Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy uważasz, że w Polsce powinien obowiązywać zakaz hodowli zwierząt futerkowych i zakaz uboju rytualnego (poza potrzebami krajowych wspólnot religijnych)?
 
Tak
Nie
Nie mam zdania


Artykuł z numeru: 1/2020

Mniejsze zbiory, niższe ceny


Obecny sezon nie jest łatwy dla producentów zbóż. Nie dość, że plony mocno ograniczyła susza, to ceny są niższe od ubiegłorocznych. Tymczasem koszty produkcji stale rosną.

Stanisław Kacperczyk, prezes Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych, a jednocześnie producent zbóż z południa Mazowsza podkreśla, że w wielu rejonach kraju dotkliwy był nie tylko brak opadów, ale także złe warunki termiczne. – Wysoka temperatura z dnia na dzień niwelowała wielkość zbiorów. W ciągu dwóch tygodni potrafiło zniknąć z pól około 30 procent plonów – podkreśla. – Jeszcze w połowie czerwca w moim gospodarstwie potencjał plonowania pszenicy oceniałem na osiem do dziewięciu ton z hektara. Po 10 dniach zmalał do 5 ton. A więc w dalszym ciągu jesteśmy bezradni jeśli chodzi warunki klimatyczne – mówi Kacperczyk. Zwraca też uwagę na agrotechnikę, której poprawność wykonania miała w tym roku wyjątkowo duże znaczenie, ponieważ wszelkie błędy objawiały się dodatkową obniżką plonów. Dobrze widoczne było to w uprawie kukurydzy. – Myślę, że wielu rolników nie do końca przywiązywało wagę do gęstości jej siewu. Tam, gdzie był zbyt gesty lub gdzie nasiona wysiewane były w górnej z zalecanych ilości, przy braku wody powodowało znaczną obniżkę plonów. Na lekkich glebach plantacje były likwidowane – przypomina prezes Kacperczyk. – W moim gospodarstwie plony kukurydzy wynosiły od trzech do dziewięciu ton z hektara. Tam gdzie w newralgicznym okresie rozwoju kukurydzy wystąpiły opady, plon był wysoki – wyjaśnia.

Prof. Tadeusz Michalski, prezes Polskiego Związku Producentów Kukurydzy, oprócz gęstości siewu zwraca uwagę na duże znaczenie terminu siewu kukurydzy. Te wcześniej wysiane, tj. między 15 a 20 kwietnia, korzystając z pozostałej po zimie wody w glebie, szybciej się rozwinęły i wykształciły większy system korzeniowy, przez co stały się bardziej odporne na pogłębiający się niedobór wody. – Myślę, że trzeci rok suszy w tak krótkim czasie, wliczając 2015 rok, spowoduje, że rolnicy będą w większym stopniu zwracali uwagę na agrotechnikę, pod kątem ochrony wody czy materii organicznej. Bo można było też zauważyć, że tam gdzie co roku była stosowana materia organiczna, na przykład przyorywana słoma, tam plantacje nie wyglądały najgorzej – zaznacza prof. Michalski.

Susza ograniczyła zbiory

Kiedy zamykaliśmy ten numer „Przedsiębiorcy Rolnego” nie było jeszcze ostatecznych danych Głównego Urzędu Statystycznego dotyczących tegorocznych zbiorów zbóż, które zazwyczaj ukazują się pod koniec grudnia. Ostatnie pochodzą z końca września i wskazują, że w tym roku polscy rolnicy zebrali 28,9 mln t zbóż (wliczając kukurydzę), czyli o 8 proc. więcej niż w 2018 r., ale mniej niż w 2017 r. PZPRZ uważa te szacunki za nieco zawyżone i szacuje, że zbiory wyniosły niecałe 28 mln t. Co do samej kukurydzy, to PZPK ocenia, że zebrano jej ok. 3,3 mln t, a średnie plony zawierały się w przedziale 5,2-5,6 t/ha. Organizacja szacuje, że ok. 5 proc. plantacji trzeba było zlikwidować, ponieważ koszty zbioru przewyższyłyby wartość zebranego plonu.

Wiesław Łopaciuk z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB w Warszawie, w przygotowanym przez siebie bilansie zbóż wskazuje, że ich zbiory wyniosły prawie 28,5 mln t. Razem z zapasami początkowymi, które oszacowano na 3,3 mln t daje to ponad 31,8 mln t zasobów zbóż, o 5 proc. mniej niż w sezonie 2018/19. Do tego trzeba doliczyć zboża pochodzące z importu, według prognozy niecałe 2,1 mln t. W sumie zasoby zbóż ogółem (zapasy początkowe, zbiory i import) mają wynieść 33,9 mln t, co oznaczałoby spadek o 6,3 proc. względem ubiegłego sezonu. O 3,5 proc. mają zmaleć także rozchody zbóż (do 31,7 mln t), głównie za sprawą 23-procentowego spadku eksportu (do 3,8 mln t). Mimo to przewiduje się, że zapasy końcowe i tak się skurczą względem sezonu 2018/19 o prawie 35 proc. (do ok. 2,2 mln t). Jeśli tak, to byłby to już trzeci sezon z kolei, kiedy zapasy zbóż w Polsce zanotowałyby spadek.

Ceny rozczarowują

Mimo spadku zbiorów i prognozowanego spadku zapasów w tym sezonie ceny zbóż w Polsce są niższe w porównaniu z ubiegłym sezonem. Według danych Zintegrowanego Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej, zebranych w niektórych przedsiębiorstwach skupujących zboże, w drugim tygodniu grudnia średnia cena pszenicy konsumpcyjnej wynosiła 707 zł/t (bez VAT), pszenicy paszowej 721 zł/t, żyta konsumpcyjnego 572 zł/t, żyta paszowego 577 zł/t, jęczmienia konsumpcyjnego 661 zł/t, paszowego 667 zł/t, browarnianego 726 zł/t, owsa konsumpcyjnego 632 zł/t, owsa paszowego 604 zł/t, pszenżyta 628 zł/t i kukurydzy paszowej 644 zł/t. W zależności od gatunku były one o 10 do 20 proc. niższe niż w tym samym okresie ub.r. (w przypadku owsa o ponad 25 proc.). Natomiast nieco wyższe (o 3,5 do 9,1 proc.) w porównaniu z 2017 r., za wyjątkiem żyta konsumpcyjnego, które było o 2,6 proc. tańsze także względem 2017 r. – Ceny są niskie i nie mają nic wspólnego z opłacalnością – nie kryje rozczarowania Stanisław Kacperczyk. – Mam wrażenie, że nie zmieniają się od 30 lat, a koszty produkcji rosną. Prezes PZPRZ zwraca też uwagę, że w Polsce ceny zbóż są przeważnie o 10-15 proc. niższe niż na giełdzie MATIF w Paryżu. Liczy, że przynajmniej częściowo problem ten rozwiąże Platforma żywnościowa, czyli platforma handlowa (giełda), która umożliwi uczestnikom rynku rolno-spożywczego zawieranie kontraktów typu spot, a w dalszej perspektywie kontraktów terminowych. Wersja pilotażowa platformy ma zacząć funkcjonować od marca 2020 r. i na razie będzie obejmowała transakcje dotyczące wyłącznie pszenicy. Projekt ten realizowany jest przez kilka instytucji, ale rolę lidera pełni Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa.

Prezes Kacperczyk nie ukrywa, że producenci zbóż liczą także na rozwój infrastruktury portowej, która umożliwiłaby szybki załadunek ziarna oraz zwiększyła możliwości eksportowe Polski. Marian Borek, zastępca dyrektora Departamentu Rynków Rolnych w ministerstwie rolnictwa zapewnia, że trwają analizy w tym zakresie. – Myślę, że będziemy mieli postęp w tej sprawie – podkreśla.

Pod dyktando innych

Jak wyjaśnia Łopaciuk, Polska jest dość dużym producentem zbóż, ale niewiele z tego co produkujemy trafia do obrotu (ok. 30 proc.), przez co nasz wpływ na światowy rynek i ceny również jest niewielki. – Nie my dyktujemy ceny, to inni nam je dyktują – podkreśla. A dokładniej, najwięksi światowi producenci i eksporterzy zbóż. Przez wiele lat ośrodek tego dyktatu znajdował się w Zatoce Meksykańskiej, a punktem odniesienia było to, co działo się w Stanach Zjednoczonych i Ameryce Południowej. – Teraz większy wpływ na światowe ceny ma to, co dzieje się w portach Morza Czarnego, ponieważ w ostatnich latach największymi eksporterami zbóż są Rosja i Ukraina – podkreśla Łopaciuk.

Od początku sezonu, tj. od 1 lipca, do początku września obserwowana była tendencja spadkowa cen na światowych giełdach, po czym nastąpiło jej odwrócenie i ceny zaczęły stopniowo rosnąć, chociaż przez cały czas znajdowały się poniżej poziomu notowań z poprzedniego sezonu. Tendencja wzrostowa zatrzymała się na początku grudnia.

Według Łopaciuka, sytuacja podażowo-popytowa na rynkach zagranicznych wskazuje, że w pierwszym kwartale 2020 r., ceny większości gatunków zbóż na świecie będą niższe o 5-15 proc. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego sezonu. Ma to dotyczyć również Polski. Analityk IERiGŻ-PIB wskazuje, że ceny pszenicy konsumpcyjnej mogą kształtować się w tym okresie na poziomie 710-760 zł/t, pszenicy średnio między 680 a 730 zł/t, a żyta od 560 do 610 zł/t.

Także analitycy KOWR prognozują, że w kolejnych miesiącach sezonu 2019/20 globalny popyt na zboża, przy malejących zapasach, będzie wywierał presję na wzrost cen. Wzrost ten będzie jednak ograniczany dużą podażą ziarna, zwłaszcza pochodzącego z Europy Wschodniej (Rosja i Ukraina). Zmiany cen ziarna na rynkach zagranicznych (szczególnie w UE) będą determinowały zmiany cen w kraju. W tej sytuacji krajowe ceny skupu zbóż do końca pierwszego kwartału 2020 r. mogą wykazywać sezonową tendencję wzrostową. Poziom cen zbóż może być jednak niższy niż przed rokiem.

Cały tekst można przeczytać w styczniowym numerze miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”

Alicja Siuda
Fot. Tytus Żmijewski


Komentarze
Dodaj komentarz