Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy Jan K. Ardanowski powinien być ministrem rolnictwa w nowym rządzie?
 
Tak
Nie
Nie mam zdania


Aktualno?ci

Latyfundia w Polsce to mit

2019-09-27

Latyfundia w Polsce to mit
Jeżeli szybko nie zaczną postępować zmiany strukturalne w polskim rolnictwie, zostaną zaprzepaszczone osiągnięcia ostatnich 30 lat – ostrzegają ekonomiści i zwracają uwagę, że obecna polityka nakierowana wyłącznie na rozwój małych  gospodarstw rodzinnych, doprowadzi do załamania produkcji wielkotowarowej.

Olbrzymi sukces polskiego rolnictwa może natrafić na szklany sufit. Wkrótce może okazać się, że jest gorset o charakterze strukturalnym, który będzie ograniczał dalszy rozwój sektora rolno-żywnościowego – mówił prof. Walenty Poczta z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu podczas konferencji „Problemy strukturalne polskiego rolnictwa”, która 24 września odbyła się w gmachu Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (współorganizatorem wydarzenia była Federacja Związków Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych). 

Prof. Poczta przypomniał, że za świetnymi wynikami eksportowymi Polski stoją największe gospodarstwa zarządzane przez spółki prawa handlowego, które dziś są na cenzurowanym. – Ubolewam nad tym, bo przepływ ziemi powinien odbywać się z małych gospodarstw do większych, a nie odwrotnie – podkreślał naukowiec. W jego ocenie, mówienie o tzw. latyfundiach w polskich warunkach to nieporozumienie, ponieważ podmiotów gospodarujących na powierzchni 1000 ha i więcej jest jedynie 270 (dane z 2016 r.), co w konfrontacji z wieloma krajami UE jest mizernym wynikiem. Żeby jeszcze dobitniej pokazać różnice warto podkreślić, że średnia powierzchnia gospodarstw rolnych w Czechach to ponad 150 ha, a w Polsce zaledwie 11 ha. Rozdrobnienie nie sprzyja wzrostowi produkcji i konkurencyjności naszego rolnictwa. – Rośnie liczba rolników gospodarujących na 30-100 hektarach, a maleje powierzchnia użytków rolnych powyżej 100 hektarów, co jest bardzo niepokojące. To niebezpieczny symptom i zły prognostyk na przyszłość – przyznał prof. Walenty Poczta i zaznaczył, że w UE przyjmuje się, że gospodarowanie dopiero na areale powyżej 100 ha jest ekonomicznie uzasadnione. – Muszą powstawać silne gospodarstwa rodzinne, ale nie kosztem podmiotów wielkotowarowych. Jeśli nie będzie przepływu ziemi do większych gospodarstw, pojawi się bariera strukturalna rozwoju. Należy chronić gospodarstwa wielkotowarowe, ponieważ jest ich stosunkowo niewiele i kolejne próby umniejszania ich znaczenia przyniosą złe skutki – ostrzegł naukowiec. Jasno dał przy tym do zrozumienia, że transfery ziemi do małych podmiotów nie poprawią znacząco ich funkcjonowania, a zachwieją pozycją największych producentów. Jedynym racjonalnym postępowaniem wydaje się stopniowe wygaszanie produkcji w najmniejszych gospodarstwach (do 30 ha) i przekazywanie ich gruntów na powiększanie gospodarstw, które już dziś mają blisko 100 ha. – Bardzo ważne, aby nastąpiło rozgraniczenie produkcji. Duże gospodarstwa powinny odpowiadać za produkcję masowej, tańszej żywności, a mniejsze podmioty za produkcję premium. Nigdy nie będzie dobrze w polskim rolnictwie, jeżeli gospodarstwa, które mają kilkadziesiąt hektarów produkują to samo, co gospodarstwa mające kilkaset hektarów. Uprawa zbóż czy rzepaku w małych gospodarstwach to droga donikąd – ostrzegał prof. Poczta.

Wielogodzinna dyskusja w gmachu resortu rolnictwa była możliwa dzięki publikacji obszernego raportu „Struktura polskiego rolnictwa na tle Unii Europejskiej”, przygotowanego przez Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej i Towarzystwo Ekonomistów Polskich. Z dokumentu wynika, że nasz kraj należy do największych producentów rolnych w UE – zajmujemy 6. pozycję wśród 27 krajów członkowskich. Jednak, jak potwierdzili autorzy raportu, w najbliższych latach będą narastać problemy ekonomiczne i społeczne polskiego rolnictwa. Bez wprowadzenia niezbędnych zmian w strukturach obszarowych i ekonomicznych nasze rolnictwo przegra walkę konkurencyjną z Europą. W 2004 r., gdy wchodziliśmy do UE, wartość produkcji rolnej w Polsce wyniosła 14,5 mld euro i stanowiła zaledwie 4,5 proc. wartości produkcji 27 państw członkowskich. Już 12 lat później, w 2016 r. Polska osiągnęła wysoką szóstą pozycję, a ze względu na wzrost wartości produkcji (18,3 mld euro) jej udział w produkcji 27 państw zwiększył się do 5,6 proc.

Obawy, że polskie rolnictwo i gospodarka żywnościowa przegrają walkę konkurencyjną na jednolitym rynku europejskim okazały się nieuzasadnione, co dobitnie pokazują dane statystyczne. Produkty polskiego rolnictwa to – obok dominacji na rynku krajowym – również ważna część polskiego eksportu, który tylko do krajów członkowskich UE w latach 2004-18 zwiększył się ponad pięciokrotnie – z 5,2 mld euro do 29,3 mld euro. Osiągnięcia są więc niepodważalne. Autorzy raportu zwrócili uwagę, że istnieją uzasadnione obawy, iż w nadchodzących latach będą narastać problemy, które mogą przekreślić dotychczasowe osiągnięcia. Największym z nich są niewydolne dochodowo struktury obszarowe i ekonomiczne polskiego rolnictwa. Jak wynika z analiz, blisko 90 proc. gospodarstw (ponad 1,2 mln) nie zapewnia ich właścicielom dochodów na satysfakcjonującym poziomie. Wynika to przede wszystkim ze zbyt małej powierzchni użytkowanych gruntów, ale także niezbyt wysokiego poziomu intensywności gospodarowania.

Cały tekst można będzie przeczytać w październikowym numerze miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny"

Krzysztof Zacharuk

Więcej zdjęć Krzysztofa Zacharuka można obejrzeć w naszej fotogalerii


przeglądaj wszystkie


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności | Regulamin | Regulamin prenumerat