Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy uważasz, że ustawa "odorowa" powinna wejść w życie?
 
Tak
Nie
Nie mam zdania
Tak, ale w innym kształcie


Aktualno?ci

Białkowe pod ochroną

2019-01-17

Białkowe pod ochroną

Choć preparatów do ochrony roślin bobowatych stopniowo przybywa, to nadal wiele problemów pozostaje nierozwiązanych. Pojawiają się też nowe, spowodowane wycofywaniem niektórych substancji aktywnych przez Komisję Europejską.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi podaje, że najlepsza sytuacja pod względem liczby zarejestrowanych środków ochrony roślin jest w uprawach grochu. Rejestrację ma 146 preparatów, w tym 45 herbicydów, 36 fungicydów, 49 insektycydów, 15 rodentycydów oraz jeden moluskocyd. Na drugim miejscu znajduje się bobik z liczbą 41 preparatów, a dalej łubin wąskolistny i żółty (po 32), łubin biały (31) oraz soja (30). Tylko po jednym preparacie  zarejestrowano do ochrony wyki siewnej i seradeli pastewnej.

Luki w ochronie

Preparatów stopniowo przybywa, wciąż jednak wiele problemów w ochronie bobowatych pozostaje nierozwiązanych. Pojawiają się też nowe, spowodowane wycofywaniem niektórych substancji aktywnych przez Komisję Europejską, czego przykładem jest tiuram, składnik wielu zapraw fungicydowych. Zgodnie z rozporządzeniem wykonawczym (UE) 2018/1500 z 9 października ub.r., KE nie odnowiła zezwolenia dla tej substancji aktywnej. Zakaz używania oraz zaprawiania nasion preparatami zawierającymi tiuram ma zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2020 r. To spowoduje, że niektóre uprawy roślin strączkowych, jak bobik czy soja, zostaną całkowicie pozbawione zapraw, a dla grochu jadalnego spośród czterech zostanie tylko jedna. Do ochrony tych upraw zarejestrowanych jest na razie sporo preparatów dolistnych, przynajmniej do czasu wycofania tiofanatu metylowego, bo takie są też plany UE. Natomiast już teraz brakuje preparatów fungicydowych do stosowania w uprawach seradeli, koniczyny białej, czerwonej oraz lucerny, a dla grochu pastewnego (peluszki) jest ich  niewiele.

Instytut Ochrony Roślin – PIB w Poznaniu podaje, że w ochronie przed chwastami problemem może być mała liczba rekomendowanych herbicydów do powschodowego zwalczania chwastów w uprawach bobiku, grochu, łubinu i soi, zwłaszcza dwuliściennych. Do ochrony łubinów w ogóle nie ma herbicydów do stosowania przed wschodami. Nie brakuje natomiast preparatów do stosowania bezpośrednio po siewie, ich działanie jest jednak uzależnione od warunków pogodowych, zwłaszcza od wilgotności gleby.

Brakuje też zapraw nasiennych, które ograniczałyby występowanie szkodników w pierwszych fazach wegetacji, szczególnie oprzędzików na grochu i łubinie, śmietki na grochu oraz szkodników glebowych (głównie pędraków i rolnic). Zagrożenie stanowią także ubogie programy ochrony, opierające się na substancjach aktywnych z jednej tylko grupy chemicznej lub wyłącznie na jednej substancji, co stwarza ryzyko uodparniania się na nie szkodników. Na przykład do zwalczania mszyc, oprzędzików i wciornastków w uprawach grochu wykorzystuje się tylko pyretroidy, natomiast przeciwko oprzędzikom, pachówce strąkóweczce i wciornastkom w uprawach łubinu oraz oprzędzikom i strąkowcowi bobowemu w uprawach soi tylko acetamipryd.

Jak zauważa IOR-PIB, narastają też problemy związane ze zmianami klimatu, które powodują, że szkodniki wcześniej pojawiają się na plantacjach i dłużej na nich żerują. Mogą rozwijać też więcej pokoleń, np. mszyce, rolnice czy śmietki. Wzrasta znaczenie szkodników ciepłolubnych, jak oprzędziki, które powodują większe straty podczas ciepłej i suchej wiosny. Poza tym pojawiają się lub poszerzają zasięg agrofagi mające do niedawna niewielkie lub lokalne znaczenie gospodarcze, np. paciornica grochowianka i miniarki na grochu, rusałkowate na soi czy zwójki na łubinie.

14 postępowań w toku

Być może w niedługim czasie pewne niedobory w ochronie roślin bobowatych zostaną uzupełnione. Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi na początku grudnia ub.r. wiceminister rolnictwa Szymon Giżyński poinformował, że resort prowadzi obecnie 14 postępowań administracyjnych w zakresie rejestracji środków ochrony roślin, które będzie można stosować do ochrony upraw bobowatych. Osiem wniosków dotyczy pestycydów do ochrony soi, w tym sześciu herbicydów, jednego fungicydu oraz jednego insektycydu. Natomiast sześć wniosków obejmuje ochronę grochu. W grupie tej znajdują się trzy insektycydy, dwa fungicydy oraz jeden moluskocyd.

Zgodnie z zapowiedzią ministra Giżyńskiego, do połowy grudnia miały być wydane decyzje odnośnie sześciu herbicydów do odchwaszczania soi. Nie ujawnił jednak, o jakie środki chodzi. Zapytane o to ministerstwo rolnictwa odpowiedziało, że do czasu uprawomocnienia się decyzji, co nastąpi w pierwszym tygodniu stycznia, nie będzie udzielać żadnych informacji.

W Polsce rośliny bobowate zaliczane są do upraw małoobszarowych, co zgodnie z prawem unijnym pozwala na zmniejszenie obciążeń administracyjno-finansowych związanych z procedurami udzielania zezwoleń na wprowadzanie środków do obrotu. Jest to możliwe dzięki ustanowieniu uproszczonej procedury rejestracyjnej, jak i poszerzeniu grona podmiotów, które mogą składać wnioski o rejestrację. Oprócz producentów środków ochrony roślin mogą to być także instytuty i urzędy zajmujące się rolnictwem, organizacje rolnicze oraz profesjonalni użytkownicy pestycydów. W przypadku wspomnianych preparatów wszystkie wnioski złożyli producenci środków ochrony roślin.

Cały tekst można przeczytać w styczniowym numerze miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny"

Alicja Siuda

Fot. Tytus Żmijewski


przeglądaj wszystkie


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności | Regulamin | Regulamin prenumerat