Nie zalejesz, nie pojedziesz
2026-09-25
Gdy wyjazd w pole kosztuje coraz więcej, a ceny płodów rolnych nie nadążają za kosztami, rachunek za bieżące prace staje się jeszcze trudniejszy do zamknięcia. Ponownie drożejący olej napędowy może okazać się zalążkiem nowych wyzwań dla sektora. W ślad za cenami ropy rosną koszty transportu, energii, nawozów i niemal wszystkich usług dookoła rolnictwa. Organizacje rolnicze domagają się szybkiego wsparcia w newralgicznym czasie żniw. Resort rolnictwa mówi o pomocy, ale na nią trzeba będzie jeszcze poczekać.
Jak co roku czas zbiorów jest ukoronowaniem całego cyklu prac zmierzających do uzyskania obfitych i jakościowych plonów. Kombajny, ciągniki, przyczepy, samochody transportowe, suszarnie i urządzenia przeładunkowe pracują wówczas niemal bez przerwy. Bo w rolnictwie jak w każdym biznesie czas to pieniądz. Postój albo wydłużenie procesów oznacza ryzyko strat, a każda godzina pracy maszyn to kolejne litry oleju napędowego. W ostatnich tygodniach jego ceny ponownie zaczęły rosnąć, i to o dziesiątki procent. Działo się to proporcjonalnie do skali zamieszania wokół deklaracji polityków o rzekomej stabilizacji w rejonie Zatoki Perskiej oraz kluczowej dla transportu ropy cieśniny Ormuz. Wskutek fiaska kolejnych rozmów pokojowych między USA a Iranem od lipca cena ropy ponownie zaczęła przypominać tę z pierwszego półrocza. Pod koniec lipca cena baryłki na światowych giełdach raz jeszcze przekroczyła psychologiczny pułap 100 dolarów, a w sierpniu – 90 dolarów. Na wsi z tego tytułu radości nie było i nie zmieniła tego nawet druga odsłona rządowego programu obniżek – CPN.
Żniwa liczone w litrach
Paliwo stało się jednym z najbardziej widocznych symboli presji kosztowej, z którą mierzy się obecnie rolnictwo. Wysokie ceny nie dotyczą samego tankowania. Droższy olej napędowy oznacza równocześnie wyższe stawki usług rolniczych, transportu, suszenia i prac wykonywanych przez firmy zewnętrzne. Dla przykładu, jeżeli gospodarstwo korzysta z usługowego zbioru zbóż cena paliwa prędzej czy później pojawi się na fakturze za taką pracę. Rolnik nie ma jednak możliwości przeniesienia tych kosztów na odbiorcę, ponieważ ceny zboża nie pokrywają zwiększonych kosztów jego produkcji. Innymi słowy, gdy stałe wydatki rosną, nie oznacza to automatycznie wyższej oferowanej ceny sprzedaży. W efekcie koszty stałe ścinają rolnikom marże lub powodują czasową utratę rentowności biznesu.
Ropa znów zakładnikiem polityki
Źródłem problemów rolników pozostaje niepewna sytuacja na światowym rynku ropy. Od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie plantatorzy i hodowcy z niepokojem odbierają informacje dotyczące zakłóceń w wydobyciu oraz bezpieczeństwie transportu surowców energetycznych przez Zatokę Perską. Obecna sytuacja pokazuje, jak bardzo ceny energii uzależnione są od wydarzeń, na które polskie gospodarstwa rolne nie mają wpływu. To samo dotyczy cen ropy na stacjach, na które poza ceną samego surowca składa się jeszcze lista innych elementów, przede wszystkim podatków. Dla rolników taki stan zawieszenia oznacza jedno: trudno jest zaplanować kolejne miesiące pracy bez uwzględnienia konkretnych wydatków na paliwo. Za tym pójdą zaś kolejne niewiadome: ostateczne koszty przewozu zboża do elewatora, kukurydzy do suszarni, nawozów do gospodarstwa czy pasz do budynków inwentarskich. Droższe paliwa oznaczają również droższą energię. Suszenie ziarna, wentylacja, chłodzenie mleka, praca dojarek, oświetlenie budynków czy obsługa innych urządzeń elektrycznych generują kolejne rachunki z wyższymi kwotami.
Obszarem, na który z pewnością wpłyną ceny paliw, są również środki produkcji. Dotyczy to m.in. nawozów, tworzyw sztucznych, opakowań, środków transportu czy części zamiennych do maszyn. Wszystkie te elementy, składające się na codzienne funkcjonowanie gospodarstwa, powodują, że rolnik odczuwa skutki kryzysu paliwowego nawet wtedy, gdy bezpośrednio nie musi zaopatrywać się w paliwo.
tito
fot. Dariusz Kucman
Cały tekst można przeczytać w wydaniu 09-10/2026 miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”
Komentarze
Brak komentarzy