Między globalną konkurencją a lokalnym rynkiem
2026-04-10
Rosnąca konkurencja zagraniczna, niewystarczająca promocja rodzimej wieprzowiny, słaba integracja hodowców oraz problemy z oznakowaniem i certyfikacją mięsa. Aby utrzymać konkurencyjność i chronić własny rynek potrzebne są spójne działania w zakresie lobbingu, marketingu i tworzenia marek premium.
Negatywny obraz wieprzowiny w mediach, niejasne dane o liczbie zwierząt w kraju, niska przynależność hodowców do stowarzyszeń oraz niewykorzystany potencjał Funduszu Promocji Mięsa Wieprzowego to tylko niektóre z wyzwań, z którymi mierzy się polski sektor. Podczas Targów Ferma w Łodzi odbyła się debata pod hasłem: Mercosur, Ukraina, Polska – co nas czeka? Jej uczestnicy rozmawiali o zagrożeniach, szansach i koniecznych zmianach w sektorze trzody chlewnej.
Mercosur: niewielkie kontyngenty, realne ryzyko
W dyskusji o umowie UE – Mercosur często pojawia się argument, że proponowane limity importowe wieprzowiny są zbyt małe, aby realnie zagrozić europejskim producentom. Jednak, jak podkreślają eksperci, problem nie leży w samych liczbach, lecz w długofalowych mechanizmach rynku i konkurencyjności producentów spoza UE.
– Jeżeli spojrzymy na limit 25 tys. ton przy produkcji wieprzowiny w Unii Europejskiej na poziomie około 20 mln ton, jest to dosłownie promil. W Polsce, gdzie produkujemy ok. 2 mln ton, ten wolumen również wydaje się niewielki. Można więc odnieść wrażenie, że to żaden problem – zauważył dr Łukasz Kryszak z Agro Integracji, dodając:
– Tyle że w takie założenia nikt nie wierzy. Każda umowa handlowa musi być korzystna dla obu stron. Nie ma scenariusza, w którym jedna otwiera rynek szeroko, a druga ogranicza się do symbolicznych ilości. Nawet jeśli kontyngenty będą przestrzegane na początku, w dłuższej perspektywie zostaną one zwiększone. I wtedy wpływ na rynek będzie znacznie większy, niż dziś się zakłada.
Ekspert zwrócił również uwagę na fundamentalną przewagę kosztową krajów Mercosur, szczególnie Brazylii.
– Koszty produkcji tuczników w Brazylii są znacząco niższe. Wynika to m.in. z mniejszych kosztów pasz. Fermy są tańsze w budowie, działa też mniejsza presja środowiskowa i społeczna. Brazylia jest już jednym z największych producentów wieprzowiny na świecie, więc przy takiej skali i kosztach naturalne jest, że będzie szukać możliwości zwiększenia eksportu i to na poziomie zdecydowanie wyższym niż 25 tys. ton rocznie – mówił Łukasz Kryszak.
Z kolei Bogusław Prałat, prezes Polskiego Związku Niezależnych Producentów Świń, oceniał bezpośredni wpływ Mercosuru na rynek wieprzowiny w UE jako ograniczony, wskazując inne, potencjalnie bardziej dotkliwe skutki.
– Moim zdaniem sama wieprzowina z tych państw nie będzie miała dla nas aż tak dużych konsekwencji. Większym zagrożeniem jest to, że Brazylia, rozwijając produkcję, zacznie wchodzić na rynki, na które dziś eksportujemy mięso. To tam możemy stracić najwięcej. Dlatego kluczowe pytanie brzmi: czy Unia Europejska powinna dalej zwiększać produkcję, czy raczej dostosować ją do zmieniających się realiów rynku – pytał.
Ukraina to potencjał, który budzi największe obawy
Znacznie więcej emocji niż Mercosur wśród przedstawicieli branży budzi obecnie scenariusz integracji Ukrainy z rynkiem unijnym. W opinii części ekspertów może to oznaczać fundamentalną zmianę układu sił w europejskiej produkcji wieprzowiny.
– Jeżeli wpuścimy Ukrainę do Unii Europejskiej na ogólnych zasadach, to mówiąc kolokwialnie, możemy zwijać nasz interes. Oni są w stanie wyżywić całą Europę – ostrzegał dr Janusz Wojtczak, wiceprezes POLPIG, dodając:
– My ponad 20 lat temu byliśmy w podobnej sytuacji. Przed stowarzyszeniem z UE Polska była potęgą, piątym eksporterem wieprzowiny na świecie, z pogłowiem porównywalnym do Hiszpanii. Mieliśmy ogromny potencjał i Unia doskonale o tym wiedziała.
Jak przypomina, przełomowym momentem okazały się bariery zdrowotne i handlowe.
– Zostaliśmy zatrzymani jednym małym wirusem, chorobą Aujeszkyego. Wprowadzono ograniczenia i nie wpuszczono nas na rynek, bo nie byliśmy gotowi. Dlatego dziś musimy szukać narzędzi, które pozwolą ograniczyć potencjalny napływ towaru z Ukrainy.
tekst i fot. Mirosław Lewandowski
Cały tekst można przeczytać w wydaniu 04/2026 miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”
Komentarze
Brak komentarzy