Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy Jan K. Ardanowski powinien być ministrem rolnictwa w nowym rządzie?
 
Tak
Nie
Nie mam zdania


Pod naszym patronatem

Nie ma ziemi, nie ma produkcji zwierzęcej

2019-04-26

Inwestowanie publicznych pieniędzy w reanimację małych gospodarstw odbije się czkawką w przyszłości. Fundusze zostaną szybko przejedzone, a brak środków na wsparcie podmiotów towarowych sprawi, że staną się mniej konkurencyjne na unijnym i światowym rynku.

To jeden z wniosków, które padły podczas konferencji „Obrót ziemią rolniczą w Polsce i jej znaczenie dla chowu i hodowli zwierząt”, zorganizowanej 25 kwietnia w gmachu resortu rolnictwa przez Federację Związków Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych przy udziale kilku organizacji branżowych. Na spotkanie przyjechało ponad 120 osób. Nie mogli jednak przedstawić swoich uwag ministrowi rolnictwa Janowi K. Ardanowskiemu, który, mimo że miał w planach (dowód – kalendarium resortu) udział w konferencji,  nie pojawił się na niej.

Nie mogę zrozumieć, dlaczego tak się stało. Przecież minister obiecywał, był tak blisko nas – ubolewał Leszek Dereziński, prezes zarządu Federacji. – Bardzo smutna sytuacja – przyznał i dodał, że środowisko właścicieli i użytkowników dużych gospodarstw towarowych, chociaż w znaczny sposób odpowiada za świetne wyniki eksportowe sektora rolno-spożywczego, czuje się pomijane w dyskusji na temat przyszłości polskiego rolnictwa. Podczas konferencji zabrakło także dyrektora generalnego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa lub któregoś z jego zastępców. – Oczekujemy dialogu i spokojnej rozmowy. Chcemy pomóc rozwiązać trudne problemy dotyczące rolnictwa, ale odbiera się nam tę szansę – podsumował prezes FZP-DiWR.

Zwykły policzek

W kuluarach konferencji wielokrotnie powtarzano, że aroganckie zachowanie ministra nie było przypadkowe. – Ardanowski jasno dał do zrozumienia, jaki ma stosunek do naszego środowiska – mówili rozgoryczeni przedsiębiorcy rolni, którzy do Warszawy przyjechali z różnych stron Polski. – Boli nas, że jeszcze dwa lata temu ówczesny wiceprzewodniczący sejmowej komisji rolnictwa, a dziś minister, z najwyższym uznaniem wypowiadał się na temat wielkotowarowych gospodarstw i chwalił nasze dokonania. Dziś coraz głośniej słychać o likwidacji działalności i parcelacji gruntów. Co się stało, że nagle zmienił zdanie? – pytali zaniepokojeni dzierżawcy.

W spotkaniu, w zastępstwie ministra Jana K. Ardanowskiego uczestniczyła radca generalny MRiRW Zofia Krzyżanowska, która nie chciała jednak odpowiadać na pytania rolników twierdząc, że nie dotyczą jej kompetencji, a ona sama nie jest upoważniona do zabierania głosu w imieniu ministra. Tymczasem w tym samym dniu w Sejmie odbyło się drugie czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego oraz niektórych innych ustaw, który uderza w największe gospodarstwa i z pewnością – jeżeli wejdzie w życie – utrudni funkcjonowanie spółkom prawa handlowego posiadającym grunty rolne. – Siedzimy na konferencji, czekamy na ministra i nie możemy zabrać głosu w Sejmie, a tam zapadają kluczowe decyzje – pomstowali dzierżawcy. Prezes Dereziński zwrócił uwagę, że krzywdząca ustawa będzie wymagała pilnej nowelizacji. – Innej drogi nie ma, ponieważ część zapisów jest nie do przyjęcia – zauważył i dodał: – Dopóki piłka jest na boisku, trzeba grać. Mecz na pewno nie jest jeszcze przegrany.

Stygmatyzacja dużych

Konferencja miała merytoryczny charakter. Prof. Walenty Poczta z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu przedstawił referat zatytułowany „Zasoby i struktura rolnictwa polskiego – potencjał, ograniczenia oraz możliwości rozwoju”. Naukowiec podkreślał, że inwestowanie publicznych pieniędzy w reanimację małych gospodarstw odbije się czkawką w przyszłości. Fundusze zostaną szybko przejedzone, a brak środków na wsparcie podmiotów towarowych sprawi, że staną się mniej konkurencyjne na unijnych i światowym rynku. Prof. Poczta stwierdził, że duże rozdrobnienie gospodarstw wpływa negatywnie na ich pozycję. W Polsce funkcjonuje jedynie 270 podmiotów mających ponad 1000 ha powierzchni. Gospodarstw od 100 do 200 ha mamy 7661, a tych w przedziale 200-300 ha zaledwie 2169. Czego potrzeba do rozwoju rolnictwa? Przede wszystkim poprawy efektywności wytwarzania, większej innowacyjności, postępu biologicznego, a także dobrego doradztwa i wdrożenia w znacznie większej skali niż ma to miejsce obecnie rolnictwa precyzyjnego.

Odnosząc się do rynku ziemi rolniczej w Polsce dr Józef Pyrgies (w przeszłości wiceprezes Agencji Nieruchomości Rolnych) zwracał uwagę, że wykorzystanie art. 23 Konstytucji, zgodnie z którym „podstawą ustroju rolnego państwa jest gospodarstwo rodzinne”, do stygmatyzowania i stopniowej likwidacji gospodarstw rolnych innych niż gospodarstwa rodzinne, jest szkodliwe z punktu widzenia gospodarczych interesów państwa, gdyż nie będzie sprzyjało poprawie konkurencyjności branży rolnej. Wsparcie przemian strukturalnych w rolnictwie powinno ułatwiać przepływ ziemi z gospodarstw niskotowarowych i ekonomicznie nieefektywnych do gospodarstw, które spełniają lub są w stanie spełnić kryteria konkurencyjności. To oznacza potrzebę działań, polegających na zaplanowanych, uzasadnionych ekonomicznie procesach ograniczania produkcji i redukcji potencjału produkcyjnego takich gospodarstw. – Należy jak najszybciej ponowne przeanalizować celowość wprowadzenia administracyjnego trybu kontroli prywatnego obrotu ziemią i nabywania nieruchomości w miejsce obowiązującego dotychczas prawa pierwokupu – podkreślał dr Pyrgies.

Bardzo ważne jest wspieranie rozwoju długoterminowych dzierżaw, zarówno w obrocie prywatnym nieruchomościami rolnymi, jak i w obrocie gruntami państwowymi. W rekomendacjach eksperta pojawił się także postulat ponownego przeanalizowania systemu wsparcia rolnictwa, zwłaszcza płatności bezpośrednich, w tym: modulacji, uproszczonego systemu dla małych gospodarstw, płatności dodatkowej, a także płatności dla młodych rolników, ponieważ obecna konstrukcja tych przepisów powoduje stagnację, a nawet cofanie się przemian strukturalnych w rolnictwie, czego konsekwencje w pierwszej kolejności poniosą sami rolnicy.

Grunty to podstawa

– Nie ma ziemi, nie ma produkcji zwierzęcej – mówił dr Benedykt Pepliński z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, który przekonywał, że dalsze pozbawianie dużych gospodarstw towarowych areału spowoduje istotne ograniczenie produkcji zwierzęcej, która jest ściśle powiązana z wielkością posiadanych gruntów rolnych.

Cały tekst można przeczytać w majowym numerze miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny"

Tekst i fot. Krzysztof Zacharuk

Zdjęcia można obejrzeć w naszej fotogalerii

przeglądaj wszystkie
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności | Regulamin | Regulamin prenumerat