Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Jak oceniasz swoje zbiory kukurydzy na kiszonkę?
 
Dobrze
Źle
Trudno powiedzieć


Pod naszym patronatem

56. Sesja Naukowa Instytutu Ochrony Roślin

2016-02-12

Podczas 56. Sesji Naukowej Instytutu Ochrony Roślin – PIB, która odbyła się 11 i 12 lutego w Poznaniu, można było wysłuchać 47 referatów i wziąć udział w 174 sesjach posterowych. Główne tematy to: skutki ocieplenia klimatu, nowe rynki zbytu dla polskich produktów roślinnych, integrowana ochrona roślin oraz zapowiedzi wycofania przez Komisję Europejską ponad 70 substancji aktywnych.

- Będziemy mówić o nowych przepisach Unii Europejskiej dotyczących zdrowia roślin, o skutkach ocieplenia klimatu i o pojawieniu się nowych agrofagów oraz o tym, że w związku z planami Komisji Europejskiej wycofania ponad 70 substancji aktywnych, w przyszłości możemy nie mieć możliwości zwalczania wielu patogenów – mówiła prof. Danuta Sosnowska, dyrektor IOR-PIB w Poznaniu i przewodnicząca komitetu organizacyjnego, otwierając sesję. Przypomniała, że 2016 został ogłoszony Międzynarodowym Rokiem Roślin Strączkowych, co też znalazło odzwierciedlenie w tematach referatów – mówiono o nowych programach ochrony tych upraw.

Co kraj to inny przepis

- Czeka nas rewolucja w przepisach unijnych w zakresie reżimu fitosanitarnego – zapowiedział dr Krzysztof Kielak z Departamentu Hodowli i Ochrony Roślin w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Stare ramowe przepisy zostały przyjęte w postaci dyrektywy Rady Europy w 1976 r. i dopiero w 2000 r. zastąpiono je nową dyrektywą Rady 2000/29/WE, która obowiązuje do dzisiaj.

Jednak w 2010 r. KE zdecydowała o potrzebie zastąpienia tego aktu przez nowe przepisy. Było to podyktowane doświadczeniami – praktyka wykazała, że wiele zagadnień wymaga zmiany, ponieważ wzrosło ryzyko fitosanitarne związane ze zmianami klimatu, z intensyfikacją obrotu handlowego materiałem roślinnym oraz ruchu turystycznego, bowiem ryzyko introdukcji organizmów szkodliwych związane jest nie tylko z obrotem handlowym, ale też z podróżami. – Na decyzji tej zaważyły liczne przypadki zawleczenia do Unii nowych niezwykle groźnych organizmów szkodliwych, na przykład węgorka sosnowca, który zadomowił się w Portugalii i Hiszpanii – wyjaśniał dr Kielak.

Przepisy UE dotyczące roślinnych towarów importowanych należą do najbardziej liberalnych na świecie. Mamy trzy listy. Na negatywnej znajdują się towary, które ze względu na ryzyko fitosanitarne nie mogą być importowane do UE. Na kolejnej są towary, które muszą być zaopatrzone w świadectwa fitosanitarne. Trzecia lista to towary, które powinny spełniać specjalne wymagania fitosanitarne. – To powoduje, że system unijny nie jest prewencyjny. Reaguje co prawda na nowe zagrożenia, ale tylko wtedy, gdy je zidentyfikujemy i rozpoczynamy prace nad wprowadzeniem towaru na jedną z tych list. Co oczywiście zajmuje czas – wyjaśniał Krzysztof Kielak.

Unia Europejska nie tylko nie wprowadziła dostatecznej ochrony przed ryzykiem zawleczenia nowych organizmów szkodliwych z państw trzecich. We Wspólnocie nie ma harmonizacji systemów paszportowania roślin, czyli opatrywania ich etykietami potwierdzającymi spełnienie wymagań fitosanitarnych – poszczególne państwa członkowskie różnie podchodzą do paszportowania. Także system stref chronionych (to miejsca, gdzie nie występują określone patogeny) wymaga korekty, ponieważ też w tym przypadku różne jest podejście państw członkowskich. Ponadto mamy niespójne przepisy dotyczące zdrowia roślin i roślinnego materiału rozmnożeniowego.

- Dlatego obecnie obowiązująca dyrektywa zostanie zastąpiona przez dwa akty. Jest już projekt rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie środków ochrony przeciwko agrofagom roślin, powstaje też rozporządzenie w sprawie urzędowych kontroli, co spowoduje, że wszystkie kontrole łańcucha żywnościowego będą miały wspólne ramy prawne, a regulacje fitosanitarne będą wzmocnione – mówił dr Kielak. – Paszporty roślin mają być wydawane w języku angielskim, a czytelna etykieta będzie musiała zawierać unikalny numer.

Nasze jabłka w Brazylii

- Polska jest znaczącym eksporterem towarów pochodzenia roślinnego – wysyłamy naszą żywność do ponad 100 krajów – przypomniał Tadeusz Kłos, główny inspektor ochrony roślin i nasiennictwa. – Dlatego musimy zagwarantować właściwą zdrowotność upraw.

Eksportujemy nasze produkty na rynki otwarte (np. Norwegia, Serbia), które publikują swoje przepisy fitosanitarne i wystarczy się do nich dostosować. Ale wysyłamy naszą żywność także na rynki półotwarte i zamknięte. Rynki półotwarte (np. Algieria, Indie, RPA) wymagają pozwoleń fitosanitarnych na określoną ilość określonego asortymentu. Chcąc handlować żywnością na rynkach zamkniętych (np. Chiny, Brazylia) eksporter musi wystąpić do tego państwa z wnioskiem o przeprowadzenie analizy zagrożenia fitosanitarnego i ustalenie warunków eksportu dla każdego nowo wprowadzanego na rynek towaru – Uzyskanie takiego dostępu jest procesem długim (trwa 3-5 lat) i trudnym – nie ukrywał Tadeusz Kłos.

Udało nam się dotychczas uzyskać dostęp do zamkniętych rynków Kanady i Wietnamu (dla jabłek), jesteśmy w trakcie negocjacji z USA (jabłka i gruszki) i z Chinami (owoce świeże), złożyliśmy wnioski w Brazylii, Tajwanie, Kolumbii, Tajlandii i Kostaryce.

Stresy biotyczne i abiotyczne

Rolnicy mają jednak coraz większe trudności nie tylko ze sprzedażą, ale też z uprawą roślin, ponieważ coraz częściej występują zjawiska uznawane jeszcze niedawno za ekstremalne – powodzie, susze, upały.

- Rolnictwo jest nie tylko ofiarą ocieplenia klimatu, ale też jednym z głównych sprawców tych zmian. Może nawet większym niż przemysłowa emisja CO2 – stwierdził prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. – Na szczęście posiada zdolności adaptacyjne, które polegają na tym, że co jakiś czas zmieniane są gatunki roślin i techniki uprawy.

Ocieplenie klimatu to nie tylko wzrost średniej temperatury, ale też zmiany (na niekorzyść) w bilansie wodnym. – Dlatego mamy coraz więcej chwastów ciepłolubnych i dobrze zimujących – mówił profesor. – Wyższa temperatura powoduje też szybszy rozwój szkodliwych owadów, także tych, które są wektorami chorób wirusowych. Na przykład większa populacja mszyc powoduje większe nasilenie porażeniem roślin przez wirusy żółtej karłowatości jęczmienia, co obserwujemy w ostatnich latach.

Dlatego tak ważna jest hodowla nowych odmian – odpornych na stresy biotyczne i abiotyczne. Nad odmianami dostosowanymi do zmian klimatu i do różnych kierunków gospodarowania (konwencjonalnych, niskonakładowych i ekologicznych) oraz odpornymi na patogeny pracują hodowcy. – Jednak nie mamy odmian odpornych na mrozy czy susze – tu jest bardzo wiele do poprawienia. Musimy też selekcjonować odmiany przydatne do zachowania bioróżnorodności i ochrony środowiska – nawoływał prof. Edward Gacek, dyrektor Centralnego Ośrodka Badania Odmian Roślin Uprawnych w Słupi Wielkiej.

***

Honorowy patronat nad 56. Sesją Naukową IOR-PIB objął minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel, patronami byli: Wielkopolska Izba Rolnicza, Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin i Polskie Towarzystwo Ochrony Roślin, a patronat medialny sprawowali: Agencja Promocji Rolnictwa i Agrobiznesu APRA oraz Radio Merkury Poznań.

Małgorzata Felińska

Zdjęcia Tytusa Żmijewskiego można obejrzeć w naszej fotogalerii


przeglądaj wszystkie
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone