Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy popierasz protesty AGROunii?
 
Tak
Nie
Nie mam zdania


Aktualno?ci

Rachunki nie wzrosną

2019-02-01

Rachunki nie wzrosną

W tym roku energia elektryczna nie podrożeje – zakłada ustawa, którą w ekspresowym tempie, tuż przed Nowym Rokiem przyjął parlament i podpisał prezydent. Rolnicy skarżą się jednak, że firmy handlujące środkami do produkcji każą płacić więcej, argumentując podwyżki wyższymi rachunkami za prąd. 

Chaos, który panował od kilku miesięcy wokół cen energii elektrycznej udało się opanować dopiero pod koniec grudnia. Wówczas do Sejmu trafił projekt nowelizacji ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw. Błyskawicznie został przyjęty głosami niemal wszystkich posłów obecnych na specjalnie zwołanym posiedzeniu Sejmu. 30 grudnia ustawę podpisał prezydent Andrzej Duda. W życie weszła już pierwszego 1 stycznia 2019 r. 

Zwrot z funduszu

Dokument przeciwdziałający wzrostowi cen energii elektrycznej zmniejsza akcyzę na prąd z 20 do 5 zł za MWh, obniża też o 95 proc. opłatę przejściową płaconą co miesiąc przez odbiorców energii. Opłaty przesyłowe i dystrybucyjne zostają zamrożone na poziomie z 31 grudnia 2018 r. Z kolei ceny energii na 2019 r. zostają ustalone na poziomie taryf i cenników sprzedawców obowiązujących 30 czerwca 2018 r. Umowy na dostawy w tym roku, o ile zakładają wzrost cen w stosunku do poprzedniej umowy, do 1 kwietnia będą musiały być skorygowane do poziomu z połowy 2018 r. z mocą od 1 stycznia 2019 r.

Sprzedawcy, którzy w tym roku kupią energię na rynku po wyższej niż ustalona cenie, będą otrzymywać bezpośredni zwrot utraconego przychodu z Funduszu Wypłaty Różnicy Ceny. Sposób zwrotu określi minister energii w rozporządzeniu, używając średnoważonej ceny rynkowej energii.

Na spadku akcyzy w 2019 r. odbiorcy mają zaoszczędzić 1,85 mld zł, na spadku opłaty przejściowej – 2,24 mld zł, na zrekompensowanie różnicy cen zarezerwowano 4 mld zł. Według rządu, wszystkie te działania powinny pokryć w całości ewentualny wzrost rynkowych cen energii, wyliczony na 60-100 zł/MWh. FWRC ma zostać zasilony w 80 proc. pieniędzmi ze sprzedaży przez rząd w 2019 r. dodatkowych 55,8 mln uprawnień do emisji CO2. 1 mld z tego tytułu ma trafić do krajowego systemu zielonych inwestycji. Ma on dofinansowywać projekty nowych niskoemisyjnych źródeł energii, modernizacje zmniejszające jednostkowy wskaźnik emisyjności lub inwestycje w infrastrukturę dystrybucyjną. 

Możliwa nowelizacja

Posłowie opozycji, choć głosowali za przyjęciem ustawy nie szczędzili rządowy krytyki. – Przedstawione rozwiązanie, które zapewne jest tylko tymczasowe, to wyższa kreatywna księgowość, przelewanie z pustego w próżne – mówił Józef Brynkus, poseł Kukiz'15. – Psujecie system energetyczny, który powinien być spójny, który nie może być regulowany z dnia na dzień. W tym momencie się sypie i to będzie nie do opanowania. To jest chwilowe wstrzymanie rachunków – stwierdził Mieczysław Kasprzak (PSL) i były wiceminister gospodarki.

- Pomagamy odbiorcom energii elektrycznej, a więc obywatelom, przedsiębiorcom i samorządom. Nasze rozwiązanie nie jest wsparciem dla spółek energetycznych. Żaden przedsiębiorca, który sprzedaje energię, nic na tym nie zyska – tłumaczył minister energii Krzysztof Tchórzewski. Podkreślał też, że ustawa nie ma znamion pomocy publicznej.

Takie zastrzeżenia miała początkowo Komisja Europejska, która oczekiwała przesłania jej dokumentu do notyfikacji. Ministerstwo Energii twierdziło natomiast, że z punktu widzenia prawa nie jest to konieczne. Ostatecznie ustawa trafiła do Brukseli. – Jesteśmy w kontakcie z unijnymi urzędnikami. Krok po kroku omawiamy ustawę, sprawdzamy w jakim punkcie trzeba ją poprawić, by była zgodna z unijnym prawem. Od tych rozmów zależy, czy konieczna będzie nowelizacja – przyznaje minister Tchórzewski. – Na razie nie mam jednak sygnałów, by Komisja Europejska uznała któryś z punktów za kontrowersyjny – przekonuje. 

Znaleźli pretekst

Tymczasem rolnicy alarmują, że ceny nawozów i środków ochrony roślin idą w górę, a sprzedawcy uzasadniają podwyżki drożejącą energią. Artur Dziekański, rzecznik prasowy Grupy Azoty prostuje te informacje wyjaśniając, że cena energii elektrycznej ma wpływ na ceny nawozów, jednak dużo ważniejszą rolę odgrywają ceny gazu. A te w ostatnim roku wzrosły. – Gaz stanowi około 70 procent kosztów produkcji. Obecnie jego średnia cena rynkowa jest o blisko 30 procent wyższa niż w poprzednich latach – mówi rzecznik.

- Znaczną część kosztów związanych z drożejącą energią elektryczną wzięło na siebie państwo. Jeśli ktoś tłumaczy wzrost cen nawozów czy pasz wyższymi rachunkami za energię, to kłamie – wyjaśnia Jan K. Ardanowski, minister rolnictwa. – Sprzedawcy doskonale wiedzą, że w ostatnim czasie rolnicy dostali pomoc suszową i zaliczki dopłat bezpośrednich, w sumie około 11,5 miliarda złotych i oczywiście wykorzystują sytuację. To powinno skłaniać rolników do tego, by kupować środki do produkcji rolnej wtedy, kiedy są najtańsze i robić zakupy wspólnie, negocjując korzystniejszą cenę. 

(kap) 

Fot. Tytus Żmijewski 

 


przeglądaj wszystkie


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności | Regulamin | Regulamin prenumerat