Genetyka bez granic
2026-09-25
Na podstawie wykładu dr. Donagha Berry’ego, Teagasc, Irlandia wygłoszonego podczas 33. Międzynarodowej Konferencji EHRC 2026.
Dlaczego buhaj uznawany za lidera w jednym kraju nie zawsze będzie najlepszym wyborem dla polskiego hodowcy? Odpowiedź kryje się w różnicach pomiędzy krajowymi indeksami hodowlanymi, które odzwierciedlają odmienne cele selekcyjne, systemy produkcji i metody oceny wartości genetycznej.
Współczesna hodowla bydła mlecznego coraz rzadziej zamyka się w granicach jednego kraju. Dostęp do materiału genetycznego z innych populacji pozwala nie tylko zwiększać różnorodność genetyczną, ale również korzystać z cech, które w danym państwie są oceniane słabiej lub w ogóle nie są jeszcze objęte krajowym systemem oceny. Z tego względu coraz większego znaczenia nabiera umiejętność właściwego interpretowania zagranicznych indeksów hodowlanych i porównywania wartości genetycznej buhajów pomiędzy krajami.
Cechy związane z emisją metanu
Najważniejszą korzyścią wynikającą z analizy zagranicznych systemów oceny jest szerszy dostęp do genetyki. W populacjach holsztyńskich umożliwia to poszerzenie puli genów, ograniczenie zbyt wąskiego wykorzystania określonych linii i zwiększenie możliwości selekcyjnych. Jednocześnie pozwala sięgać po cechy, które w jednym kraju są już dobrze opisane, podczas gdy w innym dopiero zaczynają być uwzględniane. Dobrym przykładem są cechy związane z emisją metanu. Nie wszystkie kraje dysponują własnymi, rozbudowanymi ocenami w tym zakresie, dlatego import genetyki z populacji, w których dana cecha została już dobrze scharakteryzowana, może być sposobem na przyspieszenie postępu hodowlanego. Nie oznacza to jednak, że każdy wysoko oceniany buhaj za granicą będzie równie wartościowy w Polsce. Zwierzę powinno odpowiadać celom hodowlanym danego gospodarstwa, a jego genetyka musi być użyteczna w określonym systemie produkcji. Znaczenie ma także odmienność genetyczna oraz praktyczna możliwość wykorzystania materiału hodowlanego.
Ten sam buhaj, zupełnie inny ranking
W analizie porównano 22 indeksy hodowlane, obejmujące 21 krajów oraz indeks TPI, a oceną objęto około 50 tys. buhajów. Założenie było proste: sprawdzić, jak te same zwierzęta są klasyfikowane w różnych systemach oceny. Jeżeli korelacja pomiędzy dwoma rankingami wynosi 1, oznacza to, że kolejność buhajów jest praktycznie identyczna. Wartość bliska 0 wskazuje natomiast na bardzo duże różnice. Średnia korelacja pomiędzy analizowanymi indeksami wyniosła około 0,65, co pokazuje, że rozbieżności są znaczne. W skrajnych przypadkach korelacja spadała nawet do około 0,24, natomiast pomiędzy najbardziej zbliżonymi systemami dochodziła do 0,87. W wielu zestawieniach osiągała około 0,80, co oznaczało bardzo podobny ranking buhajów. Polski indeks wykazywał średnio korelację na poziomie około 0,64 względem pozostałych systemów. Jednocześnie był stosunkowo zbliżony do indeksów stosowanych w Europie kontynentalnej i Stanach Zjednoczonych, co można wiązać z podobieństwem systemów produkcji.
Pastwisko i obora tworzą inne potrzeby hodowlane
Jedną z najbardziej wyraźnych różnic zaobserwowano pomiędzy krajami opartymi na intensywnym wypasie a tymi, w których dominuje utrzymanie zwierząt w oborze. Irlandia i Nowa Zelandia wyróżniały się na tle pozostałych systemów. Ich indeksy były znacznie słabiej skorelowane z rankingami pochodzącymi z krajów prowadzących bardziej intensywną, oborową produkcję mleka. Wynika to z faktu, że środowisko produkcji w ogromnym stopniu wpływa na to, jakie cechy mają największą wartość ekonomiczną.
tekst i fot. Remigiusz Kryszewski
Cały tekst można przeczytać w wydaniu 09-10/2026 miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”
Komentarze
Brak komentarzy