Jaja drożeją, a żywiec się stabilizuje
2026-04-10
Wysoki popyt na jaja, straty w stadach i rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych w Europie. Sektor drobiarski wchodzi w okres wiosenny z podwyżkami cen jaj i stabilizacją na rynku żywca.
Od początku 2026 r. z jednej strony utrzymuje się silny popyt na jaja, z drugiej branża wciąż zmaga się ze skutkami strat w stadach wywołanych grypą ptaków oraz rzekomym pomorem drobiu. Problemy te mają już nie tylko charakter krajowy, ale obejmują największe rynki europejskie, istotnie wpływając na podaż i poziom cen. W efekcie cały sektor funkcjonuje dziś w warunkach podwyższonej niepewności, gdzie kluczowe znaczenie mają zarówno czynniki epizootyczne, jak i uwarunkowania międzynarodowe
Rynek jaj pod presją chorób i ograniczonej podaży
Rynek jaj w Polsce pozostaje w fazie wysokiego popytu i ograniczonej podaży, co przekłada się na utrzymujące się wysokie ceny. Sytuacja ma charakter nie tylko krajowy, ale również ogólnoeuropejski, a jej głównym źródłem są straty w pogłowiu drobiu spowodowane chorobami zakaźnymi oraz zmiany w strukturze popytu.
W ostatnich tygodniach rynek hurtowy jaj charakteryzował się systematycznymi wzrostami cen. Podwyżki następowały praktycznie z tygodnia na tydzień, co było efektem nakładających się czynników podażowych i popytowych.
– Popyt na jaja jest stale solidny i sądzimy, że jeszcze przez pewien czas taki pozostanie. W ostatnich tygodniach obserwowaliśmy dalsze wzrosty cen na rynku hurtowym – podkreśla Katarzyna Gawrońska, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.
Kluczowym czynnikiem wpływającym na sytuację rynkową są straty w stadach drobiu. Największe ubytki odnotowano w fermach utrzymujących kury w systemach ściółkowych oraz wolnowybiegowych, które okazały się najbardziej wrażliwe na skutki chorób. Jednocześnie to właśnie jaja pochodzące z tych systemów. określane jako alternatywne, cieszą się obecnie największym zainteresowaniem ze strony sieci handlowych. Wynika to z konsekwentnego odchodzenia przez handel detaliczny od sprzedaży jaj klatkowych.
– Popyt na jaja alternatywne, czyli inne niż klatkowe, pozostaje wysoki, ponieważ sieci handlowe wycofały je ze swojej oferty – zaznacza Gawrońska.
W efekcie rynek pozostaje napięty, a ceny wysokie. Branża przewiduje, że taki stan utrzyma się co najmniej do okresu świątecznego.
– Nie spodziewamy się jednak dalszych znaczących podwyżek cen detalicznych dla konsumentów – ocenia prezes KIPDiP.
W tym segmencie kluczową rolę odegrają działania promocyjne, szczególnie w dużych sieciach handlowych.
– Będą one prowadzić akcje promocyjne, aby przyciągnąć klientów, ponieważ jaja są produktem kluczowym w okresie wielkanocnym – mówi Katarzyna Gawrońska.
Problemy mają charakter europejski
Obecna sytuacja rynkowa nie jest zjawiskiem lokalnym. Problemy z podażą jaj widoczne są w całej Europie, gdzie skutki chorób zakaźnych odczuwają najwięksi producenci. Problemy dotyczą m.in. Niemiec, Holandii, Hiszpanii oraz Wielkiej Brytanii, która mimo że nie należy do Unii Europejskiej, pozostaje istotnym importerem jaj, w tym z Polski. Dodatkowym czynnikiem destabilizującym rynek jest rzekomy pomór drobiu, który obok grypy ptaków przyczynia się do redukcji stad. Do niedawna problem ten dotyczył głównie Polski, jednak w obecnym sezonie sytuacja zaczyna się zmieniać. Pierwsze sygnały pojawiły się na początku roku w Hiszpanii. Choć liczba ognisk nie jest tam wysoka, dynamika rozwoju choroby budzi wyraźne obawy. – W marcu odnotowano ognisko w dużym, półmilionowym stadzie kur niosek, co pokazuje, że problem zaczyna eskalować i obejmować kluczowy segment produkcji jaj – podkreśla ekspertka.
Mirosław Lewandowski
Fot. Tytus Żmijewski
Cały tekst można przeczytać w wydaniu 04/2026 miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”
Komentarze
Brak komentarzy