Kohabitacja po wiejsku
2026-09-25
Choć działają równolegle, a interes wsi traktują priorytetowo, ich współpraca jest daleka od owocnej. Można nawet rzec, że rolnictwo za ich sprawą również odczuwa skutki kohabitacji na szczytach władzy. Prezydent i minister rolnictwa, bo o nich mowa, od roku prezentują rozbieżne wizje rozwoju Polski lokalnej. Obaj mają silny wpływ na legislację oraz daleko sięgające ambicje polityczne. Od roku wychodzą z inicjatywami, proponują rozwiązania, ale… wzajemnie neutralizują okazje do swoich sukcesów. Tak było przez ostatnich 12 miesięcy i wiele wskazuje na to, że do końca kadencji w tej materii nie zmieni się wiele.
Rządzące w resorcie rolnictwa Polskie Stronnictwo Ludowe od początku miało w Pałacu Prezydenckim „pod górkę”. Najpierw desygnowani tam działacze skazani byli na współpracę z Andrzejem Dudą. Jego następca, również z przeciwnej strony politycznej barykady, nadał tym relacjom zupełnie inny wymiar i dynamikę. W efekcie prezydent Karol Nawrocki nie miał zbyt wielu okazji do wspólnych rozmów z ministrem Stefanem Krajewskim na temat problemów i wyzwań stojących przed polskim rolnictwem. Nie zmienił tego gorący okres festiwali, dożynek oraz lokalnych wydarzeń sprzyjających choćby kurtuazyjnej wymianie uprzejmości. I trudno podejrzewać, że stoi za tym przypadek.
Raz lepiej, raz gorzej. Ale do przodu
Minister Stefan Krajewski w funkcjonowanie resortu angażuje się od początku bieżącej kadencji. Po raz pierwszy w nowej roli próg MRIRW przekroczył 13 grudnia 2023 r. – najpierw jako sekretarz stanu i „prawa ręka” ówczesnego ministra Czesława Siekierskiego. Na urzędzie ostatecznie zastąpił go po rekonstrukcji 24 lipca zeszłego roku. Od początku deklarował chęć przyspieszenia i uproszczenia procedur, zwiększenia ochrony dla produkcji zwierzęcej, jak również walkę w Brukseli o korzystne rozwiązania w ramach przyszłej Wspólnej Polityki Rolnej UE.
Jednym z pierwszych „testów siły” dla nowego szefa MRiRW było sprawne wygaszenie afery ze 160-hektarową działką w Zabłotni nieopodal Grodziska Mazowieckiego. To grunt przewidziany pod budowę sieci szybkich kolei w ramach projektu Port Polska (dawniej CPK). Nadzorowany przez ministra Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa przez prawie 2 lata nie decydował się na przysługujące mu prawo odkupu ziemi, po tym, jak prywatnemu inwestorowi sprzedano ją jeszcze w okresie rządów PiS (sprawę opisywał portal Wirtualna Polska). Ostatecznie przy aktywnym udziale Krajewskiego ziemia przez lata wykorzystywana pod uprawy wróciła do państwowego zasobu na potrzeby inwestycji.
Na początek pracy Krajewskiego przypadła również walka o poprawę sytuacji rolników w związku z wdrożeniem handlowego porozumienia UE z Mercosur (sojuszem Argentyny, Brazylii, Paragwaju i Urugwaju). Udało mu się z jednej strony przeforsować (choć z trudem) przez Radę Ministrów wniosek o zaskarżenie zapisów umowy do TSUE, z drugiej przygotować ustawę traktującą bardziej restrykcyjnie importowaną żywność z pozostałościami niektórych pestycydów. W pierwszych miesiącach jego urzędowania, z resortu wyszły też regulacje dotyczące: wydłużenia zakazu sprzedaży państwowej ziemi rolnej o kolejne 10 lat, poszerzenia wsparcia z Funduszu Ochrony Rolnictwa czy cyfryzacji za sprawą ułatwień do korzystania z dronów. Stefan Krajewski mógł też liczyć na przychylność rządzącej koalicji, gdy w lutym w Sejmie pojawił się wniosek PiS o wyrażenie wobec niego wotum nieufności.
Polityk PSL notował też porażki. Fiaskiem zakończyło się procedowanie flagowej ustawy o tzw. aktywnym rolniku, mającej wspomóc efektywny rozdział środków z dopłat i płatności bezpośrednich. Propozycję zawetował finalnie prezydent Karol Nawrocki. Ostatnie miesiące to także kolejne protesty rolników w różnych częściach kraju będące pokłosiem chronicznego kryzysu na wielu rynkach rolnych. Część inicjatyw wspierały również środowiska skupione wokół kancelarii głowy państwa.
tito
fot. MRiRW
Cały tekst można przeczytać w wydaniu 09-10/2026 miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”
Komentarze
Brak komentarzy