Zrównoważone rolnictwo tylko ze zwierzętami

2025-04-02

Produkcja zwierzęca stabilizuje popyt na produkcję roślinną. Pozwala zagospodarować areały przeznaczone na uprawy przeznaczone na pasze. Bez niej nie będzie zrównoważonego rolnictwa.

Jednym z tematów poruszonych podczas 10. edycji Europejskiego Kongresu Menadżerów Agrobiznesu (EKMA) była rola produkcji zwierzęcej w zrównoważonym rolnictwie. Jej uczestnicy rozmawiali o wyzwaniach i zmianach w kontekście europejskich regulacji środowiskowych.

Zrównoważone rolnictwo musi przede wszystkim realizować aspekt ekonomiczny. Przecież produkcja oprócz spełniania norm środowiskowych ma przynosić zysk – rozpoczął debatę Jacek Czerniak, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi.

Bariery na drodze do rozwoju

Produkcja zwierzęca jest jedną z trudniejszych form produkcji rolnej uwarunkowana różnymi przepisami systemowymi i środowiskowymi, szczególnie w realiach Polski. Staramy się zmieniać prawo, zwłaszcza likwidować pewne bariery dotyczące planowania przestrzennego. Wiemy, że wydanie decyzji pozwolenia na budowę trwa dość długo, pojawiają się protesty, w których uczestniczą różne organizacje – kontynuował Jacek Czerniak.

Zdaniem Jana Kaźmierczaka, rolnika, prezesa zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Obrony Praw Rolników, Producentów i Przetwórców Rolnych, procedury dotyczące uzyskiwania pozwoleń nie są czytelne i stanowią ogromną barierę dla rozwoju hodowców i producentów zwierząt.

Wydaje się, że nadszedł czas na zmiany systemowe, ponieważ rolnicy bardzo często borykają się z sytuacją, kiedy uzyskując pozwolenie na budowę praktycznie nie mogą rozpocząć inwestycji. Zaczynają się protesty, pojawiają się nagle organizacje ekologiczne i zdarza się, że dochodzi do zmiany planu zagospodarowania przestrzennego, często niezgodnie z jego społeczno-gospodarczym przeznaczeniem – mówił Jan Kaźmierczak.

Rolnicy mierzą się też z nieuzasadnionymi atakami ze strony nie tylko aktywistów, ale również swoich sąsiadów, którzy przeprowadzają się z miast na wieś.

Znany jest przykład hodowcy świń spod Łodzi, który miał spełnione wszystkie pozwolenia, ale z powództwa cywilnego został pozwany przez sąsiadów do sądu i ten stwierdził, że powinien zapłacić im zadośćuczynienie w wysokości około 120 000 zł z odsetkami za uciążliwość zapachową wynikającą z jego działalności. Z drugiej strony w podobnej sprawie sąd w Szczecinie odrzucił wniosek dotyczący osób, które sprowadziły się na wieś z miasta – mówił Czerniak dodając, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska pracuje nad ustawą odorową, aby tego typu sprawy nie miały miejsca.

Choroby zakaźne paraliżują branżę

Jacek Czerniak mówił też o chorobach zakaźnych. Afrykański pomór świń jest u nas obecny od 2014 r. Od wielu lat zmagamy się też z grypą ptaków, a od zeszłego roku z rzekomym pomorem drobiu i chorobą niebieskiego języka. Ponadto tuż za naszą zachodnią granicą wybuchła pryszczyca. Kilka tygodni później jej ognisko pojawiło się na Węgrzech.

Jeśli chodzi o pryszczycę, pomimo różnych fake newsów, wierzymy naszym służbom weterynaryjnym, które zareagowały natychmiast tak, jak polskie prawo na to pozwala – mówił Czerniak, dodając:

Główny Inspektorat Weterynarii niezwłocznie reaguje na wszystkie jednostki wirusowe, ale niestety walka z nimi jest trudna, podobnie jak w przypadku ludzkich chorób. Są określone programy, do których musimy się stosować. Decyzje o wyznaczaniu stref w myśl obowiązujących przepisów podejmują powiatowi lekarze weterynarii. Od strony prawnej jest dobrze. Robimy więc wszystko, żeby priorytet bezpieczeństwa żywnościowego był realizowany.

Choroby drobiu

Powinniśmy robić wszystko, żeby choroby zakaźne drobiu nie wyłączały całego terytorium kraju z możliwości eksportu, który dla polskiego drobiarstwa jest kluczowy. Wiem, że ministerstwo rolnictwa działa w tym kierunku i jako producenci jesteśmy za to wdzięczni – mówił Jan Kaźmierczak.

Tak, prowadzimy rozmowy z Chinami w tym temacie. Na razie jesteśmy na etapie ustalania szczegółów. Nie jest jeszcze uzgodnione, czy wyłączony z eksportu ma być np. dany powiat, kilka powiatów wokół ogniska czy województwo, w którym ono wystąpiło. Na pewno dążymy do tego, żeby zakazem nie była objęta cała Polska – mówił Czerniak.

Polska a Ukraina i Mercosur

W kontekście militarnym wszyscy się zgadzamy, że trzeba pomagać Ukrainie, która walczy. Jesteśmy z nią solidarni, co pokazało nasze poświęcenie jako społeczeństwa. Inną kwestią są jednak stosunki gospodarcze – mówił Czerniak.

Przypomniał, że 5 czerwca przestaną obowiązywać autonomiczne środki handlowe UE (ATM), które wprowadziły tzw. mechanizmy ochronne.

Ukraina zagraża nam niemal z każdej strony. Mają zdecydowanie niższe koszty pracowników, są w stanie wyprodukować i zaoferować powtarzalny produkt na ogromną skalę i wyeksportować go na inny rynek, bo są atrakcyjni cenowo – alarmował rolnik Jan Kaźmierczak, który poruszył także temat umowy z krajami Mercosuru.

Na razie nie wiemy, w jakiej formie ta umowa zostanie zatwierdzona. Są oczywiście obawy o to, co po jej wejściu w życie stanie się z europejskimi producentami wołowiny i drobiu, dlatego my jako resort podjęliśmy negatywne stanowisko w tej sprawie i chciałbym, żeby to wybrzmiało. Przeciwna też jest Francja. Podczas naszej prezydencji w Radzie UE staramy się stworzyć mniejszość blokującą, ale póki co nie wiemy, czy to się uda – mówił Czerniak.

Skala produkcji w Brazylii, Argentynie jest tak potężna, że nie możemy się w ogóle z nią równać. Również jej koszty są tam zupełnie inne, nie wspominając o jakości oferowanych produktów oraz dobrostanie utrzymywanych tam zwierząt – mówił Jan Kaźmierczak.

Mirosław Lewandowski

fot. EKMA

Cały tekst można przeczytać w wydaniu 04/2025 miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”

Zapoznałem się z informacją o
administratorze i przetwarzaniu danych

Komentarze

Brak komentarzy