Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Jak oceniasz swoje zbiory kukurydzy na kiszonkę?
 
Dobrze
Źle
Trudno powiedzieć


Prawo
Obrót ziemią pod kontrolą administracji

Istne legislacyjne szaleństwo – tak o pracach nad projektem ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego autorstwa PSL mówią posłowie opozycji i eksperci, którzy z bliska obserwowali to, co działo się w Sejmie.

Parlamentarzyści w błyskawicznym tempie uchwalili przepisy, które zmienią nie tylko zasady obrotu ziemią będącą w Zasobie Własności Rolnej Skarbu Państwa, ale również gruntami w obrocie prywatnym. – Koalicja postanowiła przed wyborami przepchnąć zupełnie niedopracowany projekt, w którym aż roi się od błędów – grzmi poseł Krzysztof Jurgiel (PiS), przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Jednocześnie przyznaje, że opozycja została postawiona pod ścianą – żadne z poprawek zgłaszanych przez PiS, ZP czy SLD nie zostały wzięte pod uwagę. Szybko przegłosowywano za to poprawki, które składał poseł PSL Stanisław Kalemba, który pełnił rolę wnioskodawcy i zdecydowanie bronił proponowanych zapisów. – Dzięki tej ustawie skutecznie zabezpieczymy polską ziemię – zapewniał przy każdej okazji Kalemba.

Sprawa na ostrzu noża

O tym, że determinacja była ogromna świadczą chociażby godziny pracy. Drugie czytanie projektu ustawy w sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi rozpoczęło się 24 czerwca o godz. 22.45 i zakończyło tuż przed północą. Trzeba było się spieszyć, bo już kolejnego dnia zaplanowano głosowanie na posiedzeniu plenarnym Sejmu. Skąd ten pospiech? Parlamentarzystom zależało na tym, aby ustawę o kształtowaniu ustroju rolnego podpisał prezydent RP Bronisław Komorowski, z którym w tej sprawie prowadzono rozmowy od kilku tygodni. – Jesteśmy zdeterminowani, żeby sprawę zakończyć i żeby ustawę podpisał jeszcze prezydent Komorowski – deklarował publicznie wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński.

Żeby uniknąć niespodzianek w pracach parlamentarnych, lider PSL sprawę tzw. ustawy o ochronie ziemi przedstawił jako priorytet podczas rozmów z Platformą Obywatelską. Ewa Kopacz dowiedziała się, że jeżeli PO nie udzieli wsparcia w Sejmie i Senacie, ludowcy odmówią poparcia w innych ważnych głosowaniach.

Do 300 hektarów

Nowe przepisy wprowadzają szereg istotnych ograniczeń, które mają zapobiec wykupywaniu ziemi przez obcokrajowców, a także spekulowaniu gruntami. Przyjęta przez Sejm ustawa przewiduje ścisłą kontrolę środków przeznaczonych na zakup ziemi, a także określa wymagania dotyczące kwalifikacji zawodowych, jakimi muszą wykazać się kupujący grunty rolne. Co ważne – grunty będą mogli kupić tylko ci, którzy będą je uprawiać, jeśli od 5 lat mają meldunek w gminie, w której położona jest nieruchomość lub w sąsiedniej. Zgodnie z uchwalonym projektem, preferowane będą gospodarstwa rodzinne i dlatego ustawa ma skutecznie przeciwdziałać koncentracji gruntów w rękach jednego właściciela (przewidziano zakaz nabywania gruntów dla osób i firm posiadających łącznie powyżej 300 ha).

Nowy kształt ustawy jest ważnym kompromisem, który został wypracowany ze środowiskiem rolniczym – mówił w Sejmie wiceminister rolnictwa Kazimierz Plocke (PO). W podobnym tonie wypowiadał się również poseł PO Leszek Korzeniowski, który przewodniczył pracom podkomisji zajmującej się ustawą. – Zmiany budzą wiele kontrowersji i napięć, ale uważam, że są oczekiwane przez polską wieś – stwierdził.

Z kolei posłowie PiS otwarcie deklarowali, że po wygranych wyborach parlamentarnych przeprowadzą nowelizację tej ustawy. Krzysztof Jurgiel wielokrotnie podkreślał, że w obecnym kształcie „nie blokuje ona spekulacyjnego obrotu ziemią”. Wtórował mu poseł Romuald Ajchler z SLD: – Trzeba sobie jasno powiedzieć, że ta ustawa jest szkodliwa dla polskiej wsi.

ANR rośnie w siłę
Ustawa wzmacnia rolę Agencji Nieruchomości Rolnych, która ma kontrolować cały obrót ziemią rolną. – I to jest krok we właściwą stronę – skomentował poseł PO Janusz Dzięcioł, który zasłynął występem w pierwszej edycji reality show Big Brother. W jego ocenie, warto powierzyć ANR „bardziej aktywną niż dotychczas rolę realizatora polityki państwa w zakresie gospodarki ziemią”. Przy dyrektorach oddziałów terenowych ANR powstaną komisje, w skład których wejdą przedstawiciele organizacji społeczno-zawodowych i samorządu rolnego. Do ich zadań w zakresie gospodarowania nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa będzie należał wybór sposobu zagospodarowania nieruchomości Zasobu, wybór rodzaju przetargów na sprzedaż i dzierżawę nieruchomości Zasobu czy opiniowanie zasadności wykonywania umownego prawa odkupu nieruchomości.

W skład komisji wejdą powoływani przez dyrektora: przewodniczący będący przedstawicielem ANR, przedstawiciele gmin położonych na obszarze działania oddziału, przedstawiciel izby rolniczej, przedstawiciele powiatów położonych na obszarze działania oddziału, dwóch przedstawicieli wybranych przez społeczno-zawodowe organizacje rolników i związków zawodowych rolników indywidualnych oraz innych organizacji rolniczych z rejonu działania oddziału terenowego ANR. W pracach udział weźmie po jednym przedstawicielu tej gminy i tego powiatu, na obszarze których położona jest nieruchomość rolna, której dotyczą prace komisji.

Co ważne, członkowie komisji w zakresie wykonywania swoich czynności będą korzystali z ochrony prawnej przysługującej funkcjonariuszom publicznym. Ustawodawca podkreślił, że „wykonując zadania komisja powinna mieć na względzie, aby powstawały gospodarstwa rodzinne o powierzchni użytków rolnych będących przedmiotem własności w gospodarstwie rolnym nie mniejszej niż powierzchnia preferowana i nie przekraczającej 100 ha”.

A co z prawem pierwokupu? W przypadku sprzedaży nieruchomości rolnej przez osobę fizyczną lub osobę prawną inną niż ANR, prawo pierwokupu przysługuje z mocy ustawy jej dzierżawcy, jeżeli łącznie spełnione zostaną następujące warunki: umowa dzierżawy została zawarta w formie pisemnej, w tym w formie aktu notarialnego oraz trwała co najmniej trzy lata, licząc od dnia przekazania umowy do dyrektora oddziału, a także jeśli nabywana nieruchomość wchodzi w skład gospodarstwa rodzinnego dzierżawcy lub jest dzierżawiona przez spółdzielnię produkcji rolnej. 

Nici z abolicji

Wielkim rozczarowaniem dla dzierżawców, którzy najpierw nie zgodzili się na 30-procentowe wyłączenia, a dziś zmienili zdanie, jest wykreślenie z projektu abolicji, mimo że posłowie zapewniali, iż taka możliwość będzie. Jednak pod naciskiem NSZZ RI Solidarność premier Ewa Kopacz zgodziła się na wykreślenie zapisów umożliwiających wyłączenie tym dzierżawcom, którzy się na to wcześniej nie zgodzili, 30 proc. gruntów. W zamian mieliby możliwość kupna ziemi (do 300 ha) lub przedłużenia umowy dzierżawy (łącznie do 30 lat).

Sprzeczne z Konstytucją

Zdaniem rządu, uchwalona ustawa, która wejdzie w życie 1 stycznia 2016 r. skutecznie ochroni polską ziemię przed wykupem przez cudzoziemców. Wątpią w to eksperci, którzy wytykają posłom szereg błędów. W opinii prawnej sporządzonej przez Biuro Analiz Sejmowych Kancelarii Sejmu czytamy, że „projekt zawiera liczne wady legislacyjne”. Część zapisów może być także niezgodna z Konstytucją i prawem europejskim.

Specjaliści podkreślają, że „analizy z punktu widzenia zgodności z prawem Unii Europejskiej wymaga cały projekt w jego obecnym kształcie, a w szczególności zawarte w nim przepisy zmieniające ustawę o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa, które ograniczają obrót nimi”. Wśród wad projektu prawnicy wymieniają między innymi: nieprawidłową redakcję, wady legislacyjne poszczególnych artykułów i paragrafów, a także możliwe naruszenie swobody przepływu kapitału.

Fatalne oceny projektowi wystawili także naukowcy z Uniwersytetu Marii Curie–Skłodowskiej w Lublinie oraz Uniwersytetu w Białymstoku. W konkluzjach końcowych ich opracowań czytamy, że ustawa „nie spełnia wymagań techniki legislacyjnej, narusza spójność i zgodność systemową”.

Francuskie rozwiązania

Innego zdania jest minister rolnictwa Marek Sawicki, który zapewnia, że uchwalona ustawa jest zgodna zarówno z prawem krajowym jak i unijnym. Podkreśla, że była wzorowana na „dobrych” rozwiązaniach francuskich i dlatego nie może być kwestionowana przez Komisję Europejską.

Co ciekawe, w podobnym tonie wypowiadali się ministrowie rolnictwa z Bułgarii, Węgier, Litwy czy Słowacji, gdzie ustawy chroniące ziemię uchwalono wcześniej. Niestety, KE zakwestionowała te akty prawne ze względu na dyskryminowanie obywateli i firm z krajów będących członkami UE przez prawo krajowe.

Krzysztof Zacharuk


przeglądaj wszystkie


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone