Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Jak oceniasz swoje zbiory kukurydzy na kiszonkę?
 
Dobrze
Źle
Trudno powiedzieć


Pod naszym patronatem

Rolnictwo polskie, czyli jakie?

2015-04-26

Rolnictwo polskie, czyli jakie?

- Zazwyczaj debata o polskim rolnictwie kończy się konkluzją, że jest ono rozdrobnione. Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana – mówił Michał Koleśnikow, analityk Banku BGŻ podczas konferencji o roli dużych gospodarstw rolnych w sektorze rolno-spożywczym.

Konferencja, zorganizowana przez Bank BGŻ oraz Federację Związków Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych, pod patronatem naszego miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”, odbyła się 24 kwietnia w Warszawie. Jej głównym punktem była prezentacja raportu Banku BGŻ o dużych gospodarstwach rolnych w Polsce, przy czym za duże analitycy BGŻ uznali te ponad 100-hektarowe i dokładnie się im przyjrzeli. – Zdaję sobie sprawę z tego, że dla niektórych takie gospodarstwa nie są duże, jednak są one reprezentatywne dla grupy dużych gospodarstw, bo mają z nimi wiele cech wspólnych – tłumaczył autor raportu. – O takim wyborze zdecydowały też względy praktyczne, bowiem nie ma wyodrębnionych danych dla grupy gospodarstw powyżej 300 czy 500 hektarów.

Zmiany po akcesji

Wejście Polski do Unii Europejskiej i związane z tym objęcie sektora rolno-spożywczego unijnym syste­mem wsparcia przyspieszyło zmiany strukturalne za­chodzące w naszym rolnictwie. Według GUS, w latach 2005-13 po­wierzchnia użytków rolnych w kraju zmniejszyła się o blisko 1,3 mln ha, z 15,9 mln ha do ok. 14,6 mln ha, a liczba małych gospodarstw spadła o ponad 18 proc. – do 1,39 mln. Tym sa­mym średnia powierzchnia gospodarstwa zwiększyła się z niewiele ponad 6 do 10,22 ha. Najbardziej spadła liczba gospo­darstw najmniejszych (1-2 ha) – o ponad 31 proc. do 277,5 tys. Wzrosty liczebności odnotowano dopiero w przypad­ku gospodarstw o powierzchni użytków rolnych prze­kraczającej 30 ha – o 30 proc. do 72,6 tys. Naj­większe zmiany dotyczyły jednak grupy 50-100 ha, dla której nastąpił wzrost o ponad 51 proc.

– Mimo tych zmian gospodarstwa w Polsce są nadal znacznie bardziej rozdrobnione niż na zachodzie Europy – zauważał Michał Koleśnikow. – U nas gospodarstwa mające ponad 100 hektarów użytkują 22 procent gruntów rolnych, podczas gdy średnio w Unii Europejskiej – 48 procent, a w Niemczech czy we Francji jeszcze więcej. W większości krajów Unii wzrasta powierzchnia gospodarstw – średnia w latach 1960-2000 zwiększyła się z 24 do 40 hektarów. Jeśli rolnictwo ma być zajęciem konkurencyjnym, powierzchnia gospodarstwa musi zapewniać rolnikowi godziwy dochód. A to oznacza, że musi rosnąć.

Dużo małych

Wśród wszystkich gospodarstw prowadzących dzia­łalność rolniczą w 2010 r. w Polsce, gospodarstwa do 50 ha użytkowały ponad 70 proc. użytków rol­nych utrzymywanych w dobrej kulturze, w tym go­spodarstwa do 10 ha – 30,4 proc. Podobne re­lacje występowały tylko we Włoszech, w Portu­galii i na Litwie. Dla porównania, we Francji 59 proc. gruntów użytkowane jest przez gospodarstwa mające co naj­mniej 100 ha.

Tak w Polsce, jak i innych krajach UE ta struk­tura systematycznie się zmienia, przy czym w Polsce proces ten przebiega szybciej. W latach 2002-10 o prawie 40 proc. zmniejszył się obszar użytków rolnych będących w posiadaniu gospodarstw do 5 ha. Ponad 10-procentowy ubytek nastąpił także w odniesieniu do gospodarstw od 5 do 20 ha, natomiast stabilna by­ła sytuacja gospodarstw 20-30-hektarowych. Dopie­ro dla gospodarstw większych niż 30 ha odnotowano wzrost powierzchni użytkowanych zasobów, najwięk­szy (o ponad 50 proc.) dla grupy obszarowej 50-100 ha.

Te dane wskazują, że w większości krajów należących do czołowych unijnych eksporterów artykułów rolno-spo­żywczych udział gospodarstw posiadających co najmniej 50 ha jest znacznie wyższy niż przecięt­nie w UE. Uzyskują one dużą wartość produkcji z hektara oraz bardzo wysoką wydajność produk­cji osiąganą przez jednego zatrudnionego.

Tymczasem przy podobnej powierzchni użytków rolnych w Polsce i w Niemczech wartość produkcji na jednego zatrudnionego w rolnictwie jest w Polsce osiem razy mniejsza niż u naszych zachodnich sąsiadów i wynosi 12 tys. euro, podczas gdy w Niemczech 101 tys. euro. W Polsce w rolnictwie pracuje cztery razy więcej osób (średnio 13 na 100 ha) niż w Niemczech. - Znaj­duje to odzwierciedlenie w wynikach eks­portu. W 2013 roku jego war­tość w Niemczech wyniosła 68 miliardów eu­ro, a w Polsce 20 miliardów – wskazywał Michał Koleśnikow. – Dlatego uważam, że mamy jeszcze duże możliwości rozwoju tej branży.

Średnio prawie 300 ha

- W debacie na temat polskiego rolnictwa zapomina się o istotnej części sektora rolno-spożywczego, jaką są duże gospo­darstwa rolne – jest przekonany autor raportu. W 2013 r. w Polsce funkcjonowało 11 077 gospodarstw o powierzchni użytków rolnych co najmniej 100 ha. Mimo że stanowiły one zaledwie 0,8 proc. wszyst­kich gospodarstw o powierzchni UR przekraczają­cej 1 ha, to zajmowały ponad 21 proc. powierzchni UR. Przeciętny areał UR przypadający na duże gospo­darstwo wynosił 279,52 ha. Najwięcej dużych gospodarstw zlokalizowanych jest w północnej i zachodniej części kraju, co wynika przede wszystkim z uwarunkowań historycznych – znaczna część tych gospodarstw po­wstała po zlikwidowaniu gospodarstw państwowych na początku lat 90.

Wśród dużych gospodarstw liczeb­nie dominują gospodarstwa indywidualne. Wyniki Powszechnego Spisu Rolnego 2010 pokazują, że gospo­darstwa osób fizycznych stanowiły ok. 76 proc. wszystkich jednostek wielkoobszarowych w Polsce. W ich użytko­waniu znajdowało się wówczas ok. 48 proc. gruntów użytkowa­nych przez wszystkie gospodarstwa wielkoobszarowe, podczas gdy w 2002 r. 43 proc. W badanym okresie zaobserwowano dość duży spadek powierzchni UR będących w użyt­kowaniu osób prawnych (o 10 proc., do 1,8 mln ha). Dotyczył on gospo­darstw o największej powierzchni UR, przekraczającej 1000 ha, oraz jednostek znacznie mniejszych (100-200 ha).

Autorzy raportu twierdzą, że o ile w przypad­ku gospodarstw największych można to tłumaczyć prywatyzacją czy podziałem spółek na mniejsze, o tyle w przypadku najmniejszych podmiotów przyczyną była zbyt mała skala działalności, a gospodarstwa osób praw­nych muszą prowadzić działalność na dużo większą skalę niż gospodarstwa indywidualne, aby ich funkcjo­nowanie było ekonomicznie uzasadnione.

Zboża i rzepak

65 proc. dużych gospodarstw specjalizuje się w uprawach polowych. 78 proc. ich użytków rolnych stanowi powierzchnia pod zasiewa­mi (2,41 mln ha), z czego blisko 65 proc. wykorzystywa­ne jest pod uprawę zbóż (1,55 mln ha), a 20 proc. rzepaku (463 tys. ha).

- Duże gospodarstwa specjalizu­ją się przede wszystkim w produkcji zbóż i rzepaku. Pro­dukcją mieszaną (różne uprawy i zwierzęta) zajmuje się zaledwie 13 procent dużych gospodarstw i 20 procent pozo­stałych. Nieco mniej dużych gospodarstw specjalizuje się również w chowie bydła – 11 procent (wobec 12 procent ma­łych i średnich). Z kolei w przypadku chowu trzody chlewnej i drobiu udział gospodarstw dużych jest nieco większy niż wśród pozo­stałych gospodarstw, odpowiednio 4 i 2 procent – wyliczał Michał Koleśnikow.

Tak więc duże gospodarstwa mają największy udział w uprawie rzepaku i kukurydzy (połowa zasiewów należy do nich), buraków cukrowych (1/3 upraw) i zbóż (1/5) oraz w produkcji wieprzowiny – w 2013 r. duże gospodarstwa utrzymywały ok. 20 proc. krajowego pogłowia loch i 19 proc. świń ogółem oraz drobiu. W przypadku trzody chlewnej spadki pogłowia w dużych gospodarstwach były mniejsze niż w po­zostałych, a w przypadku bydła ogółem wzrosty po­głowia większe.

Zakładając, że duże gospodarstwa osiągają plony zbóż o 10 proc. wyższe niż średnio w kraju, otrzymamy produkcję zbóż w la­tach 2013-14 w dużych gospodarstwach na pozio­mie 7,2-7,4 mln t rocznie, co stanowi 24-25 proc. produkcji zbóż w kraju.

Sprzedają w kraju i za granicą

Ponad połowa dużych gospo­darstw dostarcza blisko 100 proc. swojej produkcji końco­wej na rynek (wśród gospodarstw o powierzchni 1-100 ha odsetek ten wynosi przeciętnie 16 proc.), a bli­sko 1/3 od 76 do 99 proc. produkcji (wśród gospodarstw o powierzchni UR 1-100 ha odsetek ten kształtuje się podobnie).

- Duży udział gospodarstw mających ponad 100 hektarów w skupie zbóż i rzepaku powoduje, że mają one ogromne znaczenie w dostawach surowca dla krajowego przemysłu spożywczego oraz w ekspor­cie nieprzetworzonych surowców rolnych – konkludował Michał Koleśnikow. - W nieco mniejszym, ale również znaczącym zakresie dostarczają surowiec na potrzeby przemysłu mięsnego, a w dalszej kolejności mleczarskiego. Stosun­kowo niewielkie znaczenie mają dla przetwórstwa owo­ców i warzyw.

Udział dużych gospodarstw w eksporcie zbóż i rzepaku jest większy niż w przypadku skupu, gdyż obecnie, ze względu na wzrost znaczenia transportu morskiego, pośrednicy w handlu międzynarodowym poszukują głównie bar­dzo dużych partii surowców (żeby zapełnić jeden statek potrzeba pszenicy z 10 tys. ha). Tak więc rekordowo wysoki eksport zbóż i rzepaku notowany w roku 2014 r. nie byłby możliwy bez decydującego wkładu dużych gospodarstw. - Sza­cujemy, że wartość samego tylko eksportu nieprzetwo­rzonych zbóż i rzepaku wyprodukowanych w dużych gospodarstwach wyniosła około 0,8 miliarda euro, co sta­nowi 2/3 całego eksportu tych surowców z Pol­ski. Jeśli dodamy do tego inne produkty, mięso, mleko, jaja oraz przetwory wyprodukowane na bazie surowców rolnych z dużych gospodarstw, to łączna wartość wyeksportowanych produktów mogła wynieść 3,5-4 miliardy euro – mówił autor raportu. – To bardzo dużo, biorąc pod uwagę, że w 20-miliardowy eksport wliczona jest też sprzedaż herbaty czy czekolady, których u nas się przecież nie produkuje.

- Dodatnie saldo handlu zagranicznego produktami rolno-spożywczymi wynoszące w ostatnim roku 7 miliardów euro to tyle, ile wynosił cały nasz roczny eksport żywności  w latach 1990-95 – przypomniał prof. Andrzej Kowalski, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarski Żywnościowej w Warszawie. – Trzeba jednak pamiętać o tym, że ten sukces jest wynikiem bardzo niskich cen żywności w Polsce, które nie przekraczają 61,6 procent średnich cen w Unii Europejskiej.

Lepsza produktywność pracy

Z badań Banku BGŻ przeprowadzonych na grupie 4209 gospodarstw prowadzących rachunkowość FADN wynika, że gospodarstwa obszarowo większe charakteryzują się przede wszystkim wyższą produk­tywnością pracy. Wartość produkcji w przeliczeniu na osobę pełnozatrudnioną średnio w latach 2011-13 w jednostkach o powierzchni większej niż 100 ha wy­nosiła 304 tys. zł i była aż 3,8-krotnie wyższa niż w go­spodarstwach poniżej 30 ha.

Liczba osób pełno­zatrudnionych w przeliczeniu na 100 ha UR w 2013 r. w gospodarstwach z grupy powyżej 100 ha wynosi­ła 1,7, podczas gdy w gospodarstwach małych ponad 5 razy więcej.

Gospodarstwa większe charakteryzują się również wyższą produktywnością i dochodowością zaan­gażowanego kapitału. Z danych FADN wynika, że przeciętny dochód na 1 zł aktywów ogółem (bez ziemi) w okresie 2011-13 w gospodarstwach dużych powyżej 100 ha wyniósł 0,21 zł i był o 24 proc. wyż­szy niż w gospodarstwach z grupy 30-100 ha i o 31 proc. wyższy niż w gospodarstwach o powierzchni poniżej 30 ha. Wynika to z niższe­go zaangażowania kapitału na jednostkę produk­cji, a także z tego, że efektywność środków trwałych (maszyn, urządzeń oraz budynków i bu­dowli) w dużych gospodarstwach jest wyższa dzięki lepszemu ich wykorzysta­niu. Ponadto wraz ze wzrostem skali produkcji zwiększa się udział bardziej nowoczesnych i wydajnych technologii, pozwalających na redukcję nakładów pracy na jed­nostkę produkcji.

Gorsza produktywność ziemi

Gospodarstwa duże przegrywają natomiast z mniejszymi w konkurencji „produktywność ziemi”. W grupie gospodarstw poniżej 30 ha produktywność 1 ha obliczono na 7,5 tys. zł, a w grupie ponad 100 ha – na niecałe 5 tys. zł. Wynika to głównie z przyjmo­wanych kierunków produkcji. W gospodarstwach mniejszych, w warunkach ograniczo­nych możliwości zakupu ziemi często je­dynym sposobem zwiększenia produkcji jest sku­pianie się na uprawach intensywnych i pracochłon­nych, np. sadowniczych. Gospo­darstwa wielkoobszarowe koncentrują się w więk­szym stopniu na mniej pracochłonnych kierunkach, głównie na produkcji zbóż.

Jednak mimo niższej wartości produkcji w przeliczeniu na ha uprawy, gospodarstwa wielkoobszarowe mogą produ­kować taniej niż te mniejsze. Z da­nych FADN wynika, że poziom kosztów pośrednich na ha produkcji w gospodarstwach powyżej 100 ha wy­niósł 1,83 tys. zł, podczas gdy grupie od 30 do 100 ha 2,21 tys. zł, a w tych poniżej 30 ha – 2,36 tys. zł.

Poza tym dane FADN wskazują, że po wstąpieniu Polski do UE war­tość produkcji w przeliczeniu na ha UR wzrastała najszybciej w gospodarstwach największych. Gdy­by ten trend się utrzymał, w kolejnych latach efektywno­ść wykorzystania ziemi może być lepsza w gospodarstwach dużych. Czynnikami kluczowymi będą dalsze inwestycje i lepszy po­ziom zarządzania gospodarstwami wielkoobszaro­wymi.

Żywność dla Azji i Afryki

W 2020 r. na świecie będzie o 11,6 proc. więcej ludzi niż w 2010 r. Jednak nie w naszej części świata – za 95 proc. przyrostu ludności odpowiada Afryka i Azja. I tam zwiększy się popyt na żywność. Aby polscy producenci mogli próbować wykorzystać część tego popytu, muszą być w sta­nie skutecznie konkurować na rynkach krajów trze­cich z producentami z innych kontynentów. Sprze­daż na odległe rynki wymaga jednak większych partii jednolitego towaru i najczęściej niższych cen niż dominująca w naszym przypadku sprzedaż na wewnętrznym rynku UE. Nasi producenci muszą wziąć to pod uwagę i przygotować się do zmian kierunków eksportu.

Sytuację jeszcze bardziej może pogarszać ewentualne umacnianie się złotego wobec innych walut, głównie euro. Wówczas wiele polskich gospodarstw, któ­re dobrze radziły sobie w warunkach wysokich cen żywności w latach 2007-13 oraz słabego złotego w latach 2009-14 w nowych warunkach może stać się niekonkurencyjnymi. Duże gospodarstwa wyka­zujące wysoką produktywność czynnika pracy i ka­pitału oraz generujące znaczne nadwyżki finanso­we mają większe szanse, aby nadal skutecznie konkurować z zagra­nicznymi producentami żywności.

Sieci dyktują warunki

Natomiast w Polsce szybko zmienia się struktura sprze­daży detalicznej. Wyraźny jest trend wzrostu znacze­nia średnio- i wielkopowierzchniowych sieci handlo­wych. Od 1999 do 2013 r. ich udział w ryn­ku zwiększył się z 20 do ok. 57 proc.

Co więcej, sieci łączą się, są przejmowane lub przej­mują, otwierają nowe sklepy. Wszystko to sprawia, że rośnie ich siła przetargowa, a przestrzeń dla han­dlu tradycyjnego z niewielkimi sklepami zaopatry­wanymi przez lokalne hurtownie szybko się kurczy. Dlatego przetwórcy szukają dostaw­ców dużych partii surowców, spełniających określo­ne wymogi jakości. Te wymagania mogą spełnić tylko duże gospodarstwa.

Do 150 tysięcy euro

Tymczasem w nowej WPR w Polsce szczególny nacisk położo­no na wsparcie drobnych producentów rolnych. Oznacza to dodatkową płatność dla ma­łych i średnich gospodarstw tzw. do pierwszych hektarów, ograniczenia w płatnościach zwierzęcych (np. do 30 sztuk w przypadku bydła) oraz objęcie uproszczonym systemem zwalniają­cym z dodatkowych kontroli w zakresie zazielenie­nia i wzajemnej zgodności małych gospodarstw uzyskujących w ramach płatności bezpośrednich do 1250 euro rocznie.

Zastosowano też tzw. degresywność czyli górny limit jednolitej płatności obszarowej. - W Wielkiej Brytanii zredukowano płatności powyżej 600 tysięcy euro, we Włoszech 500 tysięcy, u nas 150 tysięcy – ­poinformował Waldemar Guba z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. – Dlatego średnie płatności w nowej perspektywie dla gospodarstw do 30 hektarów wyniosą 472 euro do hektara, a dla gospodarstw o powierzchni 2000 hektarów – 240 euro do hektara. To prawda, ale trzeba też pamiętać o tym, że na przykład z dopłat do produkcji buraków, które w całej Unii wynoszą 170-190 milionów euro, Polska weźmie 80 milionów.

- Komisja Europejska ustalając minimalny poziom redukcji na poziomie 5 procent jpo dopuściła możliwość korygowania podstawy o koszty wynagrodzeń pracowników najemnych. W Polsce z tej możliwości nie skorzystano, wprowadzając redukcję stuprocentową – przypomniał Waldemar Rolewski, wiceprezes Federacji Związków Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych. - Redukcja obejmie więc 146 gospodarstw o powierzchni powyżej 1430 hektarów.

Z powodu degresywności wypłaty jpo w latach 2015-20 zmniejszą się o 80 mln zł. – Z czego 30 milionów stracą dzierżawcy, a aż 50 milionów spółki skarbu państwa – uświadamiał poseł Leszek Korzeniowski (PO).

- Już w poprzedniej perspektywie finansowej było za mało środków na wsparcie gospodarstw perspektywicznych, a w tej nie będzie lepiej – stwierdził prof. Andrzej Kowalski. – Są natomiast pieniądze dla gospodarstw najmniejszych. Ile z nich osiągnęło sukces? Nie znalazłem takiego ani jednego! Czy nie można było tych środków zainwestować na przykład w melioracje? Byłaby praca dla właścicieli małych gospodarstw i trwałe efekty.

– Mniejsze gospodarstwa, mimo unijnego wspar­cia prawdopodobnie nadal nie będą wystarczająco konkurencyjne, by w dłuższej perspektywie prze­trwać na rynku – potwierdzał Michał Koleśnikow. - Jednocześnie, biorąc pod uwagę li­beralizację rynków rolnych w UE, oceniamy, że wpro­wadzone rozwiązania nie wyhamują procesu roz­woju gospodarstw posiadających powyżej 100 hektarów użytków rolnych.

Czesław Siekierski, przewodniczący Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Parlamentu Europejskiego ostrzegał rolników: - Od lat na WPR Unia przeznacza coraz mniej pieniędzy. Na początku było to 70 procent unijnego budżetu, teraz 43 procent, a po 2020 roku będzie już tylko 33 procent. Tak więc w kolejnej perspektywie finansowej unijne dopłaty zostaną znacząco zmniejszone.

Małgorzata Felińska

zdjęcia Krzysztofa Zacharuka można obejrzeć w naszej fotogalerii

a film na naszym kanale YouTube


przeglądaj wszystkie
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone