Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Co sądzisz o Planie dla wsi przedstawionym przez ministra rolnictwa?
 
Pomoże rolnikom
Nie pomoże rolnikom
Nie mam zdania


Aktualno?ci

Alternatywa dla GMO

2018-06-08

Alternatywa dla GMO
Na rodzimą soję oraz śrutę rzepakową stawia w pierwszej kolejności Zespół ds. alternatywnych źródeł białka, który opracował program działań, mający na celu ograniczenie zużycia zmodyfikowanej genetycznie soi w paszach dla zwierząt. 

Zespół został powołany w lutym ub.r. przez ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela i po rocznej działalności, w marcu zakończył pracę. Jej owocem jest „Program w sprawie działań w zakresie pozyskiwania alternatywnych źródeł białka dla białka soi GM w żywieniu zwierząt”, który był tematem posiedzenia senackiej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi 8 maja.

Program w zasadzie nie wprowadza rewolucyjnych rozwiązań, może poza tym, że jako jedno ze źródeł białka wykorzystywanego do karmienia zwierząt wskazuje białko z owadów. Niemniej jednak ujmuje w pewną całość działania, które już zostały podjęte oraz te, które należy podjąć, aby zwiększyć udział rodzimego białka w paszach. To potrwa i Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zdaje sobie z tego sprawę. Zbigniew Babalski, sekretarz stanu w resorcie rolnictwa wyraził jednak nadzieję, że dzięki podjętym działaniom za około sześć lat będzie można mówić o 50-procentowym udziale rodzimego białka w bilansie paszowym. Całkowite wyeliminowanie soi GM z pasz będzie jednak trudne, a według niektórych wręcz niemożliwe, ze względu na limitowany udział roślin strączkowych w dawkach żywieniowych zwierząt, zwłaszcza drobiu i młodych świń, z powodu zawartych w nasionach substancji antyżywieniowych. 

Nie dla NCW

Podczas wielu wcześniejszych dyskusji pojawiały się sugestie, że być może należałoby ustanowić, podobnie jak dla biopaliw, narodowy cel wskaźnikowy, który narzucałby określony udział naszego białka w produkcji pasz. Grupa posłów Kukiz'15 przygotowała nawet poselski projekt ustawy o wykorzystaniu roślin wysokobiałkowych w paszach, który zakłada, że już w tym roku NCW powinno wynieść 70 proc., w przyszłym 80 proc., a w 2020 r. 90 proc.

Wiceminister Babalski wykluczył jednak możliwość wprowadzenia wskaźnika. – Projekt Kukiz'15 został zaopiniowany przez nas negatywnie. O NCW będziemy mogli rozmawiać dopiero wówczas, gdy nasze możliwości bilansowania białka będą realne – skwitował.

Pojawił się też inny pomysł, by organizacją polskiego rynku białka zajęła się spółka Elewarr, która mogłaby skupować nasiona na dużą skalę, co dałoby odpór argumentom producentów pasz, że polscy rolnicy dysponują zbyt małymi partiami towaru. Ministerstwo rolnictwa zaproponowało jednak coś innego. Na jednej z lutowych konferencji Krzysztof Jurgiel poinformował, że to Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa zajmie się opracowaniem specjalnego systemu pozyskiwania i kierowania na rynek większych partii nasion rodzimych roślin białkowych. 

Zmiana priorytetów

Ministerialny program dotyczący alternatywnych źródeł białka, mimo że nie zmienia znacząco środków służących osiągnięciu celu i jest kontynuacją podjętych w zeszłych latach programów, to jednak ma inne priorytety, na co zwrócił uwagę Krystian Popławski, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii w ministerstwie rolnictwa. Jak podkreślił, jeszcze dwa lata temu główny nacisk kładziono na rozwój  produkcji grochu, łubinów oraz bobiku i miano nadzieję na powrót mączek mięsno-kostnych. Obecnie zespół na pierwszym miejscu stawia soję non GM, a na drugim miejscu rzepak, a właściwie odpowiednio obrobioną śrutę rzepakową. Natomiast  pozostałe strączkowe, które kiedyś widziano jako główną alternatywę dla soi GM postawiono na trzecim miejscu. Czwartą lokatę na liście priorytetów zajmuje białko owadzie, a mączki mięsno-kostne ulokowano na ostatnim piątym miejscu, ze względu na ich niepewną przyszłość. Obecnie w Unii Europejskiej rozważa się przywrócenie możliwości skarmiania krzyżowego trzody chlewnej i drobiu, czyli spożywania mączek z danego gatunku przez inny. Trwają prace nad opracowaniem metod diagnostycznych, które pozwolą określić, od jakiego gatunku pochodzi przetworzone białko zwierzęce. Według planu potrwają one do końca tego roku, a najpóźniej do początku przyszłego. Teoretycznie więc skarmianie krzyżowe mogłoby zostać dopuszczone już w przyszłym roku. Gwarancji jednak nie ma, zwłaszcza, że KE już nie raz udowodniła swoją powściągliwość w tej kwestii. Na niekorzyść działa też duże zainteresowanie opinii publicznej mączkami mięsno-kostnymi, a konsumenci mają fobię na ich punkcie. – Jeśli dowiadują się, że zwierzę było karmione mączką wyprodukowaną z odpadów zwierzęcych myślą, że produkt jest gorszej jakości. A niektórym wydaje się wręcz, że było karmione padliną. Dlatego ministerstwo oraz zespół nie pokłada w tej chwili dużej nadziei w mączkach, chociaż pozostawiliśmy je  jako element bilansu białkowego – wyjaśnił dyrektor Popławski. 

Większą rolę niż mączki może – zdaniem zespołu – odegrać w przyszłości białko z owadów. – Owady są bezkonkurencyjne jeśli chodzi o parametry, ponieważ dają 60 procent pełnowartościowego białka. Z niektórych można też tłoczyć tłuszcz, którego używa się do produkcji wysokiej jakości kremów – mówił przedstawiciel resortu. - Produkcja białka owadziego nie oddziałuje negatywnie na środowisko, wymaga niewielkich ilości wody. Nie trzeba też martwić się o dobrostan – zachwalał dyrektor Popławski, przyznał jednak, że w Polsce dziedzina ta dopiero raczkuje. Dlatego ministerstwo rolnictwa wraz z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie oraz z Państwowym Instytutem Weterynaryjnym – PIB w Puławach planuje uruchomić program, który ma rozwinąć wiedzę o hodowli owadów i wpłynąć na jej upowszechnienie. 

Niedoceniona śruta

W opinii autorów programu, niewykorzystanym do końca źródłem białka w naszym kraju jest śruta  rzepakowa, której znaczną część wysyłamy za granicę, głównie do Hiszpanii, Niemiec, Holandii oraz do Danii. Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB w Warszawie podaje, że w ubiegłym roku produkcja śruty rzepakowej wyniosła ok. 1,5 mln t, z czego sprzedaż zagraniczna stanowiła ok. 600 tys. t. W kraju zostało więc ok. 900 tys. t. śruty rzepakowej (nie uwzględniając niewielkiego importu), czyli ok. 328 tys. t czystego białka, co odpowiada ok. 20 proc. białka wykorzystywanego do produkcji przemysłowych mieszanek paszowych. Autorzy programu twierdzą, że udział ten mógłby wzrosnąć do ok. 40 proc. w 2024 r., zwłaszcza jeśli sprawdzą się prognozy IERiGŻ-PIB odnośnie średniorocznego tempa wzrostu krajowego zużycia śruty rzepakowej w najbliższych latach na poziomie 4,2 proc.

Zdaniem ministerialnego zespołu, potrzeba jednak natychmiastowych działań edukacyjno-promocyjnych, które podniosłyby świadomość hodowców odnośnie potencjału śruty rzepakowej w żywieniu zwierząt. Ponieważ, jak twierdzą, to brak rzetelnej wiedzy rolników, zwłaszcza hodowców trzody chlewnej i bydła oraz obawa przed pogorszeniem efektów produkcyjnych ograniczają popyt na śrutę rzepakową. To zmusza producentów pasz do szukania klientów zagranicą, a ci chętnie sięgają po ten surowiec. Na przykład w Niemczech w 2015 r. wykorzystanie śruty rzepakowej przewyższyło wykorzystanie śruty sojowej.

Pasze rzepakowe mają jednak pewne ograniczenia ze względu na podwyższoną zwartość włókna oraz niektórych substancji antyżywieniowych, przez co nie wszystkie gatunki zwierząt (np. drobiu) je tolerują. Program wskazuje, że można próbować rozwiązać ten problem w dwojaki sposób: poprzez zastosowanie innowacyjnych strategii w hodowli rzepaku lub odpowiednich metod obróbki technologicznej surowca. Badania w tym zakresie są już prowadzone, np. w ramach projektu Gutfeed, któremu lideruje firma paszowa Piast Pasze. Izba Zbożowo-Paszowa przymierza się z kolei do realizacji projektu „ProRapeSeed – innowacyjna technologia przetwórstwa rzepaku do żywienia drobiu” finansowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, który będzie realizowany w konsorcjum polsko-niemieckim. Jednym z celów projektu jest opracowanie odpowiedniej technologii ulepszania śruty rzepakowej oraz specyficznych procesów enzymatycznych do otrzymania produktów o wysokiej wartości żywieniowej dla drobiu, a następnie ocena ich jakości paszowej z  użyciem brojlerów i indyków. Realizacja projektu potrwa do końca trzeciego kwartału przyszłego roku. 

Cały tekst można przeczytać w czerwcowym numerze miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" 

Alicja Siuda

Fot. Tytus Żmijewski 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


przeglądaj wszystkie


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności | Regulamin | Regulamin prenumerat