O jakość gleby dbają dżdżownice
2025-04-02
Wiesław Gryn od lat troszczy się o zdrowie swojej ziemi, stosując innowacyjne metody upraw i wspierając rozwój naturalnego życia biologicznego, w tym dżdżownic. Dzięki modernizacji i budowie własnego sprzętu oraz precyzyjnej uprawie, gospodarz unika nadmiernego ubijania gleby, co przekłada się m.in. na głębsze ukorzenianie roślin.
Historia gospodarstwa Wiesława Gryna sięga 28 lutego 1785 r., kiedy to jego przodkowie, będący niemieckimi kolonistami, zawarli kontrakt z Andrzejem Zamojskim, ówczesnym
ordynatorem terenów na Lubelszczyźnie. Na mocy tej umowy rodzina Grynów otrzymała 27 ha ziemi we wsi Rogów, co pozwoliło im rozpocząć działalność rolniczą w tej malowniczej części Polski. W ramach osadnictwa Zamojski sprowadził łącznie 100 osób, głównie rzemieślników, którzy swoją pracą znacząco przyczynili się do rozwoju regionu, pozostawiając trwały ślad w jego historii.
Stale powiększa gospodarstwo
Wiesław Gryn urodził się w Koronowie koło Bydgoszczy, jednak w 1962 r. wieku 4 lat wraz z rodzicami powrócił w rodzinne strony. Tam, w otoczeniu natury, dorastał i stopniowo wchodził w świat rolnictwa, które stało się nie tylko jego pasją, ale i sposobem na życie.
– We wrześniu 1988 r. otrzymałem od ojca 2 ha ziemi, w skład których wchodziło podwórze z zabudowaniami oraz park, a także 5 ha pola. To właśnie wtedy zaczęła się moja droga w prowadzeniu własnego gospodarstwa, które z biegiem lat sukcesywnie rozwijałem przeznaczając wszystkie zarobione pieniądze na zakup kolejnych gruntów – tłumaczy rolnik, dodając: – Na przestrzeni lat od Skarbu Państwa kupiłem nie więcej niż 50 ha ziemi, a pozostałe grunty nabywałem od prywatnych osób, zawsze oferując wyższą cenę niż konkurencja. Początkowo, kupując grunty, za 1 ha płaciłem równowartość 10-20 ton pszenicy. Obecnie ceny są tak wysokie, że za 1 ha trzeba zapłacić równowartość około 100 ton pszenicy.
Ostatnią inwestycją rolnika był zakup 50 ha ziemi oraz dzierżawa 100 ha. Obecnie przygotowuje się on do kolejnych zakupów. Jak podkreśla gospodarz, w jego rejonie nie ma dużej konkurencji, co sprawia, że ceny oscylują wokół 60 tys. zł za ha. Natomiast w miejscowościach oddalonych o około 30 km, gdzie zagęszczenie rolników jest większe, a ziemie lepsze, ceny osiągają nawet 100 tys. zł za ha.
Małe i rozdrobnione pola
Przedsiębiorca rolny prowadzi gospodarstwo wraz z żoną Bogusławą, synem Andrzejem i synową Agnieszką oraz córką Katarzyną i jej mężem. Kobiety odpowiadają za całą dokumentację, natomiast mężczyźni zajmują się parkiem maszynowym i pracami polowymi.
Grynowie gospodarują na łącznej powierzchni 1100 ha, z czego około 300 ha dzierżawią. Gospodarstwo jest mocno rozdrobnione, ponieważ podczas jego tworzenia przedsiębiorca rolny podpisał łącznie około 300 aktów notarialnych. Zdaniem Wiesława Gryna taka struktura ma jedną istotną zaletę – większą szansę na zakup przyległych gruntów, co pozwala na powiększenie poszczególnych pól i lepszą organizację pracy. Ich gleby reprezentują klasy od II do IV, a nawet V, obejmując zrekultywowane piaski, ziemie wapienne oraz lessowe, których jest najwięcej. Pola są rozproszone w trzech gminach, w promieniu 15 km od głównej bazy gospodarstwa. Największe z nich mają powierzchnię 70 ha, a gospodarz posiada trzy takie działki. Średnia wielkość pozostałych pól wynosi 6-7 ha. Ponadto są one położone na terenach pagórkowatych, co jest charakterystyczne dla krajobrazu Lubelszczyzny.
Drążą kanały i rozkładają resztki pożniwne
Gospodarz specjalizuje się w uprawie kukurydzy na ziarno (250 ha), pszenicy (530 ha), rzepaku (220 ha) oraz buraków cukrowych (100 ha).
– Staramy się żeby buraki na to samo pole wracały nie szybciej niż po 4-5 latach, rzepak po 3 latach, parzenica po roku przerwy, a z kukurydzą bywa różnie. Dzięki takiemu zmianowaniu nie tylko chronimy się przed szkodnikami i chorobami roślin, ale uzyskujemy również wyższe plony zbóż o około 1 tony z ha – podkreśla gospodarz.
Na najstarszych polach od prawie 20 lat Wiesław Gryn nie stosuje orki, zastępując ją płytką uprawą. Dzięki tej zmianie gleba odzyskała swoje naturalne właściwości, a życie biologiczne zostało przywrócone. Efektem tej zmiany jest wyjątkowo duże zagęszczenie dżdżownic, które świadczy o poprawie jakości gleby i jej zdrowotności. Drążą one korytarze w glebie, nie tylko napowietrzają ją, ale także przyczyniają się do odprowadzania nadmiaru wody, zapobiegając tworzeniu się zastoisk. Ponadto, dżdżownice przyspieszają rozkład resztek pożniwnych, które po przejściu przez ich układ pokarmowy stają się łatwo dostępnym źródłem składników pokarmowych dla roślin. Dzięki temu gleba staje się bardziej żyzna, co przekłada się na lepsze zakorzenienie się roślin, wyższe plony i zdrowsze rośliny.
– Większość rolników uprawia jedynie pierwsze 30 cm górnej warstwy gleby. U nas dzięki dużej populacji dżdżownic korzenie upraw sięgają znacznie głębiej, bo aż do 1,5 metra w głąb, co potwierdziliśmy badaniami prowadzonymi w naszym gospodarstwie. W każdej bryle ziemi wykopanej łopatą znajduje się około 20 dżdżownic, co daje od 3 do 5 ton na 1 ha – podkreśla rolnik.
Ograniczają degradację wodną
Jak podkreślił gospodarz, dżdżownice przyczyniają się do doskonałego wymieszania gleby, a także nawożą ją swoimi odchodami tzw. koprolitem bogatym w fosfor, który powstaje w procesie przerabiania materii organicznej. Szczególnie istotną zaletą ich działalności jest poprawa drenażu gleby, co umożliwia lepsze wsiąkanie wody. Jest to niezwykle ważne zwłaszcza na pagórkowatym terenie, gdzie ryzyko wymywania składników odżywczych oraz degradacji gleby są wysokie. Dzięki obecności dżdżownic gleba uzyskuje gruzełkowatą i porowatą strukturę oraz wiąże więcej węgla, a dzięki drążonym przez nie kanałom dochodzi do głębszego ukorzeniania się kolejnych upraw. Przekłada się to na lepsze wykorzystanie wody, co zwiększa odporność na suszę, a także wiosenne przymrozki oraz sprawniejsze wykorzystanie składników pokarmowych znajdujących się w glebie.
– Aby zadbać o rozwój dżdżownic, pozostawiam na polach dużą ilość biomasy, która stanowi dla nich doskonałe pożywienie, wspierając tym samym naturalne procesy biologiczne gleby. Jednocześnie konieczna jest odpowiednia technika uprawy oraz rozważne stosowanie herbicydów – mówi Wiesław Gryn.
tekst i fot. Remigiusz Kryszewski
Cały tekst można przeczytać w wydaniu 04/2025 miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”
Komentarze
Brak komentarzy