Produkcja jaj maleje, więc ceny rosną

2026-01-21

Ceny jaj szybują, podaż topnieje, a ogniska grypy ptaków i rzekomego pomoru drobiu paraliżują produkcję w całej Europie. Polska branża zmaga się jednocześnie z kryzysem zdrowotnym stad i presją tańszego importu spoza UE. Eksperci ostrzegają, że najbliższe tygodnie mogą przynieść kolejne turbulencje.

W polskim i europejskim sektorze jaj od kilku miesięcy obserwujemy napiętą sytuację podażową, która z każdym kolejnym tygodniem staje się coraz trudniejsza. Na rynkach hurtowych zaczyna brakować jaj, a ceny rosną szybciej, niż przewidywali nawet doświadczeni analitycy.
U podstaw obecnych problemów leży nałożenie się kilku niekorzystnych zjawisk. Przede wszystkim są to ogniska grypy ptaków (HPAI) występujące praktycznie w całej Europie oraz rzekomego pomoru drobiu (ND) w Polsce i wynikające z tego problemy z odbudową stad, a także trudności logistyczne. Jak podkreślają eksperci Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz (KIPDiP) nakładają się na to również niekorzystne dla europejskich producentów decyzje regulacyjne Komisji Europejskiej.

Podaż mocno ograniczona
Monitoring prowadzony przez KIPDiP pokazuje, że ceny jaj w hurcie wzrosły w ciągu roku o 50-60 proc. Jaja klatkowe w klasie M kosztują dziś około 75 gr, a L – 82 gr. Jeszcze droższe są jaja ściółkowe, których ceny wynoszą odpowiednio 88 i 95 gr.
Podaż nadal jest bardzo mocno napięta. Ceny są bardzo wysokie i utrzymują się na tym poziomie od wielu tygodni. Nie nastąpiła żadna grudniowa korekta, choć wielu analityków tego się spodziewało – mówi Katarzyna Gawrońska, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.
Eksperci zwracają uwagę, że nawet jeżeli ceny osiągnęły już poziom kulminacyjny, to nie ma dziś przesłanek do ich spadku. Odbudowa stad przebiega wolno, a nowe ogniska chorób drobiu regularnie uniemożliwiają planowane wstawienia.
Nie daliśmy rady odbudować stad po poprzednich chorobach zakaźnych, które je zdziesiątkowały. W rolnictwie nie da się, jak w fabryce, odtworzyć potencjału produkcyjnego w kilka tygodni. Ten proces trwa miesiącami, a teraz dodatkowo jest przerywany przez kolejne ogniska HPAI i ND – podkreśla Gawrońska.
Wielu producentów, którzy ucierpieli wiosną, do dziś nie zdołało wrócić do pełnej produkcji. Część z nich musiała nawet odwołać planowane wstawienia kur niosek przygotowujących produkcję pod Wielkanoc w 2026 r. W efekcie na rynku brakuje towaru przy jednocześnie wysokim popycie. Paradoksalnie obecna sytuacja podażowa zbiega się z okresem największego zapotrzebowania na jaja w Polsce. Choć powszechnie uważa się, że rekordowe zakupy przypadają na Wielkanoc, branża podkreśla, że to Boże Narodzenie generuje większą konsumpcję. Dlatego tak duże znaczenie ma fakt, że szczytowy popyt zderzył się z kulminacją problemów produkcyjnych.

Europa również jest w kryzysie
Do 12 grudnia ub.r. w Polsce wybuchło 110 ognisk wysoce zjadliwej grypy ptaków, w których znajdowało się 8 674 546 sztuk drobiu. Sytuacja nie dotyczy wyłącznie naszego kraju. W całej Europie HPAI rozwija się wyjątkowo intensywnie. Tylko w okresie od października 2025 r. do połowy grudnia potwierdzono 327 ognisk HPAI, z czego 135 w Niemczech, 72 we Francji, 23 we Włoszech, 20 w Polsce, 18 w Holandii (część z nich w największych zagłębiach produkcyjnych) po 8-9 w Belgii, Czechach, Hiszpanii i Danii.

Mirosław Lewandowski

Fot. Tytus Żmijewski

Cały tekst można przeczytać w wydaniu 01/2026 miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”

Zapoznałem się z informacją o
administratorze i przetwarzaniu danych

Komentarze

Brak komentarzy