Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Jak oceniasz swoje zbiory kukurydzy na kiszonkę?
 
Dobrze
Źle
Trudno powiedzieć


Pod naszym patronatem

Zmniejszenie głodu na świecie wyzwaniem dla naukowców

2015-09-30

Jak połączyć rolnictwo z nauką i sprawić, żeby było ono bardziej innowacyjne – nad tym zastanawiało się ponad 500 uczestników III Kongresu Nauk Rolniczych, który 10 września odbył się w Warszawie.

- Tegoroczne obrady mają wskazać nam kierunki badań naukowych, których realizacja i wyniki skutecznie będą wspierały proponowaną przez Polskę wizję Wspólnej Polityki Rolnej – zapowiedział minister rolnictwa Marek Sawicki, inaugurując kongres.

Prof. Andrzej Kowalski, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej przyznał natomiast, że tegoroczna tematyka jest wyjątkowo obszerna. - Przede wszystkim jednak musimy określić rolę rolnictwa. Należę do grupy dyskutantów, którzy uważają, że rolnictwo powinno spełniać tradycyjną rolę, czyli polegającą głównie na wytwarzaniu żywności. Ekonomiści i ekolodzy twierdzą jednak, że inne jego funkcje są znacznie ważniejsze. Zwłaszcza biorąc pod uwagę zmiany klimatyczne i dostosowanie się do różnego rodzaju kataklizmów. Mamy więc o czym rozmawiać. Wydaje mi się, że wypracowanie jednolitego stanowiska będzie bardzo trudne – ocenił dyrektor IERiGŻ.

Wytworzone i wyrzucone

Wielu uczestników kongresu wskazywało jednak, że najpilniejszym zadaniem nauki powinno być dziś zmniejszenie głodu na świecie. - Nie można stwierdzić, że główną jego przyczyną jest niedostateczna podaż żywności – przekonywał Czesław Siekierski, europoseł PSL. - Obecnie produkuje się bowiem takie ilości żywności, żeby wystarczyło jej dla wszystkich. Mimo to, prawie miliard ludzi na świecie głoduje. Gdzie leży przyczyna? W możliwościach zakupu, a więc w braku pieniędzy? W niedoskonałości rynku? - poseł podkreślał, że już powszechnie mówi się o marnotrawstwie żywności. Co ciekawe, najbardziej widoczne jest ono w najbiedniejszych krajach. - Przyczynia się do tego całkowity brak infrastruktury. Na zorganizowanym europejskim rynku, w krajach wysoko rozwiniętych żywność również się marnuje, ale już nie na tak dużą skalę – mówił Siekierski.

Zgodził się z nim Marek Sawicki, dodając jednak, że nawet bogatsze państwa nie potrafią poradzić sobie z tym problemem. Co więcej, zdaniem ministra, jest on bagatelizowany. - Czasem aż 70 procent wyprodukowanej przez rolnika żywności, zanim trafi do konsumenta, już się zepsuje. To zadziwiające, że kraje rozwinięte, ponosząc ogromne koszty na wytwarzanie, przetwarzanie i dystrybucję żywności, jednocześnie pozwalają, żeby jej 35 procent trafiało na śmietnik. Tak wielkiego marnotrawstwa pewnie nawet Najwyższy nie jest w stanie nam podarować. Być może stąd te cykliczne susze i powodzie. Trzeba nad tymi problemami solidniej popracować, by to, co zostaje wytworzone rękami rolnika, nie było dłużej marnowane – zwrócił się minister do przedstawicieli świata nauki.

- Nauka może tylko podpowiadać. Wiele decyzji mających wpływ na pracę rolników zależy jednak od polityków – odrzekł Jan K. Ardanowski, poseł PiS. - W ich działaniach też są więc potrzebne pewne korekty. To, że susza uwypukla w szczególny sposób nieprzygotowanie państwa i marginalne potraktowanie problemów gospodarki wodnej w dokumentach rządowych, widać gołym okiem. Trzeba więc zmodyfikować PROW i Regionalne Programy Operacyjne, by chociaż w niewielkim stopniu zwracały uwagę na potrzebę retencji, zwłaszcza tej małej. Życie pokazało bowiem, że zaniedbania w tym zakresie mogą być bardzo niebezpieczne – mówił Ardanowski.

Za dużo lobbingu

Poseł PiS podkreślał też, że powtarzające się klęski żywiołowe coraz bardziej pustoszą portfele rolników. - Na odbudowę produkcji muszą brać kredyty. Problem w tym, że często nie zdążą spłacić jednego, a już zmuszeni są wnioskować o kolejny. Wielu wpada w spiralę zadłużenia. Dlatego powinniśmy dziś zastanowić się co zrobić, by wieś mogła uzyskiwać dodatkowe źródła dochodu – przekonywał uczestników kongresu. Zdaniem Ardanowskiego, jednym z nich jest energetyka odnawialna. - Mówi się, że polska wieś ma taki potencjał, że mogłaby być wielką zieloną elektrownią. Trzeba jednak znaleźć praktyczne rozwiązania, które pozwolą ten potencjał wykorzystać. I nie poprzez wielkie farmy wiatrowe, które często należą do koncernów energetycznych, stawiających je wbrew mieszkańcom wsi. Dużo lepszym rozwiązaniem są układy hybrydowe, czyli przydomowe turbiny wiatrowe o niewielkiej mocy połączone z panelami fotowoltaicznymi. To kierunek, nad którym trzeba pracować. Tym bardziej, że wielu mieszkańców obszarów wiejskich chciałoby zostać prosumentami. Po pierwsze dlatego, że ich gospodarstwa rolne zużywają dużo energii, a po drugie mają realne możliwości, żeby „zielony” prąd produkować – przekonywał Jan K. Ardanowski.

Z kolei minister Sawicki szansę zarówno na dodatkowy zarobek, jak i rozwiązanie problemów z utylizacją odpadów z produkcji rolnej upatrywał w biogazowniach. - To właśnie od świata nauki wiemy, że gdybyśmy przerabiali na biogaz tylko produkty odpadowe i uboczne związane z wytwarzaniem żywności, moglibyśmy rocznie uzyskiwać aż 8 mld m³ gazu. To połowa naszego zużycia – mówił. Jednak, zdaniem Sawickiego, dziś za mało mamy jeszcze w sektorze OZE rozwiązań technologicznych, a zbyt wiele dyskusji i lobbingu na rzecz dużych instalacji. - Mimo wszystko musimy bardziej wspierać biogazownie, ponieważ mogą one dawać dodatkowe dochody, miejsca pracy, a także doskonałej jakości nawozy naturalne przydatne w rolnictwie – wyliczał przypominając, że PSL złożył projekt nowelizacji ustawy o OZE, który zakłada pomoc istniejącym już biogazowniom.

Poseł Ardanowski przekonywał natomiast, że ustawa, póki co, nie jest zbyt korzystna dla innowacyjnych instalacji prosumenckich. Całkowicie pominięta została w niej także energetyka wodna. - Nie ma żadnego wsparcia dla małych hydroelektrowni. I tu nawet nie chodzi o prąd, który mogłyby wytwarzać, ale o tysiące spiętrzeń, które poczynili na ciekach wodnych nasi przodkowie. Dzięki elektrowniom można by odnowić zdewastowane zbiorniki retencyjne i gospodarkę rybacką. Zamiast tego utrzymano wsparcie dla korupcjogennego współspalania biomasy pochodzącej głównie z importu – irytował się poseł.

Inteligentne specjalizacje

- Cieszę się, że wywiązała się taka dyskusja, ponieważ po to jest ten kongres – by wypracowywać jak najlepsze rozwiązania, które będą spełniały potrzeby rolnictwa – wtrącił Marek Sawicki. Podkreślił też, że resort rolnictwa oczekuje od naukowców większego zaangażowania się w poszukiwanie możliwości wzrostu udziału naszych produktów organicznych na europejskich, a nawet światowych rynkach. - Wciąż zapominamy, że dzięki strukturze polskich gospodarstw, zdecydowanej poprawie w ostatnich latach czystości środowiska oraz rosnącej zamożności niemal całego europejskiego społeczeństwa, wielką szansą dla naszych wytwórców może być produkcja żywności organicznej, na której można uzyskać zdecydowanie większe marże – podkreślał.

Prof. Eugeniusz Chyłek, radca ministra rolnictwa oraz przedstawiciel Polski w Stałym Komitecie ds. Badań w Rolnictwie przy Komisji Europejskiej zaliczył produkcję żywności organicznej do tzw. inteligentnych specjalizacji. Zapewnił też, że Polska ma ich znacznie więcej. - To choćby prace nad nutraceutykami, czyli substancjami naturalnie występującymi w żywności, których spożywanie może być bardzo korzystne dla zdrowia, bo może na przykład obniżać poziom cholesterolu lub zmniejszać ryzyko zawału serca. Żywność należy już traktować jak lek i nauka powinna w tym pomóc – apelował profesor. Przekonywał, że trzeba prowadzić badania i rozwijać inteligentne specjalizacje tak, by otwierały nam drogę do nisz rynkowych, których Unia Europejska ma jeszcze przynajmniej kilka. - Jeśli umiejętnie wypełnilibyśmy te nisze, mielibyśmy gwarancję wysokich dochodów, konkurencyjności oraz silnej pozycji międzynarodowej, szczególnie w nauce – zwracał się do gości kongresu prof. Chyłek.

Na badania potrzebne są jednak pieniądze. Dlatego profesor podkreślał, że ważne jest, by polskie środowisko naukowe umiejętnie wykorzystało szansę, jaką dają unijne środki. - W ramach Stałego Komitetu do spraw Badań w Rolnictwie, w którym pracuję już od 11 lat, zawsze staram się promować polskich naukowców i instytucje naukowe. Jeśli będą bowiem uzyskiwały unijne fundusze na badania, pozwoli to nam zmniejszyć dystans, który na razie dzieli nas od krajów starej piętnastki – dodał prof. Eugeniusz Chyłek.

Brokerzy innowacji

Rolników najbardziej jednak interesuje zastosowanie nauki w praktyce. - Wydaje mi się, że te łańcuchy po drodze trochę nam się szarpią, urywają – uważa minister Sawicki. Przypomniał jednak, że przy 36 podlegających resortowi rolnictwa zespołach szkół rolniczych funkcjonują już centra kształcenia ustawicznego dla dorosłych. Przy kolejnych dziewięciu zespołach szkół centra działać będą od stycznia przyszłego roku. - Oczekuję, że współpracować z nimi będą instytuty naukowe, uniwersytety, a także ośrodki doradztwa rolniczego i organizacje rolnicze. W ten sposób nie tylko w szkolnych, ale też w prywatnych gospodarstwach szybciej uda się wdrożyć to, nad czym państwo pracujecie – przekonywał naukowców dodając, że w PROW 2014-20 zarezerwowane zostało 60 mln euro właśnie na wdrażanie nauki do praktyki.

- To nie jest łatwe, ale możliwe. Od tego są zresztą brokerzy innowacji – dodał prof. Eugeniusz Chyłek. Wyjaśniał też, że dzięki funduszom z PROW 2014-20 możliwe będzie prezentowanie wyników badań poprzez wdrażanie ich w demonstracyjnych gospodarstwach lub małych zakładach przetwórczych. - Rolnicy będą mogli przez kilka lat korzystać z tych doświadczeń – zapowiadał. Jako przykład podał istniejące od 2011 r. pionierskie Centrum Praktycznego Szkolenia w Zakresie Małego Przetwórstwa, które powstało przy radomskim oddziale Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie. Początkowo w centrum działała mała przetwórnia zbóż, mięsa, a także owoców i warzyw wytwarzających naturalne soki. Dwa lata później uruchomiono również przetwórnię mleka. - To jedyna w kraju mleczarnia wykorzystywana w celach szkoleniowych. Pozwala ona jednak rolnikom naocznie przekonać się, czy będą w stanie podjąć podobną działalność w swoich gospodarstwach. W ciągu czterech lat centrum przeszkoliło tysiące osób – podkreślał prof. Chyłek.

Towarowe chętnie się uczą

Jego zdaniem, ścisła współpraca naukowców z rolnikami jest niezbędna, ponieważ w unijnych rankingach innowacyjności polskie rolnictwo nie plasuje się zbyt wysoko. - Niestety, badania OECD pokazują, że pod tym względem mamy jeszcze dużo do zrobienia – stwierdził. W opinii profesora, z wprowadzaniem innowacyjnych rozwiązań nie mają problemu duże towarowe gospodarstwa. Chętnie uczą się i współpracują z naukowcami. - Małe i średnie gospodarstwa nie mogą lub nie potrafią wykorzystywać możliwości zwiększenia produkcji, które podtyka im nauka. Przykładem jest stosowanie kwalifikowanego materiału siewnego. W połączeniu z odpowiednią agrotechniką gwarantuje on wysokie plony i zyski. Duzi to wiedzą i czerpią z tego pełnymi garściami, mniejsi zamiast zainwestować w dobry materiał siewny konsumują te pieniądze. Naszą rolą jest to zmienić – przyznał prof. Eugeniusz Chyłek.

Pozytywnie współpracę naukowców z rolnikami oceniał natomiast Tadeusz Kłos, główny inspektor ochrony roślin i nasiennictwa. - Wkład nauki w rozwiązywanie praktycznych problemów jest bardzo widoczny. Przecież mamy do czynienia z coraz lepszą jakością produktów oraz większą liczbą odmian, które rolnicy oferują konsumentom – podkreślał. Chwalił też gospodarzy za zdolność do szybkiego reagowania na zmiany. - Potrafią błyskawicznie odczytywać potrzeby rynku, przestawiać się z jednych odmian na drugie, bo wiedzą, że to decyduje o opłacalności ich pracy. Polskie odmiany owoców i warzyw są już doskonale rozpoznawalne w Europie i na świecie. Świadczą o tym liczby. W ubiegłym roku wyeksportowaliśmy prawie milion ton świeżych owoców i warzyw. To imponujący wynik, do którego przyczynili się także nasi naukowcy – zaznaczał Tadeusz Kłos.

(kap)

Zdjęcia Marcina Adamskiego można obejrzeć w naszej fotogalerii


przeglądaj wszystkie
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone