Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy uważasz, że w Polsce powinien obowiązywać zakaz hodowli zwierząt futerkowych i zakaz uboju rytualnego (poza potrzebami krajowych wspólnot religijnych)?
 
Tak
Nie
Nie mam zdania


Artykuł z numeru: 10/2020

Piątka dla zwierząt nie podoba się rolnikom


Rano 18 września, po całonocnych obradach, Sejm przegłosował nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, na której bardzo zależało liderowi Zjednoczonej Prawicy Jarosławowi Kaczyńskiemu. Nowela zawiera dwa zapisy ważne dla rolników: zakaz hodowli zwierząt na futra i ograniczenie wykonywania uboju rytualnego.

Za przyjęciem nowelizacji głosowało 356 posłów, 75 było przeciw, a 18 wstrzymało się od głosu. Spośród 229 głosujących przedstawicieli Zjednoczonej Prawicy nowelizację poparło 176, w tym minister rozwoju Jadwiga Emilewicz (Porozumienie). Natomiast przeciw noweli zagłosowało 38 posłów klubu PiS (mimo dyscypliny), w tym minister rolnictwa Jan K. Ardanowski, wszyscy posłowie Solidarnej Polski i dwóch Porozumienia. 15 posłów Porozumienia wstrzymało się od głosu.

Spośród ugrupowań opozycyjnych, przeciw nowelizacji zagłosowała cała Konfederacja. Ponadto z zapisami projektu nie zgodziło się czterech posłów Koalicji Obywatelskiej i 22 przedstawicieli klubu PSL-Kukiz'15. Od głosu wstrzymało się dwóch posłów PSL-Kukiz'15 oraz jeden KO.

Po tym głosowaniu decyzją prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w prawach członka partii zawieszonych zostało 14 posłów PiS: Jan K. Ardanowski, Katarzyna Czochara, Zbigniew Dolata, Teresa Glenc, Agnieszka Górska, Teresa Hałas, Lech Kołakowski, Henryk Kowalczyk, Jerzy Małecki, Krzysztof Szulowski, Piotr Uściński, Marek Wesoły, Bartłomiej  Wróblewski i Sławomir Zawiślak.

Dzisiaj norka, jutro świnia

„Dzisiaj norka, jutro świnia i hodowli w Polsce ni ma” – to jedno z haseł, które nieśli na transparentach rolnicy protestujący 16 września przeciwko zmianie przepisów dotyczących ochrony zwierząt. Protest zaczął się o 9.00 przed siedzibą Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie, a skończył pod Sejmem, który właśnie tego dnia rozpoczął debatę nad dwoma projektami nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt (autorstwa PiS i PO).

Protest na ul. Nowogrodzkiej zorganizowali Polski Związek Hodowców Zwierząt Futerkowych i AGROUnia. Dołączyli działacze Samoobrony oraz posłowie Konfederacji, PSL i Kukiz’15.

Protestujący najpierw usiłowali wejść do budynku, w którym mieści się siedziba PiS i spotkać się z prezesem partii rządzącej, który uważany jest za autora propozycji najważniejszych zmian w ustawie o ochronie zwierząt. Policja broniła jednak dzielnie wejścia do obiektu. Po długich negocjacjach do sekretariatu Jarosława Kaczyńskiego wpuszczono jednak kilkoro przedstawicieli protestujących, m.in. Szczepana Wójcika (hodowca norek w Góreczkach, PZHZF), Renatę Beger (dawno niewidziana działaczka Samoobrony), Michała Kołodziejczaka (lider AGROUnii) i Sławomira Izdebskiego (przewodniczący OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych). Złożyli oni petycję przedstawiającą stanowisko rolników w sprawie „Piątki dla zwierząt”.

- To jest rozbudzenie nienawiści do zwykłych praktyk hodowlanych. Ogłupianie społeczeństwa, które potem postrzega te praktyki jako bestialstwo, jest obezwładniające. Trzeba rozpocząć dużą akcję edukacji społeczeństwa, żeby zobaczyli, jak te hodowle wyglądają i że to jest zgodne z przepisami. Niech Polacy zrozumieją, że PiS próbuje zabić dobre konkurencyjne branże ekspertowe – mówił Krzysztof Bosak (Konfederacja) przed siedzibą PiS i porównał osoby występujące w obronie zwierząt do komunistów.

Rolnicy protestowali nie tylko przeciwko planowanemu zakazowi hodowli zwierząt na futra, ale także przeciwko ograniczeniu w Polsce uboju rytualnego do tego na potrzeby wspólnot religijnych działających w naszym kraju.

Protestujący po dwóch godzinach ruszyli z ul. Nowogrodzkiej na ul. Wiejską, gdzie z kolei wystąpił wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL). – Dzisiaj będziemy apelowali do prezydenta, żeby nie podpisywał tej ustawy, jeśli przejdzie przez parlament, bo to nie tylko problem hodowców zwierząt futerkowych, ale też wolności osobistej przedsiębiorców, którym będzie się wchodzić bez zezwolenia na teren gospodarstwa – mówił.

Po stronie protestujących opowiedziała się też posłanka PO Dorota Niedziela: – Nie jestem za hodowlą zwierząt futerkowych, ale uważam, że ta ustawa godzi w polskie rolnictwo i nie gwarantuje przedsiębiorcom zabezpieczeń – stwierdziła.

Do Sejmu weszła delegacja złożona z dziesięciu osób, które postulowały przerwanie obrad i podjęcie rozmów z protestującymi. Tak się jednak nie stało. – Zostaliśmy odciągnięci przez policję pod pretekstem spotkania się z rządzącymi, a w tym czasie naszym ludziom, którzy strajkowali, policja dawała mandaty. Była to dziwna gra, która miała na celu osłabienie całej tej grupy – podejrzewał Michał Kołodziejczak.

Zakazy i kontrole

Projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt autorstwa PiS zakłada m.in.:

- zakaz hodowli zwierząt futerkowych z wyjątkiem królików (ma wejść w życie po 12 miesiącach od opublikowania ustawy). Hodowcy mają otrzymać rekompensaty;

- ograniczenie uboju rytualnego zwierząt (bez ogłuszania) do wykonywanego tylko na potrzeby krajowych związków wyznaniowych (ma wejść w życie po 30 dniach od ogłoszenia ustawy – taki zapis jest w nowelizacji, a w uzasadnieniu czytamy, że po 12 miesiącach), przy czym ustawodawca nie zezwala się na stosowanie systemów krępujących bydło przez umieszczenie w klatkach obrotowych. Kwalifikacje osób uprawnionych do uboju rytualnego, jego warunki i metody określić ma w drodze rozporządzenia minister rolnictwa w porozumieniu z ministrem spraw wewnętrznych. Podmiotom wykonującym ubój rytualny ma przysługiwać rekompensata z budżetu państwa z tytułu ograniczenia lub zaprzestania tej działalności;

- zakaz trzymania zwierząt domowych na uwięzi na stałe (tylko do 12 godzin na dobę) oraz używania kolczatek (ma wejść w życie po 6 miesiącach od ogłoszenia ustawy). W przypadku tymczasowego uwiązania długość uwięzi musi wynosić co najmniej 6 m i zapewniać zwierzęciu korzystanie z powierzchni co najmniej 20 m2 . W przypadku trzymania zwierząt o wysokości do 50 cm w kłębie w kojcach, powierzchnia kojca nie może wynosić mniej niż 9 m2. W przypadku zwierząt o wysokości od 51 do 66 cm w kłębie powierzchnia kojca musi wynosić co najmniej 12 m2. Powyżej 66 cm wysokości zwierzęcia w kłębie powierzchnia kojca nie może wynosić mniej niż 15 m2

- powstanie dziewięcioosobowej Rady ds. zwierząt przy ministrze spraw wewnętrznych. W jej skład mają wejść przedstawiciele stowarzyszeń ochrony zwierząt, schronisk, instytucji naukowych, lekarze weterynarii oraz hodowcy. Organ ma składać roczne sprawozdania na temat dobrostanu zwierząt;

- zwiększenie uprawnień organizacji prozwierzęcych. W przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawienie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela zagraża jego życiu lub zdrowiu, przedstawiciele organizacji społecznej, w asyście policjanta lub strażnika gminnego i lekarza weterynarii odbierają mu zwierzę i zawiadamiają władze samorządu, a kosztami akcji służb obciąża się właściciela. W przypadku nieuzasadnionej interwencji kosztami obciąża się organizację.

PiS zdradziło polską wieś

Te pomysły nie spodobały się ministrowi rolnictwa Janowi K. Ardanowskiemu. Nie tylko głosował przeciw nowelizacji, ale wcześniej napisał list do niektórych posłów – co 15 września odkrył Onet.pl. Ardanowski daje w nim do zrozumienia, że PiS zdradziło polską wieś i ostrzega przed konsekwencjami przyjęcia zmian w ustawie o ochronie zwierząt. „Wprowadzenie kontrowersyjnej ustawy krótko po wyborach, w których polska wieś przesądziła o wyborze Andrzeja Dudy na stanowisko prezydenta RP, a pół roku wcześniej o wygraniu wyborów parlamentarnych przez Zjednoczoną Prawicę wywoła bardzo poważne konsekwencje polityczne” – napisał minister. Jego zdaniem, „urazy historyczne, żal i rozczarowanie chłopów mogą w trwały sposób zmienić geografię polityczną polskiego społeczeństwa i na trwałe stracić poparcie wsi dla partii prawicowych”. Minister rolnictwa uważa również, że cała sprawa uderzy w wiarygodność prezydenta, premiera i jego samego, bo jako szef resortu był „pewnego rodzaju żyrantem wsparcia PiS dla wsi”.

„Ubolewam, że mój głos w wewnętrznej dyskusji, rozesłany do niewielkiej grupy osób, został przez kogoś przekazany do portalu Onet.pl” – napisał w oświadczeniu minister Ardanowski. „Moim zdaniem, jest to element zorganizowanych działań, mających destabilizować scenę polityczną i szkodzić Polsce. Moje uwagi, bez mojej wiedzy i intencji, zostały przekazane do jednego z najbardziej antypolskich, zagranicznych mediów w naszym kraju, zaangażowanego bezpośrednio i wprost w spór polityczny po stronie „totalnej opozycji”, szkodzącego Polsce i działającego na rzecz obcych interesów”. 

Cały tekst można przeczytać w październikowym numerze miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”

Małgorzata Felińska
Fot. Krzysztof Zacharuk



Komentarze
Dodaj komentarz