Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Na którą partię oddasz głos, gdyby wybory parlamentarne odbywały się w tym roku?
 
Koalicja Obywatelska
Prawo i Sprawiedliwość
Polskie Stronnictwo Ludowe
Polska 2050 Szymona Hołowni
AGROunia
Lewica
Konfederacja


Aktualno?ci

Rzepak, soja czy może słonecznik?

2022-04-13

Rzepak, soja czy może słonecznik?
Zwiększa się w Polsce powierzchnia upraw soi i słonecznika, bo mają one ogromny i na razie niewykorzystany potencjał, lecz wszystko wskazuje na to, że rzepak jeszcze długo pozostanie gatunkiem wiodącym wśród roślin oleistych – uważają eksperci.

Europejski Zielony Ład jest niebezpieczny dla europejskiego i polskiego rolnictwa, ale nieunikniony – mówi Jan K. Ardanowski, poseł PiS, przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP. – Trzeba więc znaleźć takie rozwiązania, które nie spowodują drastycznych strat i uprawiać gatunki i odmiany dopasowane do naszych warunków klimatyczno-glebowych.

Klimat zmienia się i te zmiany powodują trudny do przewidzenia przebieg zimy oraz okresy suszy i wysokich temperatur wtedy, gdy rośliny najbardziej potrzebują wody – przypomina Nina Dobrzyńska, dyrektor Departamentu Klimatu i Środowiska w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. – Odpowiedzią na zmiany klimatu powinna być uprawa nowych odmian, odpornych na stresy abiotyczne i biotyczne, oraz właściwy ich dobór, w zależności od regionu kraju. Trzeba też przyjrzeć się gatunkom dotąd w Polsce nieuprawianym, ale mającym duży potencjał.

Dlatego na polach w cieplejszych regionach kraju, o lepszych glebach z odpowiednim odczynem powinien być uprawiany na przykład słonecznik – dodaje poseł Ardanowski.

Ochrona upraw

Europejski Zielony Ład zakłada, że do 2030 r. ograniczone zostanie stosowanie chemicznych środków ochrony roślin i nawozów mineralnych, a co najmniej 25 proc. gruntów rolnych przeznaczonych zostanie pod uprawy ekologiczne. Polski rząd już zapowiedział, że nie spełni ogólnych warunków EZŁ, ale i tak rolnicy będą musieli ograniczać zużycie substancji chemicznych. Ponadto Unia Europejska co roku wycofuje z rynku kolejne substancje czynne środków ochrony roślin.

Tymczasem rzepak pod względem ochrony jest bardzo wymagający. Uprawy obecnie atakują sprawcy kiły kapusty, suchej zgnilizny kapustnych czy zgnilizny twardzikowej, a prognozy nie są optymistyczne. Specjaliści uważają, że do tych już bardzo ważnych chorób rzepaku niedługo dołączą: czerń krzyżowych, szara pleśń i werticilioza. W uprawach pojawi się też więcej niż do tej pory szkodliwych chwastów (np. stulicha psia) i szkodników. Za bardzo ważne wkrótce uważane będą: chowacz galasówek, mączlik warzywny, tantniś krzyżowiaczek, pędraki i rolnice, oprócz już grasujących na plantacjach innych gatunków chowaczy, pryszczarka kapustnika, mszyc, pchełek, miniarki kapuścianej, śmietki kapuścianej i oczywiście słodyszka rzepakowego.

Dlatego – jak podaje prof. Marek Mrówczyński z Instytutu Ochrony Roślin – PIB w Poznaniu – zużycie substancji czynnych w rzepaku było jedno z wyższych i w 2020 r. wyniosło średnio w Polsce 1,673 kg s.cz./ha (średnio ponad 11 zabiegów). A i tak zmniejszyło się od 2008 r., kiedy wynosiło 2,153 kg s.cz./ha. – Chemizacja upraw rzepaku zmniejsza się, w ciągu ostatnich 14 lat spadła o pół kilograma substancji czynnej na hektar, dlatego nie możemy dalej zmniejszać ochrony upraw – twierdzi prof. Mrówczyński. – Stanie się to możliwe tylko wtedy, gdy na rynku będzie więcej odmian odpornych i tolerancyjnych na choroby grzybowe, ale i tak nie będzie można zredukować chemicznej ochrony roślin do zera. Tym bardziej, że zużycie pestycydów w Polsce jest niższe od średniej unijnej.

Rejestrujmy takie odmiany, które mają nawet dwukrotnie mniejszy plon od wzorca, natomiast są tolerancyjne na czynniki bioetyczne i abiotyczne – na choroby, szkodniki czy konkurencyjność chwastów, a ponadto dobrze zimują. Musimy dać rolnikom do ręki narzędzia agrotechniczne – apeluje prof. dr hab. Roman Kierzek, dyrektor Instytutu Ochrony Roślin – PIB w Poznaniu.

Na razie w znacznie mniejszym stopniu niż rzepak, choroby, szkodniki czy chwasty atakują uprawy soi i słonecznika. Wśród chorób i szkodników widocznych na plantacjach soi nie ma tych bardzo ważnych, chwasty też nie są większym problemem (z wyjątkiem komosy białej, której szkodliwość jest bardzo duża). Ale – jak przewiduje prof. Mrówczyński – już niedługo soja będzie zagrożona przez mszyce, gąsienice motyli i ptaki. W uprawach słonecznika odnotowano tylko jedną bardzo ważną chorobę – szarą pleśń, wśród chwastów zagrożenie stanowią komosa biała i samosiewy rzepaku, a ze szkodników najgroźniejsze są ptaki.

Polska jest liderem

W Polsce zbliżamy się do górnej racjonalnej granicy powierzchni uprawy rzepaku, która wynosi 1,1-1,2 miliona hektarów. Ze względu na jakość naszych gleb, strukturę gospodarstw i zagrożenia patogenami nie możemy jej przekroczyć – uważa Juliusz Młodecki, prezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych. – Jesteśmy teraz liderem w uprawie rzepaku w Unii Europejskiej, ponieważ dotychczasowi – Francja i Niemcy, z powodu dużych trudności z ochroną rzepaku we wczesnych stadiach rozwojowych obniżyli areał upraw z 1,5 miliona do 950 tysięcy hektarów. My ten poziom przekroczyliśmy, chociaż przez cały czas rośnie zainteresowanie uprawą soi i słonecznika. W wartościach bezwzględnych wzrost nie jest być może spektakularny, natomiast w ujęciu procentowym jest znaczący. Mimo to rzepak w najbliższych latach będzie miał dominującą rolę na rynku roślin oleistych, ze względu na jakość oleju, jak również na ogromną rolę, jaką pełni na rynku biopaliw oraz (jako źródło śruty i makuchu) w przemyśle paszowym.

Jak podaje GUS, w 2021 r. areał rzepaku ozimego wynosił w naszym kraju prawie 973 tys. ha, rzepaku jarego – prawie 18 tys. ha, soi – ponad 25,5 tys. ha, a słonecznika – ponad 19,5 tys. ha. Szczególnie spektakularny jest wzrost powierzchni uprawy słonecznika, który jeszcze trzy lata temu był uprawiany na 2 tys. ha, a w 2020 r. na niewiele ponad 9,5 tys. ha. Natomiast powierzchnia uprawy soi r/r wzrosła o ponad 4 tys. ha.

Zainteresowanie uprawą roślin oleistych alternatywnych w stosunku do rzepaku jest znaczące, lecz moim zdaniem, nie stanowi zagrożenia dla upraw rzepaku, który nie straci dominującej roli na rynku roślin oleistych, także ze względu na zapotrzebowanie branży biopaliwowej – uważa prezes Młodecki. – Jest też istotny jako roślina białkowa. Natomiast dwa dodatkowe gatunki – soja i słonecznik – spowodują zwiększenie bioróżnorodności. Dlatego cieszę się, że mamy do dyspozycji coraz więcej odmian dostosowanych do polskich warunków.

Soja to element kluczowy europejskiej strategii białkowej – przypomina Adam Stępień, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju. – Dlaczego więc jej uprawy nie rozwijają się szybciej?

Nasza firma jest zainteresowana skupem wszystkich gatunków roślin oleistych – zapewnia Janusz Łojewski, prezes spółki Agrolok w Golubiu-Dobrzyniu, która przerabia nasiona rzepaku i soi. – Jednak głównym surowcem przetwarzanym w naszym Zakładzie Uszlachetniania Białka Roślinnego w Osieku jest rzepak. Dlatego, że jest go w Polsce najwięcej. Niemniej jednak dwa lata temu powołaliśmy stowarzyszenie, które propaguje uprawy soi, chociaż nie ma ona takich możliwości jak rzepak. Potencjał jednak – w naszej ocenie jest. Uważam, że areał uprawy soi wzrośnie w krótkim czasie nawet do 100 tysięcy hektarów. Widzę to po sprzedaży nasion, których jesteśmy dystrybutorem. Ponadto jeszcze niedawno soja dawała w naszym kraju 1,5-2 tony z hektara, a obecnie rolnicy zbierają nawet 4 tony z hektara, podczas gdy nawet przy trzech tonach opłacalność produkcji jest duża. Są oczywiście ograniczenia – na rynku jest za mało odmian, nie wszyscy chętni do uprawy mają maszyny do zbioru. Ale propagujemy soję, także dlatego, że jest potrzebna hodowcom zwierząt. Nasza firma jest przygotowana na przerób wszystkich roślin białkowych, także słonecznika, jeśli tylko podaż nasion i popyt na nie będzie na tyle duży, żeby nam się opłacało taką produkcję uruchomić.

Cały tekst do przeczytania w kwietniowym nr 4-2022  wydaniu miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny"
 
Małgorzata Felińska
Fot. Pixabay
 
>> Tutaj kupisz nasz miesięcznik: odwiedź SKLEP

przeglądaj wszystkie


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze