Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy uważasz, że w Polsce powinien obowiązywać zakaz hodowli zwierząt futerkowych i zakaz uboju rytualnego (poza potrzebami krajowych wspólnot religijnych)?
 
Tak
Nie
Nie mam zdania


Artykuł z numeru: 4/2020

Rolnictwo w czasach zarazy


Odwołane targi, wystawy i konferencje, załatwianie spraw w bankach, agencjach i instytucjach rolnych wyłącznie przez internet lub telefon to najmniejsze zmartwienia rolników. Przerwane zostały łańcuchy dostaw, ceny warzyw i płodów rolnych idą gwałtownie w górę lub spadają. Nie wiadomo, czy i jaki będzie popyt na rośliny ozdobne.

Rolnictwo uważane jest za jedną z branż najmniej narażonych na problemy w związku z pandemią koronawirusa. I jedną z najbezpieczniejszych, ponieważ najwięcej zachorowań na Covid-19 odnotowuje się jednak w miastach, a nie na wsiach, gdzie nie dochodzi do tak częstych kontaktów między ludźmi. Ale jesteśmy dopiero na początku epidemii i nie wiadomo, co wydarzy się w najbliższych miesiącach. Wiadomo tylko, że także rolnikom wirus przysporzy mnóstwa problemów.

Przede wszystkim producenci rolni powinni zachować szczególną ostrożność w kontaktach z odbiorcami mleka, żywca, ziarna i innych produktów, z lekarzami weterynarii, przedstawicielami handlowymi czy doradcami rolnymi. Nie zaszkodzą maseczki i rękawiczki. Trzeba pamiętać o zachowaniu odpowiedniej odległości. Najlepiej nie wpuszczać do gospodarstwa osób, postronnych, np. klientów, którzy chcieliby skorzystać z rolniczego handlu detalicznego.

Ubój z konieczności?

Wykrycie koronawirusa SARS-Cov-2 u choćby jednego pracownika dużej fermy spowoduje, że cała załoga natychmiast objęta zostanie kwarantanną. A osoby z taką decyzją nie mogą opuszczać miejsca zamieszkania przez 14 dni. Sprawdzają to policjanci, którzy mogą nałożyć karę do 30 tys. zł za niewypełnienie przepisów specustawy. Co mają wówczas zrobić właściciele dużych ferm trzody chlewnej, bydła mlecznego, kóz czy owiec? Właściciele stadnin? Ogrodnicy prowadzący produkcję szklarniową? - Przepisy specustawy obowiązują wszystkie grupy zawodowe. Nie ma tu wyjątków – nie pozostawia wątpliwości Małgorzata Książyk, dyrektor biura prasowego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

- Dla nas to teraz największe zagrożenie i nierozwiązany problem, bo jeśli pojawi się konieczność kwarantanny pracowników fermy trzody chlewnej, właściciel nie może ich zastąpić nikim innym. Co stawia utrzymanie produkcji pod znakiem zapytania – mówi Aleksander Dargiewicz, prezes Krajowego Związku Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej POLPIG. – Zwierzęta padną, a straty materialne i wizerunkowe będą ogromne. Dotyczy to całej produkcji zwierzęcej, nie tylko ferm trzody. Konieczność zmiany przepisów zgłosiliśmy resortom rolnictwa i zdrowia. Na razie nie mamy odpowiedzi.

Grzegorz Brodziak, dyrektor zarządzający firmy Goodvalley w Przechlewie (woj. pomorskie), zajmującej się hodowlą i chowem trzody chlewnej oraz przerobem mięsa wieprzowego potwierdza, że kwarantanna to największe zagrożenie, bo ryzyko zachorowań ludzi jest ciągle małe. – Gdyby jednak ktoś z załogi zachorował, sanepid zbada, z kim miał kontakt. Jeśli służby zarządzą obowiązkową kwarantannę, nie będziemy mieć pracowników – mówi. – W przypadku zakładów mięsnych skutkowałoby to wyłączeniem linii produkcyjnej, ale w przypadku fermy, gdzie są żywe zwierzęta sytuacja będzie poważniejsza. My mamy chlewnie w ponad 20 lokalizacjach, więc możemy ewentualnie przerzucić zwierzęta i ludzi do innego obiektu. Ale jeśli problem dotyczyłby chlewni matecznej, gdzie jest potrzebna specjalistyczna wiedza i doświadczenie, to byłoby duże zagrożenie. Chcemy więc przy pomocy związku POLPIG doprowadzić do spotkania z głównymi inspektorami sanitarnym i weterynarii, aby spróbować wypracować inną formułę kwarantanny, specyficzną dla rolnictwa, która umożliwi pracownikom na kwarantannie dojeżdżanie do fermy pod warunkiem, że nie mieliby kontaktu z osobami nieobjętymi kwarantanną. Ferma pracowałaby wtedy w systemie weekendowym, z minimalną liczbą pracowników, którzy dbaliby o zadawanie pasz, pojenie, ewentualnie podawali zwierzętom leki, pilnowali krycia czy wyproszeń. To jednak wymaga nowelizacji specustawy. Jeśli to nie nastąpi, w przypadku braku obsługi fermy powiatowy lekarz weterynarii wyda decyzję o uboju z konieczności z uwagi na niezachowanie warunków dobrostanu zwierząt. Do tego nie chcemy dopuścić.  

Procedury na wypadek

Łatwiej mają gospodarstwa rodzinne prowadzące produkcję zwierzęcą. Nie ma żadnych przeszkód, aby w okresie kwarantanny opiekę nad swoimi zwierzętami na terenie domu lub gospodarstwa sprawował ich posiadacz, o ile stan zdrowia mu na to pozwala – poinformował w komunikacie z 17 marca Główny Inspektorat Weterynarii. Osoby, które nie mogą zapewnić w tym okresie zwierzętom opieki, powinny zwrócić się o pomoc do sąsiadów, znajomych lub rodziny i zorganizować opiekę nad stadem tak, aby wykluczyć bezpośredni kontakt opiekuna z osobą poddaną kwarantannie i jej rodziną.

Jak podaje GIW, osoby, które nie mogą skorzystać z tych rozwiązań powinny skontaktować się ze swoim urzędem gminy. Organy samorządu terytorialnego muszą zaangażować się we wsparcie osób objętych kwarantanną.

- Cały czas obawiam się wprowadzenia kwarantanny dla pracowników – mówiMaciej Raszka, ogrodnik z Łabiszyna w woj. kujawsko-pomorskim, producent roślin rabatowych pod szkłem, zatrudniający 20 osób: - Nie wiem, jak sobie wtedy poradzę. Ktoś musi przecież rośliny nawozić, podlewać, chronić, skarlać. Sam wytrzymam dwa, trzy dni, ale nie dwa tygodnie.

10 marca Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych rozmawiał z ministrem rolnictwa Janem K. Ardanowskim o pilnym opracowaniu wytycznych dla producentów rolnych w przypadku konieczności poddania się kwarantannie. „Sporządzenie takich procedur rozwieje wiele wątpliwości rolników, hodowców i pomoże odpowiednio przygotować się na wypadek wystąpienia koronawirusa” – czytamy w komunikacie KRiR. Będzie wtedy wiadomo, kto ma zająć się produkcją, kto i jak odbierze mleko z gospodarstw objętych kwarantanną, czy i na jakie odszkodowanie rolnicy będą mogli liczyć. 

Wyjechali i nie wrócą?

Kwarantanna to niejedyne zmartwienie rolników, prowadzących produkcję pracochłonną i zatrudniających liczne załogi. Które – przed pandemią – stanowili bardzo często pracownicy z Ukrainy. Część z nich pracuje nadal, ale ci, którym skończyły się wizy i pozwolenia na pracę musieli wrócić do swojego kraju. Ponieważ 15 marca rząd zamknął polskie granice dla obcokrajowców, nie mają oni możliwości powrotu, a właściciele gospodarstw nerwowo szukają pracowników, przy czym rzadko udaje im się zastąpić pracowników z Ukrainy polskimi.

17 marca Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych zwróciło się do premiera Mateusza Morawieckiego o możliwość pozostania w Polsce pracowników z Ukrainy, których brak grozi paraliżem produkcji rolno-spożywczej.

„W związku z decyzją polskiego rządu o zamknięciu granic dla obcokrajowców, prosimy o jak najszybszą interwencję w sprawie umożliwienia pozostania pracownikom z Ukrainy, którym kończy się możliwość pobytu na terenie naszego kraju” – napisał Sławomir Izdebski, przewodniczący OPZZRiOR. Wskazał, że dotąd Ukraińcy mogli pracować w Polsce na podstawie ruchu bezwizowego (maksymalnie 90 dni) lub wiz (od 6-12 miesięcy). Po tym okresie muszą wrócić na Ukrainę. „Do tej pory w ich miejsce rotacyjnie przyjeżdżali inni pracownicy z nowymi zezwoleniami i wizami. Umożliwienie dalszego legalnego pozostania pracowników z Ukrainy znajdujących się obecnie na terenie Polski bez konieczności ich wyjazdu na Ukrainę jest niezbędne dla całej polskiej gospodarki” – stwierdził Izdebski.

Także Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka podkreśla, że pracownicy z Ukrainy podejmują się ciężkiej pracy w wielu naszych gospodarstwach, tymczasem ci, którzy wyjechali na Ukrainę ze względu na kończące się wizy, obecnie nie mają możliwości powrotu do Polski. W tej sytuacji hodowcy mogą mieć problem ze znalezieniem pracowników do obsługi zwierząt. Zdaniem PFHBiPM, grozi to nawet zaprzestaniem prowadzonej przez nich działalności.

- Podjęliśmy starania, i to będzie w tej nowej ustawie, nad którą 26 i 27 marca pracować będzie Sejm, żeby dla pracowników sezonowych zagranicznych wydłużyć termin pobytu w Polsce. O to wnioskowali przetwórcy i rolnicy. Chodzi o to, żebyśmy nie stracili tych wartościowych pracowników, głównie zza wschodniej granicy, potrzebnych w polskim rolnictwie – odpowiedział minister rolnictwa Jan K. Ardanowski. 

Mogą przekraczać

A jaka jest teraz sytuacja rolników, którzy mają gospodarstwa (siedzibę) w Polsce, ale grunty w Polsce oraz po drugiej stronie granicy: na Słowacji, w Czechach lub na Litwie? Czy mogą nadal swobodnie przekraczać granicę w dowolnym miejscu? Czy obowiązuje ich kwarantanna? – zapytaliśmy ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego.

- Zidentyfikowaliśmy ten problem – odpowiedział minister Kamiński. – Rzeczywiście, są rolnicy, którzy mają gospodarstwa po obu stronach granic. Nie chcemy komplikować ich sytuacji. Wystarczy, że wystąpią o zgodę na przekraczanie granicy do miejscowego oddziału Straży Granicznej. Ustaliłem z komendantem głównym, że takie zgody będą udzielane, żeby rolnicy swobodnie mogli prowadzić działalność. Co więcej, nie będą podlegali kwarantannie, tak jak inni pracownicy mieszkający w strefie przygranicznej i pracujący za granicą. 

Więcej informacji o tym, jak pandemia wpływa na rolnictwo znajdziecie w kwietniowym numerze miesięcznika „Przedsiębiorca Rolny”
 
Małgorzata Felińska
Fot. Tytus Żmijewski


Komentarze
Dodaj komentarz