Wołowina i drób z państw Mercosuru trafią do Europy

2026-02-23

Umowa z państwami Mercosur została podpisana. Polscy, ale także europejscy hodowcy i producenci zwierząt, którzy byli jej przeciwni, liczą teraz na klauzule ochronne po to, aby odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Umowa UE z krajami Mercosur, czyli Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem, została podpisana w stolicy Paragwaju 17 stycznia 2026 r. Po 25 latach negocjacji powstała największa strefa wolnego handlu na świecie. Jej parafowanie stało się punktem zapalnym dla środowisk rolniczych, ekspertów i polityków.

Umowa została podpisana, mleko się rozlało. Co prawda są jeszcze szanse, żeby ją zablokować, bo decyzją Parlamentu Europejskiego trafiła ona do TSUE. Piłka wciąż jest więc w grze, choć musimy przygotować się na wszystkie możliwe scenariusze – mówi Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny ( PPZW).

Umowa trafiła do TSUE

To od europosłów zależało, czy uruchomione zostaną dalsze procedury, w tym ewentualne skierowanie sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE). Zgłoszone zostały dwa praktycznie takie same wnioski, jeden autorstwa Krzysztofa Hetmana, drugi, złożony przez frakcje prawicowe, o niemal identycznym brzmieniu. Sytuację komplikowało dodatkowo stanowisko Europejskiej Partii Ludowej, formalnie sprzeciwiającej się kierowaniu sprawy do TSUE. Jednak, jak przypomina Zarzecki, europosłowie już nieraz głosowali inaczej niż ich grupa.

Tym bardziej że Hiszpanie, którzy są zwolennikami tej umowy, mają niebawem wybory i presja na eurodeputowanych z Europejskiej Partii Ludowej ze strony środowisk rolniczych jest tak duża, że ci zaczynają się zastanawiać, wbrew stanowisku EPL, czy tego wniosku od TSUE nie przegłosować – mówi Zarzecki.

Głosowanie odbyło się w środę, 21 stycznia. Za przyjęciem rezolucji kierującej umowę z krajami Mercosuru do TSUE zagłosowało 334 posłów przy sprzeciwie 324 oraz 11 głosach wstrzymujących się. Jej skierowanie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oznacza, że cała procedura szczegółowej analizy umowy oraz jej zgodności z traktatami rozpoczyna się od nowa. Ostateczną zgodę na zawarcie umowy PE może głosować dopiero po otrzymaniu opinii TSUE. W przypadku negatywnej opinii Trybunału, umowa w aktualnym kształcie nie będzie mogła wejść w życie.

Dokument jawny, ale nieprzeczytany
Najbardziej niepokojące w ocenie Zarzeckiego jest to, że debata o umowie trwa od miesięcy, a jednocześnie wielu komentatorów i polityków dopiero teraz odkrywa jej treść.
Mówimy o jawnym dokumencie od grudnia 2024 r., a część polityków sprawia wrażenie, jakby go pierwszy raz widziała. To nie najlepiej świadczy o poziomie dyskusji – zauważa.
Zaskoczeniem były choćby wątki dotyczące oznaczeń geograficznych. Dla ekspertów tematy te nie były nowe. Nagle po roku zaczyna się afera. A ludzie wypowiadają się o rzeczach, których nie czytali, nie znają kontekstu. I to dotyczy nawet środowisk rolniczych. – Nie o hasła chodzi, lecz o argumenty. Nie możemy tylko krzyczeć „stop Mercosur”, bo rolnictwo nie jest jedyną branżą w UE. Musimy umieć tłumaczyć, dlaczego w obecnej formie umowa nam nie odpowiada – mówi wiceprzewodniczący PPZW.

Wadliwe, ale przydatne klauzule ochronne
Najbardziej emocjonujące starcie dotyczy tzw. klauzul ochronnych, które mają chronić europejskie rolnictwo przed nadmiernym importem. O ich słabości mówią wszyscy, od organizacji branżowych po europosłów.
Klauzule post factum reagują dopiero po szkodzie. Nie są prewencyjne. Dlatego nie mogą być idealnym narzędziem – wyjaśnia Zarzecki.

tekst i fot. Mirosław Lewandowski

Cały tekst można przeczytać w wydaniu 02/2026 miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”

Zapoznałem się z informacją o
administratorze i przetwarzaniu danych

Komentarze

Brak komentarzy