicznego w rolnictwie. W wyniku kontroli, która objęła lata 2014-16, powstał raport „Funkcjonowanie spółek hodowli roślin o szczególnym znaczeniu”. 

Działały nieskutecznie

NIK stwierdziła, że spółki hodowli roślin o szczególnym znaczeniu dla gospodarki narodowej realizowały zadania na rzecz hodowli nowych odmian roślin uprawnych, jednak były to działania nieskuteczne. Udział kwalifikowanego materiału siewnego w zasiewach był bardzo niski i nie zapewniał wymaganego przez prawidłową agrotechnikę odnowienia tego materiału. W 2015 r. wyniósł w Polsce 17 proc., przy średniej dla państw UE wynoszącej 50 proc., a w Danii, Holandii, Szwecji i Włoszech udział ten przekroczył 75 proc. Poziom zużycia kwalifikowanych sadzeniaków ziemniaka był jeszcze niższy i w 2015 r. wyniósł średnio 7,2 proc.

„Postęp biologiczny jest bardzo ważnym czynnikiem oddziałującym na wzrost efektywności ekonomicznej w rolnictwie. Najtańszym oraz proekologicznym środkiem produkcji roślinnej jest stosowanie w zasiewach kwalifikowanego materiału siewnego” – czytamy w komunikacie NIK.

Państwowa hodowla roślin w Polsce prowadzona jest obecnie w ośmiu spółkach hodowli roślin nadzorowanych przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (dawniej Agencję Nieruchomości Rolnych) oraz trzech spółkach hodowli roślin rolniczych, należących do Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin w Radzikowie. W opinii NIK, ze względu na bezpieczeństwo żywnościowe kraju i stabilizację cen materiału nasiennego, w Polsce powinny działać podmioty prowadzące własne programy hodowlane, skutecznie konkurujące na rynku z zagranicznymi koncernami hodowlano-nasiennymi. 

Za mało polskich odmian

Wyniki hodowlane oraz produkcyjne osiągane przez spółki hodowli roślin nie wpłynęły na zwiększenie udziału wysokojakościowego ziarna w zasiewach w polskim rolnictwie – stwierdza NIK. W latach 2008-16 zmniejszyła się liczba nowych odmian roślin wpisanych do Krajowego rejestru prowadzonego przez Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych.

Spółki hodowli roślin wprowadzały latach 2011-16 do tego rejestru średnio 22 odmiany rocznie, tj. o 39 proc. mniej w porównaniu z latami 2008-10, kiedy corocznie wprowadzano do KR średnio 36 nowych odmian.

Izba wskazała, że gorsze wyniki działalności hodowlanej spółek wynikały przede wszystkim z systematycznego ograniczania dofinansowania hodowli roślin ze środków publicznych oraz ekspansji na polski rynek globalnych koncernów chemiczno-nasiennych, przy niedostatecznej promocji i upowszechnieniu potencjału hodowlanego spółek oraz kwalifikowanego materiału siewnego w praktyce rolniczej. 

Niewielki areał plantacji nasiennych

Udział powierzchni plantacji nasiennych odmian roślin rolniczych należących do spółek hodowli roślin w odniesieniu do powierzchni plantacji nasiennych objętych oceną polową w latach 2014-16 wyniósł ok. 30 proc. i był niższy niż udział powierzchni zajmowanej na produkcję materiału nasiennego zagranicznych odmian (udział tych ostatnich wyniósł dla zbóż średnio 51 proc., a dla ziemniaków 70 proc.). W badanym okresie udział wprowadzonego do obrotu materiału siewnego kwalifikowanego spółek hodowli roślin wyniósł średnio zaledwie 9,7 proc.

„Powyższe efekty działalności spółek wskazują, że ich strategiczne znaczenie w kreowaniu postępu biologicznego w produkcji roślinnej ma obecnie charakter deklaratywny, co może mieć wpływ na ograniczenie bezpieczeństwa żywnościowego kraju” – napisano w raporcie.

Jednocześnie NIK stwierdza, że spółki hodowli roślin na ogół prawidłowo realizowały zadania dotyczące postępu biologicznego w produkcji roślinnej w celu rejestracji nowych odmian roślin uprawnych. Dotyczy to także gospodarski finansowej. Na ich wyniki finansowe miały wpływ czynniki przeważnie od nich niezależne. Były to zmniejszone płatności bezpośrednie w latach 2015-16, niższe przychody ze sprzedaży produkcji roślinnej oraz brak pokrycia kosztów prowadzonej hodowli twórczej i zachowawczej przychodami z tej działalności – uważają inspektorzy. 

Charakter strategiczny?

W ocenie NIK, działania ministra rolnictwa na rzecz zwiększenia udziału kwalifikowanego materiału siewnego w zasiewach były niewystarczające. Minister co prawda realizował zadania w zakresie postępu biologicznego w produkcji roślinnej przez ocenę stanu hodowli roślin, finansowanie badań w ramach programów wieloletnich i dotacji przedmiotowych na rzecz tego postępu, a także dofinansowanie zużycia kwalifikowanego materiału siewnego, ale kontrolerzy stwierdzili brak kompleksowych analiz dotyczących udziału sprzedaży kwalifikowanego materiału siewnego spółek hodowli roślin w krajowym rynku nasiennym.

Agencja Nieruchomości Rolnych (obecnie KOWR) nie analizowała również udziału spółek hodowli roślin w produkcji i sprzedaży kwalifikowanego materiału siewnego na rynku krajowym. W rezultacie nie wypracowano instrumentów pozwalających stwierdzić, czy spółki hodowli roślin mają strategiczne znaczenie w postępie biologicznym w rolnictwie, czy nie. 

Zalecenia NIK

NIK zaleciła więc ministrowi rolnictwa uwzględnienie w „Programie wsparcia hodowli roślin w Polsce” działań poprawiających skuteczność strategicznych spółek hodowli roślin w zakresie postępu biologicznego w produkcji roślinnej oraz zwiększenie promocji i upowszechnienie stosowania kwalifikowanego materiału siewnego w rolnictwie.

Natomiast dyrektorowi generalnemu KOWR NIK zaleciła wyznaczenie spółkom hodowli roślin zadań adekwatnych do ich strategicznego znaczenia w kreowaniu postępu biologicznego w rolnictwie oraz wzmocnienie nadzoru nad spółkami hodowli roślin w zakresie realizacji obowiązków wynikających z prawa budowlanego, ponieważ spółki co prawda prawidłowo utrzymywały i gospodarowały większością nieruchomości wchodzących w skład ich zasobu, ale w odniesieniu do niektórych obiektów budowlanych stwierdzono nieprawidłowości w zakresie realizacji obowiązków wynikających z prawa budowlanego, w tym utrzymania obiektów budowlanych w należytym stanie technicznym, przeprowadzania ich okresowych kontroli oraz prowadzenia książek obiektu budowlanego. 

Resort się nie zgadza

Ministerstwo rolnictwa podało w komunikacie, że nie zgadza się z przedstawioną przez NIK diagnozą dotyczącą nieskutecznej działalności hodowlanej spółek hodowli roślin o szczególnym znaczeniu. „Wskazany przez NIK spadek rejestracji nowych odmian roślin uprawnych z 36 średniorocznie w latach 2008-10 do 22 w latach 2011-16 również trudno uznać za wskaźnik przesądzający o ocenie działalności hodowlanej spółek i ich wpływu na kreowanie postępu biologicznego” – czytamy w komunikacie. Większe znaczenie niż liczba odmian wpisanych do Krajowego rejestru ma ich udział w uprawach, o którym świadczy powierzchnia plantacji nasiennych. W 2017 r. największy udział w uprawach nasiennych zbóż w Polsce miały odmiany krajowej hodowli: pszenica ozima Arkadia, pszenżyto ozime Rotondo, żyto Dańkowskie Diament i owies Bingo. 

Cały tekst można przeczytać w kwietniowym numerze miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny"

oprac. (Fem)

Fot. Tytus Żmijewski


przeglądaj wszystkie


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności | Regulamin | Regulamin prenumerat