Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy popierasz protesty AGROunii?
 
Tak
Nie
Nie mam zdania


Aktualno?ci

„Tej machiny już nic nie zatrzyma”

2019-04-04

„Tej machiny już nic nie zatrzyma”
Warszawa po raz kolejny została zablokowana przez protestujących rolników. Przedstawiciele AGROunii zajęli główne drogi i węzły komunikacyjne w mieście. Tym razem legalnie. Manifestacja była wcześniej zapowiedziana i zgłoszona. Jednak nie wszystko odbyło się zgodnie z planem – lider protestujących rolników zmienił znacząco trasę przemarszu manifestujących. Zakończenie protestu również nie obyło się bez niespodzianek. 

3 kwietnia kilkuset rolników zrzeszonych w fundacji AGROunia (taką formę prawną ma organizacja) zablokowali Pl. Artura Zawiszy – jeden z głównych węzłów komunikacyjnych stolicy. Już od godziny 8.00 manifestujący producenci rolni (byli wśród nich hodowcy bydła i trzody chlewnej oraz ogrodnicy) przy dźwiękach syren alarmowych, trąb i gwizdków wyszli na ulice. To właśnie ten dźwięk miał im towarzyszyć przez cały dzień, aż do godzin popołudniowych, kiedy protest miał się zakończyć. Jak mówili – ich obecność w stolicy i dźwięk syren to krzyk rozpaczy polskich rolników.

- Dzisiaj ten głos wołający o zmiany jest coraz bardziej słyszalny. Trzeba się jednak zastanowić, czy ten krzyk rozpaczy coś da. Liczba polskich gospodarstw zadłużonych przez błędy systemu ciągle rośnie – mówił Michał Kołodziejczak, lider AGROunii, organizator protestu. – Mówi się nam, że powinniśmy dążyć do takiego rolnictwa, jakie jest na zachodzie Europy. A przecież we Francji statystycznie co dwa dni jakiś rolnik popełnia samobójstwo. Czy u nas ma to wyglądać tak samo? Do tego jesteśmy namawiani? Dzisiejsza manifestacja to akt rozpaczy polskich rolników – wyjaśniał.

- Nasza sytuacja jest dramatyczna. Owoce miękkie praktycznie nie zostały zebrane, w całości pozostały w sadach, tak jak w moim przypadku. Cena za kilogram wiśni wynosiła 30 groszy. Podobnie jest teraz z jabłkami. Wielu było zbulwersowanych tym, że wysypaliśmy jabłka tutaj, na Placu Zawiszy podczas protestu 13 marca. To były tylko cztery big bagi, tymczasem u nas w sadach zostały całe hektary jabłek, które opadły – to istny obraz nędzy i rozpaczy – podkreślała Marta Przybysz z okolic Sandomierza. To niejedyny problem, z którym boryka się sadowniczka. Była ona jedną z osób, od których spółka Eskimos odkupiła jabłka w ramach skupu interwencyjnego. Do tej pory czeka na zapłatę za skupione owoce. A kwota jest niemała – 500 tys. zł. – Teraz resort rolnictwa umywa ręce. A jeszcze ostatnio w Kielcach minister Ardanowski mówił, że to jest firma znaleziona przez niego, i że jest jej wdzięczny za prowadzenie skupu interwencyjnego. Co z tego, skoro my nie dostaliśmy pieniędzy i nie wiemy, czy w ogóle je dostaniemy. Wszyscy, którzy po 15 grudnia oddali swoje jabłka, nie otrzymali za nie zapłaty – wyjaśniała Marta Przybysz. 

Odwołanie ministra

Lider AGROunii apelował do premiera o odwołanie szefa resortu rolnictwa, nawiązując do planowanej rekonstrukcji rządu. Zarówno on, jak i inni obecni na miejscu protestujący, mówili o nieudolności działań ministra rolnictwa oraz o jego coraz bardziej lekceważącym, według nich, podejściu do protestujących rolników.

- Chciałem pominąć w dzisiejszych przemowach osobę ministra Ardanowskiego. Ale nie da się tego zrobić, kiedy czytam w internecie, że protestujący rolnicy nie mają racji, że nie są oni popierani przez innych rolników z Polski. Co więcej: nie mówi o nas „protestujący rolnicy”, a „ci, którzy protestują”. To kim my dla niego jesteśmy? Niestety, tylko i wyłącznie maszynami do oddawania głosów w wyborach – mówił Michał Kołodziejczak.

- Rząd strzelił sobie w kolano – zamiast rozwiązywać problemy, nic nie robił. Pan minister jest dobrym PR-owcem, ale nie widać efektów jego obietnic – dodał Marek Studziński z Namysłowa, jeden z protestujących. 

Siedem postulatów

Protestujący po raz kolejny już podkreślali, że nie domagają się rozmów z rządzącymi politykami. W październiku ub.r. próbowali protestować pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, gdzie domagali się spotkania z premierem – bezskutecznie. Od czasu blokady autostrady A2 w grudniu ub.r. nie chcą oni rozmawiać także z ministrem rolnictwa, a niecałe dwa miesiące później, podczas „oblężenia Warszawy”, nie udało im się przedstawić swoich postulatów prezydentowi.

Teraz więc nie oczekują już rozmów ani negocjacji. Na specjalnie do tego stworzonej stronie internetowej postulatyagrounii.pl zamieścili siedem postulatów, których realizacji się domagają. Co więcej – zapowiadają, że protesty się nie zakończą, póki wszystkie nie zostaną spełnione. Czego domagają się protestujący? Między innymi, podjęcia natychmiastowej interwencji państwa w celu uratowania rynku trzody chlewnej.

- Ciężko jest, gdybyśmy mieli samą trzodę chlewną, nasze gospodarstwo już dawno by upadło. Te aktualnie wyższe ceny są chyba tylko po to, żeby pospłacać zadłużenia, które narosły – zastanawiał się Kamil Owoc z Namysłowa (woj. opolskie). – Niejednego producenta z naszych okolic to już pogrążyło. Sąsiad nawet siedem tysięcy złotych musiał w trakcie miesiąca dołożyć do produkcji – dodawał.

Cały tekst można będzie przeczytać w majowym numerze miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny"

Tekst i fot. Renata Sarzyńska

Więcej zdjęć można obejrzeć w naszej fotogalerii


przeglądaj wszystkie


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności | Regulamin | Regulamin prenumerat