Zapraszamy
na strony czasopism wydawnictwa:

Rolnik DzierżawcaNowoczesna UprawaRolniczy Przegląd TechnicznyHoduj z głową bydłoHoduj z głową świnie


Sonda
Czy zmiana na stanowisku ministra rolnictwa jest korzystna dla producentów rolnych?
 
Tak
Nie
Nie mam zdania


Prawo
ANR może naliczać wysokie opłaty bezumownym użytkownikom państwowych gruntów

18 października Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok, w którym jednomyślnie orzekł, że przepis o stosowaniu przez Agencję Nieruchomości Rolnych wysokich kar za bezumowne użytkowanie państwowych nieruchomości rolnych jest, w przypadku korzystania z nich w złej wierze, zgodny z Konstytucją RP.  

W lipcu 2015 r. sędzia I Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Elblągu Dorota Zientara zapytała TK, czy jest zgodny z Konstytucją RP art. 39 b ust. 1 i 3 ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa, mówiący o tym, że bezumowne użytkowanie nieruchomości rolnych z ZWRSP będzie skutkować naliczeniem przez ANR takiemu użytkownikowi pięciokrotnego czynszu wywoławczego za tę nieruchomość, gdyby była ona przedmiotem umowy dzierżawy po przeprowadzeniu przetargu. Przy czym do roszczenia o wynagrodzenie za korzystanie bez tytułu prawnego z nieruchomości ZWRSP nie stosuje się przepisów Kodeksu cywilnego. 

Agencja nie chciała sprzedać

Sąd Okręgowy w Elblągu rozpatrywał pozew Agencji Nieruchomości Rolnych przeciwko byłemu dzierżawcy z woj. warmińsko-mazurskiego Tadeuszowi Niesiobędzkiemu, w którym agencja domagała się zapłaty za bezumowne użytkowanie dwóch nieruchomości rolnych we wsiach Gubławki i Wieprz, położonych nad Jeziorem Jeziorak. Tadeusz Niesiobędzki był dzierżawcą od 7 października 1994 r. do 7 października 2004 r. Umowa się skończyła, a mimo to były dzierżawca nie wydał agencji nieruchomości.

- W 2004 roku złożyłem wniosek w OT ANR w Olsztynie o przedłużenie umowy, ale agencja nie chciała się na to zgodzić. Nie wiem dlaczego – powiedział nam w lipcu 2014 r. - Dużo wcześniej złożyłem wniosek o wykup gospodarstwa, zapłaciłem za wycenę, otrzymałem ją, w końcu jednak agencja odmówiła sprzedaży i nie kupiłem ani hektara.

Pracownicy agencji stwierdzili, że dzierżawca nie mógł kupić tych gruntów w trybie pierwszeństwa zakupu, ponieważ są to tereny bardzo atrakcyjne, położone nad jeziorem i nie podlegają takiej sprzedaży, ale nie wyjaśnili, dlaczego nie przedłużyli dzierżawcy umowy dzierżawy. W grudniu 2004 r. Tadeusz Niesiobędzki wniósł więc sprawę przeciwko ANR do sądu polubownego. - Sąd przyznał nam rację, ale agencja odwołała się od tego orzeczenia do sądu powszechnego. W ciągu dekady jedna strona wytoczyła drugiej po kilka procesów. Teraz trudno je zliczyć, jest ich chyba ponad dwadzieścia – powiedział nam Tadeusz Niesiobędzki. - Przez cały czas sporów sądowych gospodarowaliśmy na dzierżawionych gruntach w dobrej wierze, ponieważ byliśmy przekonani, że wyrok sądu polubownego, przedłużający nam dzierżawę o następne 10 lat, utrzyma się w mocy. W tym czasie agencja naliczała mi czynsz w dotychczasowej wysokości, a nie powiększony o 25 procent, jak dla użytkowników bezumownych. Płaciłem go terminowo do końca 2012 roku. Przestałem płacić czynsz od momentu, gdy ANR zaczęła go naliczać w pięciokrotnej wysokości. W międzyczasie dwukrotnie podejmowałem próby polubownego załatwienia sporu, jednak mimo obiecujących zapowiedzi ówczesnych dyrektorów olsztyńskiego oddziału agencji, za każdym razem kończyły się one niepowodzeniem. 

Represyjny charakter przepisu

9 maja 2013 r. Sąd Okręgowy w Elblągu nieprawomocnym wyrokiem nakazał byłemu dzierżawcy zwrot nieruchomości (w marcu br. agencja przejęła gospodarstwo w Gubławkach, we wrześniu br. gospodarstwo w Wieprzu), a w marcu 2014 r. wydał nakaz zapłaty kwoty żądanej przez ANR za bezumowne użytkowanie od stycznia 2012 do marca 2013 r.

Tadeusz Niesiobędzki wniósł sprzeciw od nakazu zapłaty 5-krotności czynszu dzierżawnego, domagając się oddalenia powództwa. - Uważam, że to jest niekonstytucyjne, bo wszystkie podmioty gospodarcze powinny być równo traktowane - wyjaśnia.

Prowadząca proces sędzia Dorota Zientara 30 czerwca 2015 r. wydała postanowienie, że sąd zwróci się do TK z pytaniem prawnym czy art. 39 b ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa jest zgodny z art. 2, 32 ust. l i 64 ust. 2 Konstytucji RP. W uzasadnieniu stwierdziła, że już sam sposób określenia stawki wyjściowej budzi wątpliwości co do zgodności z ustawą zasadniczą, ponieważ ustawodawca nie odwołał się do stawek rynkowych, ale do wywoławczej wysokości czynszu, a zatem do wartości ustalanej przez samego zainteresowanego, czyli ANR. Tymczasem w przypadku roszczeń uzupełniających przewidzianych w Kc, podstawą wyliczenia są stawki rynkowe. Najważniejszą kwestią jest jednak – zdaniem SO w Elblągu – uprzywilejowane traktowanie Skarbu Państwa poprzez zagwarantowanie mu wynagrodzenia stanowiącego pięciokrotność czynszu wywoławczego. W ocenie sądu, art. 39 b ma charakter represyjny i skutkuje przekroczeniem granic proporcjonalności stosowanych sankcji. Biegły powołany przez SO w Elblągu wyliczył bowiem, że wynagrodzenie dla ANR liczone w ten sposób jest blisko dziewięciokrotnie wyższe od ustalonego w oparciu o stawki wolnorynkowe. 

Remedium na patologię

Sędzia Zientara w uzasadnieniu podkreśla, że rozumie, iż kwestionowany przepis ma stanowić remedium na patologiczną sytuację – użytkownicy gruntów, niezależnie od tego, czy mieli tytuł prawny do ziemi, czy go nie mieli, otrzymywali dopłaty bezpośrednie i inne unijne wsparcie, co prowokowało do odmowy wydania nieruchomości agencji. A pozwany były dzierżawca Tadeusz Niesiobędzki przez 10 lat użytkował bezprawnie ponad 800 ha. „Nałożenie obowiązku uiszczania wynagrodzenia na zasadach określonych w art. 39 b miało proceder taki uczynić nieopłacalnym, zmuszając nieuprawnionego posiadacza do zwrotu nieruchomości” – czytamy w uzasadnieniu. „Jednak założenia, jakimi kierował się ustawodawca nie usprawiedliwiają w dostateczny sposób odejścia od konstytucyjnych zasad określonych w art. 32 i 64. Brak jest dostatecznie uzasadnionych względów, dla których interes Skarbu Państwa miałby być chroniony w sposób istotnie silniejszy niż każdego innego właściciela. (...) Ochrona właściciela, także Skarbu Państwa, jaką przewidują przepisy Kodeksu cywilnego jest wystarczająca” – uważa sędzia.   

Cały tekst można przeczytać w listopadowym wydaniu miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny"

Małgorzata Felińska

 


przeglądaj wszystkie


Komentarze
Dodaj komentarz
Zobacz wszystkie komentarze
 
© 2013 copyright APRA, wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności | Regulamin | Regulamin prenumerat